
RZESZÓW. Władze miasta deklarują, że chcą chronić zieleń. Czy to tylko czcza gadanina? Co roku w Rzeszowie wycinanych jest kilkaset drzew.
Dąb przy ul. Fredry ma 200 lat. Jest silny i zdrowy. A mimo to ratusz zamierzał go wyciąć. Od pił łańcuchowych obroniły go panie Ireny, mieszkanki Rzeszowa. Ale kolejne inwestycje w mieście oznaczają kolejne wycinki. Niedawno temu przy al. Józefa Piłsudskiego, blisko ronda Romana Dmowskiego wycięto drzewa pod budowę prawoskrętu. Na czym ma zatem polegać zainicjowana przez ratusz i samorząd wojewódzki akcja pod hasłem: Razem na rzecz miejskich drzew? I czy to nie działanie „pod publiczkę”?
– W centrum miasta brakuje cienia, nie ma czym oddychać. Rozgrzane molochy i wrzący asfalt odbierają nam dech – żali się pan Maciej z Rzeszowa. – Na Starym Mieście panuje spiekota, na samym Rynku jest jak na patelni. Te wszystkie rewitalizacje, inwestycje, uważam, że są krokiem wstecz. Odbierają nam zieleń, odbierają nam życie – dodaje.
Jak usłyszeliśmy, samorząd województwa i miasto Rzeszów przeprowadzą akcję edukacyjno-informacyjną, która dotyczyć będzie ochrony przyrody, a zwłaszcza miejskich drzew. 2 lipca umowę w tej sprawie podpisali: wicemarszałek Ewa Draus, członek zarządu Maria Kurowska oraz prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc.
– Wyznaczymy kilka rzeszowskich drzew, a następnie wycenimy usługi ekosystemowe, jakie świadczą one mieszkańcom miasta. Po wszystkim przygotujemy tabliczki, na których tę wycenę przedstawimy – mówi Maria Kurowska z Zarządu Województwa Podkarpackiego. – Usługi ekosystemowe to są korzyści, jakie drzewa dostarczają środowisku i gospodarce. One mają konkretną wartość, można ją wycenić – tłumaczy.
Specjalnymi tabliczkami oznaczonych zostanie przynajmniej 10 drzew z różnych zakątków Rzeszowa. – Będą to najstarsze drzewa w mieście, dostępne dla mieszkańców, blisko ulic. Być może wyznaczymy dodatkowe 11 drzewo: bez czarny, który został Drzewem Roku – objaśnia Aleksandra Wąsowicz-Duch, dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej.
Czy akcja edukacyjna pociągnie za sobą działanie? – Planujemy posadzić 2699 drzew w najbliższym czasie – obiecuje Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa. – Grozi nam w Polsce „betonoza”, za dużo wycinamy, za dużo betonujemy. Ta akcja ma nas uwrażliwić, że drzewa są niezbędne w naszych przestrzeniach, abyśmy mogli dobrze żyć – podsumowuje Maria Kurowska.
Celem akcji jest zwiększenie świadomości mieszkańców województwa podkarpackiego, a w szczególności Rzeszowa, na temat rzeczywistej i wymiernej korzyści z obecności drzew w przestrzeni miejskiej oraz świadczonych przez nie usług ekosystemowych. Ma ona potrwać 3 lata i kosztować ok. 10 tys. zł.
Mieszkańcy Rzeszowa żartują, że to nie im potrzeba „zwiększenia świadomości”, a miejskim urzędnikom.
Marcin Czarnik



13 Responses to "Rzeszów – miasto z betonu?"