Fijołek rośnie. Kolejne poparcie dla kandydata opozycji

Fot. Archiwum

To będzie najważniejsze polityczne wydarzenie roku! Na ziemi rzeszowskiej dokona się starcie pomiędzy siłami rządzącymi a opozycją. Każdy będzie chciał tu zwyciężyć, każdy będzie pragnął pokazać się od najlepszej strony. Jeszcze nie zaczęła się kampania, a zaskoczeń nie brakuje. Oto na naszych oczach stało się coś, do czego prawicowi politycy dopuścić nie chcieli – Zjednoczona Prawica pękła. I to nie na pół, ale na troje. Doszło też do historycznego momentu, który wydawało się, że nie nadejdzie. Na Rynku w Rzeszowie zjednoczyła się opozycja. Ale kandydatów na urząd prezydenta przybyło. Niektórzy jeszcze się wahają. Inni czekają już w blokach startowych. Tymczasem Agnieszka Itner wycofuje swoją kandydaturę, bo nie chce, żeby startowało dwóch kandydatów demokratycznych. Czy udzieli poparcia Konradowi Fijołkowi?

Gdyby rok temu ktoś powiedział, że Tadeusz Ferenc zrezygnuje ze stanowiska, wszyscy uznaliby, że jest szalony. Człowiek, który w swoim kodzie genetycznym miał Rzeszów i, jak powtarzano, nigdy nie przestawał pracować, 10 lutego zrobił to, na co nikt nie był przygotowany. Nie ma, co roztrząsać powodów tej decyzji. Ważne są konsekwencje.

Chcą być niezależni

Udział wiceministra sprawiedliwości, Marcina Warchoła w konferencji pożegnalnej Tadeusza Ferenca był symboliczny. Ustępujący prezydent nie tylko namaścił go na swojego następcę, ale tym samym doprowadził do rozłamu Zjednoczonej Prawicy.
Politycy PiS byli wściekli, że nie skonsultowano z nimi tej decyzji. Już tydzień później lokalne struktury partyjne przyjęły jednogłośnie stanowisko o konieczności wskazania własnego kandydata w przedterminowych wyborach. Ci na górze jednak negocjowali. Od najważniejszych polityków mogliśmy usłyszeć, że będą rozmawiać i namawiać do wystawienia jednego kandydata ZP. Tak się jednak nie stało. Jarosław Kaczyński nie chciał oddać Ziobrze stolicy Podkarpacia. Jarosław Gowin też nie zamierzał przegrać walkowerem. Będziemy więc mieli 3 kandydatów tej koalicji.
Od początku mówiło się, że w PiS największe szanse ma Ewa Leniart, więc jej start nikogo nie zdziwił. Wojewoda podkarpacka postanowiła jednak powalczyć z własnego komitetu „Wspólny Dom Rzeszów”, który zresztą zarejestrowała jako pierwsza. – Dlaczego „Wspólny Dom”? Ano dlatego, że Rzeszów traktujemy jako nasze wspólne miejsce, w którym żyjemy, pracujemy, rodzą się nasze dzieci, w którym chcemy być bezpieczni, mieć miejsca, gdzie się odpoczywa, ale także możemy poznać tętniące życiem miasto. Metropolię, która oddziałuje na całe województwo – wyliczała kandydatka na prezydenta stolicy Podkarpacia.
Zaprasza do współpracy wszystkich zainteresowanych. Połączyć ma wspólny cel: zielone, pełne nowych miejsc rekreacyjnych, z udrożnioną komunikacją oraz wysoko postawioną kulturą i sportem miasto. Właśnie tymi trzema kwestiami będzie chciała się zająć. Wbrew pozorom nie zamierza odchodzić z partii.
Zgodnie z zapowiedzią, zrobił to już Marcin Warchoł. – Złożyłem legitymację Solidarnej Polski natychmiast po deklaracji 10 lutego na wspólnej konferencji z panem prezydentem Tadeuszem Ferencem, że wystartuję w wyborach jako kandydat niezależny – poinformował w środę. – Brak legitymacji partyjnej daje mi ten komfort i tę przewagę nad innymi kandydatami, że nie muszę słuchać partyjnych zaleceń. Legitymacja partyjna może i jest atutem w Sejmie, ale w mieście to tylko kula u nogi, która czyni człowieka niewolnikiem realizacji konkretnych zaleceń, partyjnych oczekiwań – przekonywał wiceminister sprawiedliwości.
Ostatni koalicjant Zjednoczonej Prawicy, czyli Porozumienie Jarosława Gowina postawiło na prawybory i pojedynek pomiędzy radnym Rzeszowa – Waldemarem Kotulą a wiceprezesem Polskiej Organizacji Turystycznej – Arkadiuszem Oponiem. 21 marca ma się odbyć wewnętrzne głosowanie. Dzień później poznamy oficjalnego kandydata ugrupowania.

