
FINAŁ PLUSLIGI. Siatkarze Asseco Resovia zamierzają w sobotę przerwać hegemonię PGE Skry i świętować mistrzowski tytuł, na którzy w naszym mieście czekają od 37 lat
– Jesteśmy bliżej złota niż rywale. Mamy teraz atut własnej hali, kibiców i dwa mecze w zapasie. Chcemy jednak już w sobotę zakończyć rywalizację i nie dać obudzić się Skrze. Od samego początku musimy wywrzeć na nic presję i dobrze zagrywać, bo właśnie dzięki serwisowi wygraliśmy dwa pierwsze mecze – zapowiada Piotr Nowakowski, środkowy Asseco Resovii
Ekipa Asseco Resovii w finałowej rywalizacji, która toczy się do trzech wygranych meczów prowadzi 2-0 i złoty medal jest na wyciągnięcie ręki, tym bardziej, że teraz zespoły grać będą w hali na Podpromiu. – Na pewno przed własną publicznością, która potrafi stworzyć świetną atmosferą i zawsze dodaje nam skrzydeł spisujemy się lepiej niż na wyjeździe, ale nie ma co się za bardzo podniecać. Jest dobrze ale do złota jeszcze daleko. Czeka nas wielka bitwa – zapowiada kapitan Asseco Resovii, Olieg Achrem. Przed wielkim hurraoptymizmem przestrzega szkoleniowiec naszego zespołu, Andrzej Kowal. – Żeby zdobyć złoto trzeba wygrać trzy mecz. Gdybyśmy walczyli z innym rywalem, może mielibyśmy większy komfort, ale to jest PGE Skra. Oni mogą wygrać w Rzeszowie oba mecze, a nasz publiczności ich nie przestraszy, a wręcz przeciwnie – doda im skrzydeł – z chłodną głową podchodzi do sprawy, trener Asseco Resovii.
Nie wszyscy potrafią przegrać
Bełchatowianie, którym nerwy mocno puściły w końcówce drugiego meczu finałowego, a zachowanie trenera Jacka Nawrockiego i kilku czołowych graczy, reprezentantów Polski, było wręcz karygodne, zapowiadają, że mistrzowskiego tytuły Resovia jeszcze nie wywalczyła. – Ten finał jeszcze się nie zakończył – mówi Daniel Pliński, który długo nie mógł pogodzić się z porażką w środowym meczu. Klasę natomiast pokazał Mariusz Wlazły. – Przegraliśmy, bo Resovia zagrała kapitalne mecze, a nie przez jedną sporną sytuację. Umówmy się, że to nam nie pomogło, lecz mieliśmy inne szanse i ich nie wykorzystaliśmy. Jedziemy do Rzeszowa grać dalej i przedłużyć rywalizację. Mam nadzieję, że będzie to zupełnie inna siatkówka niż ta którą zaprezentowaliśmy w dwóch pierwszych pojedynkach, wówczas to Resovia była jednością sunącą do przodu, a nie my – stwierdza atakujący ekipy z Bełchatowa.
Kibice w Rzeszowie na których doping bardzo liczą zawodnicy, ostrzą sobie apetyty na wielkie siatkarskie emocje, które ma zakończyć i to najlepiej już w sobotę mistrzowska feta.
ASSECO RESOVIA – PGE SKRA, sobota godz. 18, ewentualnie niedziela godz. 14
Rafał Myśliwiec



One Response to "Rzeszów chce złota!"