
RZESZÓW, KRAJ. W latach 2014 – 2017 wydatki samorządów na zadania oświatowe wzrosły o ponad 12 proc. przy wzroście subwencji tylko o 6 proc.
Przedstawiciele 10 największych miast zrzeszonych w Unii Metropolii Polskich złożyli we wtorek w Ministerstwie Finansów wezwania do zapłaty na łączną kwotę ponad 103 mln złotych. To koszty jakie miasta poniosły w 2017 roku w związku reformą oświaty m.in. na utworzenie lub doposażenie pracowni przedmiotowych w szkołach podstawowych, adaptacje świetlic, łazienek i stołówek czy utworzenie placów zabaw. Rzeszów poniesione wydatki obliczył na ponad 8 mln zł. – Myśleliśmy, że jeżeli rząd zapowiada reformę oświaty, to za tym pójdą środki finansowe. A tu nic! W związku z tym ten protest samorządów. Rząd powinien przekazać pieniądze albo wskazać, jaka instytucja może je zwrócić. Patrząc na to co się dzieje, pewnie nie mamy co na to liczyć i sprawa trafi do sądu. Nie zamierzamy jednak odpuścić – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. Włodarze miast będą czekać na odpowiedź zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego i następnie składać pozew zbiorowy. Wezwanie do zapłaty złożone przez samorząd Białegostoku opiewa na ponad 2,142 mln zł, Bydgoszczy – 3,479 mln zł, Gdańska – 3,028 mln zł, Krakowa – 4,318 mln zł, Lublina – 2,752 mln zł, Łodzi – 2,431 mln zł, Poznania – 9,501 mln zł, Warszawy – 56,589 mln zł, Wrocławia – 10,773 mln zł.
wk
Przeczytaj pełny tekst artykułu w papierowym wydaniu Super Nowości.



One Response to "Rzeszów chce od rządzących zwrotu milionów złotych"