Wspólny wybór

Po decyzjach ZP opozycja miała jasną sytuację. Żeby nie przegrać Rzeszowa, musiała postawić na jednego człowieka. Tylko tyle i aż tyle.
Jeden z najbliższych współpracowników Tadeusza Ferenca jako pierwszy mówił głośno o potrzebie zgłoszenia wspólnego kandydata, za którym stanie cała opozycja. Szybko też zgłosił gotowość startu. Potrzeba było jednak sporo czasu, by wszyscy go poparli. Wydawało się nawet, że to nie może się udać. Przedłużające się rozmowy, brak konkretów i wyrastające jak grzyby po deszczy nowe nazwiska nie zwiastowały niczego dobrego.
PSL forsowało kandydaturę Edwarda Słupka, prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej „Zodiak”. Z kolei PO proponowała m.in. Pawła Kowala, Pawła Poncyljusza i Aleksandra Bobkę. Lokalne struktury Platformy rekomendowały Teresę Kubas-Hul w przeszłości radną i przewodniczącą sejmiku podkarpackiego, a także wiceprezes zarządu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Nieoficjalnie mówiło się, że miał to być jasny przekaz dla władz centralnych – brak zgody na znanego posła, który z samorządem ma niewiele wspólnego.
Finalnie na stole zostały dwa nazwiska – Konrada Fijołka i Teresy Kubas-Hul. Ten pierwszy miał mieć poparcie Lewicy, ruchu Szymona Hołowni Polska 2050, a nawet PSL. Ku jego kandydaturze skłaniały się też władze Platformy. Badania, w których Fijołek wygrywał w II turze zarówno z Ewą Leniart, jak i Marcinem Warchołem, przesądziły.
W poniedziałek wiceprzewodniczący RM został przedstawiony jako najlepszy wybór. A my mogliśmy oglądać prawdziwy spektakl. Za Fijołkiem stanęli liderzy najważniejszych ugrupowań opozycyjnych. -Jesteś pierwszym człowiekiem, który na jednym placu zgromadził Budkę, Hołownię, Kosiniaka-Kamysza, Czarzastego i Barbarę Nowacką – żartował Włodzimierz Czarzasty. – To człowiek, który w sprawie Rzeszowa zjednoczył opozycję. To człowiek, który wygra te wybory – zapewniał. Jego słowa cytowały później wszystkie media.

Ferenc: – Konrada znam od dziecka

Dosyć niepopularne dziś stanowisko przedstawił Andrzej Dec, szef rzeszowskiej Rady Miasta. – Moim zdaniem, Konrad Fijołek jest kandydatem zarówno obywatelskim, jak i politycznym, bo przecież aspiruje o funkcję polityczną. Wiadomo, że na tym stanowisku od polityki uciec się nie da. Obecność liderów partyjnych najlepiej o tym świadczy – zauważył Andrzej Dec. Jego zdaniem, nie należy się tego bać i twierdzić, że nie ma nic wspólnego z polityką. – Ma. Ale jest także – co wielu podkreślało – kandydatem obywatelskim, popieranym przez liczne stowarzyszenia i jak wierzę mieszkańców Rzeszowa – zaznaczył przewodniczący RM.
Sam Fijołek przekonywał, że wybrali go właśnie oni. – W wielu rozmowach, konsultacjach, badaniach opinii publicznej rzeszowianie wskazywali cztery najważniejsze cechy, jakie powinien mieć przyszły prezydent Rzeszowa. Powinien być rzeszowianinem
– tu urodzonym, znającym ludzi i miasto. Po drugie, samorządowcem, po trzecie, reprezentować dynamiczne, młode pokolenie. A po czwarte, nie zmarnować i nie deprecjonować dotychczasowego dorobku miasta, ale dokonać niezbędnych, oczekiwanych zmian – wyliczał kandydat, który ma spełniać je wszystkie.
Robocza nazwa komitetu, z jakiego wystartuje, to „Rozwój Rzeszowa 2.0”. Ma oznaczać szacunek dla sukcesów ostatnich lat, ale też niezbędne zmiany. – Najważniejszą będzie uchwalenie studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego na miarę XXI w. oraz przesunięcie ciężkości działań z infrastruktury na człowieka – zaznacza wiceprzewodniczący RM.
Na środowej konferencji prasowej z udziałem ministra Warchoła dziennikarze pytali o kandydaturę Fijołka Tadeusza Ferenca. -Konrada znam od dziecka. Nawiasem mówiąc, często wchodził moimi głosami do Rady. To jest inteligentny człowiek, nie mogę złego słowa powiedzieć, ale moim kandydatem jest pan minister Warchoł – odpowiedział wymijająco były prezydent.

