Wydawało się, że gdy przy al. Lubomirskich w Rzeszowie powstała szafa grająca o dumnej nazwie „fontanna multimedialna”, będzie to ostatni kiczowaty pomysł rządzącej Rzeszowem magistrackiej ekipy. Niestety, nasze nadzieje okazały się płonne, gdy pewnego dnia z jesiennych mgieł nad Wisłokiem wyłonił się nowy most pokolorowany aż w 14 barwach.
Część rzeszowian krytykuje ten pomysł, słusznie twierdząc, że taki odpustowy most w ogóle nie pasuje do architektonicznego otoczenia (dodam, że w pobliżu jest położona zabytkowa nekropolia Rzeszowa). Drugi zarzut brzmi, że ratusz, decydując się na takie jaskrawe barwy, zamierza promować w stolicy Podkarpacia ruch homoseksualny (tęczowa flaga jest symbolem ruchu gejowsko-lesbijskiego LGBT).
Ta druga krytyka jest na wyrost, gdyż nie sądzę, by pomysłodawców plastycznej strony mostu było stać na tak odważny akt artystyczny. Im raczej chodziło o coś innego: by o moście, tak jak o każdej nowej inwestycji prezydenta Ferenca, było jak najgłośniej. Należy raczej mówić o pijarowskiej zagrywce, która ma odsunąć uwagę lokalnej społeczności od faktu, że most między ulicami Naruszewicza a Warzywną jest po prostu chybioną i za drogą inwestycją. Prezydent budując nowy most dokonał złej kalkulacji kosztów. Gdyby zachował poprzedni jednopasmowy i wybudował poniżej nowy dwupasmowy, to zyskałby za mniejsze pieniądze dwa nowe pasy ruchu, w sumie trzy. Tymczasem za większe pieniądze (wyburzenie jednopasmowego mostu też kosztowało) zyskał tylko jeden dodatkowy pas ruchu.
Nowa inwestycja na Wisłoku pokazuje, że prezydent Ferenc coraz bardziej ekstrawaganckimi pomysłami chce pokazać swoim wyborcom, że tylko on ma pomysł na Rzeszów, że tylko on potrafi unowocześniać miasto, a w istocie zamienia go w stolicę kiczu. By nie być gołosłownym, przypomnę tylko wybudowany przez poprzednią magistrancką ekipę most Zamkowy o bardzo lekkiej, nowoczesnej konstrukcji, nie tylko spełniający swoje zadanie, ale i znakomicie wpisujący się w pejzaż miasta. To most Zamkowy, a nie „jarmarczny” most prezydenta Ferenca powinien wyznaczać kierunki rozwoju naszego miasta.
Piotr Samolewicz



5 Responses to "Rzeszów, stolica kiczu"