Rzeszów nie pozbył się dopalaczy

W lipcu na Podkarpaciu przechwycono prawie 4 tys. tabletek zawierających izomer 3MMC, jeden ze składników dopalaczy. Fot. Wit Hadło
Handel dopalaczami odbywa się z reguły pod przykrywką sprzedaży innego asortymentu, np. e-papierosów, czy akcesoriów kolekcjonerskich. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Sklep z dopalaczami jeszcze niedawno mieszący się przy ul. Lenartowicza zmienił lokalizację.

Kilka dni temu sklep handlujący dopalaczami pod enigmatycznymi nazwami: „imitacja sztucznego puchu śnieżnego” czy „imitacja sztucznego mchu pawiego”, został zamknięty, bo właścicielowi skończył się okres wypowiedzenia umowy najmu lokalu. Policjanci namierzyli już jednak kolejny punkt, z tym samym asortymentem. – Otoczymy go taką samą „troskliwą opieką” jak poprzedni – mówi komisarz Adam Szeląg, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.

Komisarz zapewnia, że nowo otwarty punkt, bo trudno nazwać go sklepem, umieszczony w centrum Rzeszowa (celowo nie podajemy ulicy), będzie systematycznie kontrolowany (wspólnie z inspekcją sanitarną). Zabezpieczony asortyment będzie wysyłany na specjalistyczne badania, które mają wykazać, czy produkty zawierają substancje psychoaktywne. Jeżeli tak, sanepid zakaże, w drodze decyzji, wytwarzania produktu lub wprowadzania go do obrotu, a także nakaże wycofanie go z obrotu oraz jego zniszczenie. Kosztami kontroli i badań obciążany jest przedsiębiorca naruszający regulacje ustawy o przeciwdziałaniu narkomani. Ale to procedura czasochłonna. Zakaz musi się uprawomocnić, a w międzyczasie właściciel sklepu zmienia się lub rejestruje inną firmę i trzeba wszczynać nowe postępowania. I tak w kółko.

Ani policja, ani sanepid nie zamierzają dawać za wygraną
W pobliżu sklepu zawsze będzie patrol w mundurach lub policjanci operacyjni. Będziemy reagować na każde naruszenie porządku w jego pobliżu. Jeżeli on się przemieści, my przemieścimy się z nim. W końcu uda się zgromadzić materiał, który, jak w przypadku lipcowych zatrzymań, pozwoli prokuratorowi na postawienia zarzutów sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób – mówi rzecznik. I zapewnia, że policja zrobi wszystko, by jak najszybciej zamknąć ten punkt.

Sanepid tak jak poprzednim razem będzie chciał również dotrzeć do właściciela budynku i nakłonić go do tego, by zerwał umowę najmu lokalu. To na razie jedyne skuteczne narzędzie do walki z dopalaczami.

Anna Moraniec

8 Responses to "Rzeszów nie pozbył się dopalaczy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.