
Rozmowa z gościem Super Nowości, profesorem JANEM MIODKIEM, od kilku dni doktorem honoris causa Uniwersytetu Rzeszowskiego.
– Czym dla Pana Profesora jest godność doktora honoris causa Uniwersytetu Rzeszowskiego?
– Mówiąc po norwidowsku, „zachwyceniem do pracy”. Oczywiście jest to uświadomienie sobie, że przez lata warto było dążyć do celu. Droga życiowa, którą sobie kiedyś wybrałem, zawsze dawała mi wiele radości i obecnie daje również wiele wzruszeń.
– Mając na uwadze wszystkie osiągnięcia Pana Profesora, to czy wyróżnienie otrzymane od Uniwersytetu Rzeszowskiego ma jeszcze dla Pana istotne znaczenie, czy raczej wymiar symboliczny?
– Oczywiście, że duże znaczenie. Cóż jest ważniejszego w życiu nad ludzką życzliwość? W przymiotniku życzliwy znajduje się taki sam rdzeń, co w czasowniku żyć i rzeczowniku życie. Dlatego można powiedzieć, że jest to podstawowa kategoria egzystencjalna. Jeśli doświadcza się ludzkiej życzliwości, to po prostu się żyje.
– Jak duże znaczenie w kształtowaniu przyszłych humanistów odgrywa Uniwersytet Rzeszowski?
– W wygłoszonym z okazji uroczystości wykładzie przywołałem swojego ojca, który z rozczuleniem i szacunkiem wspominał wszystkich swoich kolegów pochodzących z Rzeszowszczyzny. Możliwe, że opowiadaniom ojca zawdzięczam swoją ciekawość świata. Pamiętam, jak wielokrotnie wspominał, że studenci z tego regionu byli bardzo zainteresowani życiem i głęboko parli – w dobrym znaczeniu tego słowa – do zdobywania wiedzy.
– Rzeszów jako ośrodek akademicki powinien mieć kompleksy na płaszczyźnie kształcenia studentów?
– Bez wątpienia żadnych. Rzeszów nie może mieć kompleksów, tak samo zresztą jak Opole czy Szczecin. Miasto musi sobie uświadomić, że najsłynniejsze uniwersytety świata wcale nie są położone w stolicach państw czy metropoliach, tylko w niedużych miastach, o wiele mniejszych od Opola czy Rzeszowa. Mowa chociażby o niemieckiej Tybindze czy brytyjskim Oksfordzie. To miasta mniejsze od Rzeszowa.
***
* Kiedy byłem chłopcem, szczytem wszystkiego było powiedzieć „kurde” albo „kurde balans”. Nawet gdy zdarzyło się czasem przekląć, to już na pewno żaden z nas nie ośmieliłby się tak powiedzieć przy dziewczynie.
* Język polski ma ortografię o jakieś sto razy łatwiejszą niż inne języki świata! Nawet gramatyka nie jest tak trudna.
* Kochać to znaczy dotykać. Bardzo piękna etymologia słowa, czyż nie? Bo chciałoby się powiedzieć, że kochanie to dotyk fizyczny i uczuciowy.
* Zajebiste? To słowo jest obrzydliwe i pochodzi od paskudnego czasownika na „jot”. Dostaję gęsiej skórki!
Rozmawiał Kamil Lech



One Response to "Rzeszów nie może mieć kompleksów!"