
RZESZÓW. Koniec marzeń o Rzeszowskim Centrum Komunikacyjnym? Być może PKP i PKS tylko zmodernizują istniejące obiekty dworcowe.
Stworzenie Rzeszowskiego Centrum Komunikacyjnego jest jednym z największych wyzwań miasta na najbliższe lata. Główne założenie było takie, aby w miejsce dworców: kolejowego i autobusowego, stworzyć węzeł multimodalny, czyli taki, który łączy różne środki transportu. Przebudowie ulec miał również cały okoliczny układ komunikacyjny. Po przedstawieniu na ostatniej sesji stanu prac nad tą inwestycją, radni mają wątpliwości, czy miastu uda się dobrze zrealizować to zadanie.
W ubiegłym roku na zlecenie miasta opracowano trzy koncepcje zagospodarowania tych terenów. Pierwsza – najdroższa – zakłada daleko idącą rozbudowę układu komunikacyjnego za ok. 220 mln zł, polegającą na budowie nowego dworca kolejowego ponad torami. Dworzec autobusowy w tym wariancie miałby zostać przeniesiony na stronę północną obecnego dworca kolejowego, w rejon starej parowozowni przy ul. Kochanowskiego.
Druga koncepcja, nieco tańsza, zakłada budowę nowego dworca kolejowego ponad torami za ok. 190 mln zł. Stary budynek w tym przypadku pełniłby funkcję np. komercyjną. Komunikacja pomiędzy częścią północną przydworcowych terenów a południową odbywałaby się przejściem podziemnym, zaś dworzec autobusowy pozostałby w dotychczasowym miejscu przy ul. Grottgera. Zostałby on kompleksowo przebudowany, tak aby mógł obsługiwać kursy zarówno autobusów PKS, jak i innych przewoźników.
Wybór miasta
Trzecia, najmniej wymagająca, a zarazem najtańsza koncepcja (ok. 160 mln zł) zakłada modernizację istniejących dworców. Perony miałyby zostać zadaszone, dworce połączone przewiązką, w której mogłyby się znaleźć powierzchnie komercyjne. – Z przeprowadzonych analiz wynika, że takie rozwiązanie na ten moment zapewnia możliwość przeprowadzenia prac, które zostaną rozłożone na wiele lat – usłyszeliśmy z ust Pawła Potyrańskiego, z-cy dyrektora Wydziału Pozyskiwania Funduszy Urzędu Miasta, który podczas wtorkowej sesji informował radnych o wyborze koncepcji budowy RCK. – Zleciliśmy opracowanie dokumentacji projektowej tej inwestycji, ale oprócz tego przewidziane są dofinansowania z programu operacyjnego Polska Wschodnia w latach 2018 – 2021. Projekt ten dotyczy integracji różnych form transportu publicznego, w jego ramach jest ta część centrum komunikacyjnego, która byłaby w gestii miasta Rzeszowa – tłumaczył.
Obawy radnych
Wizja tego przedsięwzięcia nie spodobała się radnym, którzy decyzję miasta uważają za zaprzepaszczenie możliwości budowy zintegrowanego centrum komunikacyjnego. – Jeśli miasto z wysiłkiem nie będzie patrzyło na tę inwestycję i wyremontuje to, co jest, na dziesięciolecia straci szansę budowy zintegrowanego dworca – mówił zaniepokojony Robert Kultys, radny Prawa i Sprawiedliwości. Jego obawy podzieliła radna Jolanta Kaźmierczak z Platformy Obywatelskiej – RCK miało być najważniejszą inwestycją, która miała być realizowana w naszym mieście. Obecnie wygląda to tak, że osobno będzie projektował PKP, osobno PKS, a miasto idzie w kierunku wyposażenia infrastruktury dojazdowej, przystanków i parkingów, a nie mówimy nic o kubaturze.
Miejscy urzędnicy odbijają piłeczkę, twierdząc, że nie zrezygnowano z dworca multimedialnego. – Jest to skomplikowana materia wymagająca dalszych ustaleń – odpowiadał dyplomatycznie na zarzuty radnych, Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa.
KOMENTARZ:
Robert Kultys, radny Prawa i Sprawiedliwości oraz przewodniczący Komisji Gospodarki Przestrzennej Rady Miasta:
– Wybór najprostszej koncepcji jest może oszczędny, ale nie rozwiązuje problemów naszego miasta. Rzeszowowi potrzebny jest nie remont obecnych dworców rozsianych na olbrzymiej przestrzeni od ul. Batorego po wiadukt Śląski, ale wybudowanie jednego dworca przesiadkowego z zapleczem parkingowym i usługowym, który będzie integrował transport różnych przewoźników i zapewniał mieszkańcom wygodne centrum komunikacyjne. Dziś być może jest ostatnia szansa, aby zatroszczyć się o powstanie takiej inwestycji, bo wokół dworca PKP są jeszcze wolne tereny. Jeśli miasto nie potraktuje sprawy poważniej, za kilka lat tereny te będą już w rękach deweloperów i Rzeszów będzie mógł zapomnieć o takim dworcu przesiadkowym jakie są, lub powstają w innych miast wojewódzkich. Uważam też, że centrum takiego nie powinni się obawiać jako konkurencji właściciele Galerii Rzeszów. Obiekty te powinny się dopełniać, a część komercyjna przyszłego dworca mogłaby być skierowana do innego sektora klientów – do podróżnych.
Agata Flak



33 Responses to "Rzeszów skazany na prowincjonalne dworce?"