Nie mniej ważni

W grze o rzeszowski tron są też inne osoby. Maciej Masłowski zadeklarował udział w wyborach jako jeden z pierwszych. – Jeszcze nie zarejestrowałem komitetu. Zrobię to pod koniec tego tygodnia lub na początku przyszłego. Choć przyznam się, że gdy patrzę na to wszystko, wojnę PiS-PO, zastanawiam się, czy jest tu miejsce dla innych. Podejrzewam, że nawet minister Warchoł będzie w tle
– mówi w rozmowie z nami.
Były poseł Kukiz’15 od początku dużo mówił o potrzebie dialogu i zapraszał do rozmów. Ktoś się odezwał? – Ku mojemu zdziwieniu zadzwonił minister Warchoł oraz Konrad Fijołek
– jeszcze zanim został kandydatem opozycji. Ja liczyłem bardziej na kontakt opozycji w sprawie wyłonienia jednego kandydata – albo poparcie mnie, albo wspólne wyłonienie kogoś innego. Myślę, że wybór jest całkiem niezły, ale szkoda, że tak późno. Pewnie byłbym lepszym kandydatem, bo za mną nie stoi partia, co najwyżej klub poselski. Cieszę się, że to Konrad Fijołek, ale cieszyłbym się bardziej, gdybym to był ja – śmieje się Maciej Masłowski.
Szef Rozwoju Rzeszowa nie może liczyć na jego poparcie – Już mówiłem, że nie będę nikogo popierać. Myślę, że po rejestracji komitetu przedstawię moją wizję rozwoju miasta i podstawy programowe. Jeżeli któryś z kandydatów, powie, że dla niego to również ważne rzeczy, mogę powiedzieć, że idziemy w jednej drużynie – deklaruje.
– Jeżeli miałbym się wycofać dla dobra miasta, to zrobię to – zaznacza.
Dziś pewnym kandydatem jest Grzegorz Braun, poseł Konfederacji. – Mając do wyboru mandat w fasadowym dziś parlamencie i mandat waszego zaufania – tu, w rzeszowskim ratuszu, bez wahania wybiorę to drugie – zapowiedział jeszcze 4 marca. Na początku tygodnia w obecności byłego wiceprezydenta Rzeszowa Wiesława Walata, poinformował, że zgłasza komitet wyborczy. Na pytanie, kto jest dla Brauna najgroźniejszym rywalem w walce o prezydenturę, ten odparł, że zarówno on, jak i jego współpracownicy nie myślą takimi kategoriami i starają się zajmować swoimi obowiązkami. – Nie jestem lękliwy i nie widzę w ten piękny dzień na Rynku rzeszowskim zagrożeń. Miny moich współpracowników są tęgie i nikomu mina nie rzednie. My po prostu robimy swoje – stwierdził Grzegorz Braun.
Swój start podtrzymuje też Kazimierz Rochecki, były działacz Samoobrony, obecnie prezes zarządu stowarzyszenia „Nasz Czysty i Zdrowy Rzeszów”. – Komitet wybroczy zostanie zarejestrowany w najbliższym czasie. Oficjalną nazwę podam w przyszłym tygodniu. Na razie ustalamy, w jaki sposób będziemy prowadzić kampanię – mówi nam przewodniczący rady osiedla Śródmieście. – Nasza strategia to czysty, zielony i zdrowy Rzeszów. Jeśli będziemy zdrowi, możemy myśleć o poszerzeniu miasta oraz kolejnych inwestycjach, ale nie kosztem ludzi – stwierdza. Od 5 lat walczy o czyste powietrze i wyprowadzenie zakładów drobiarskich na os. Tysiąclecia. Przygląda się też wycince drzew. – Jestem rzeszowianinem. Mam realne spojrzenie obywatela, który tu funkcjonuje i chce żyć, ale w zgodzie z naturą – podkreśla Kazimierz Rochecki.

Jeszcze się wahają

Jeszcze do niedawna również aktywistka i działaczka społeczna, a także członkini podkarpackich struktur Partii Razem, Agnieszka Itner, zamierzała zmierzyć się w wyborach na prezydenta. Dziś (w piątek) odbędzie się konferencja prasowa, na której Agnieszka Itner wycofa swoją kandydaturę. – Nie chcę, aby o prezydenturę w Rzeszowie ubiegało się dwóch kandydatów demokratycznych – mówi w rozmowie z nami. O tym, czy przekaże swoje poparcie Konradowi Fijołkowi, poinformuje jeszcze dziś (w piątek).
To nie koniec listy osób pretendujących na stanowisko szefa stolicy Podkarpacia. Kilka dni temu Marek Poręba, były szef rzeszowskich struktur PO napisał na Facebook’u, że też być może powalczy o prezydenturę. Czy zgłosił swój udział?- Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła, ale jest jeszcze trochę czasu. W tej chwili rozmawiam z ludźmi, którzy się zorganizowali w ruchu społecznym i chcą mnie wesprzeć – mówi w rozmowie z nami. – „Łączy nas Rzeszów” powstał w odpowiedzi na kandydatury pana Warchoła, pani Leniart, itd., ale też mozolny i trudny procesu wybierania kandydata przez środowiska opozycyjne – tłumaczy Marek Poręba. Czy gdy już się pojawił długo oczekiwany reprezentant, zechce go poprzeć? Okaże się niebawem.
Zgodnie z ogłoszonym w ub. tygodniu rozporządzeniem najbardziej gorące wybory tego roku odbędą się 9 maja. Kandydatów można zgłaszać do 16 kwietnia.

Wioletta Kruk

31 Responses to "Fijołek rośnie. Kolejne poparcie dla kandydata opozycji"

Leave a Reply

Your email address will not be published.