Rzeszowska proteza dla toruńskiego buldoga

Figo nie powala urodą, ale jest przesympatycznym zwierzakiem. Według jego właścicieli, zasługuje nie tylko na największą miłość, ale i pomoc w codziennym życiu. Fot. Anna Moraniec

Figo, jak przystało na buldoga francuskiego, jest przeuroczym, sympatycznym i przyjaznym pieskiem. – Gdy go zobaczyliśmy, miał wtedy pięć tygodni i szalał na trzech łapkach, wiedzieliśmy, że będzie nasz,  nigdy tego nie żałowaliśmy, chociaż to drugi piesek w naszym niedużym, dwupokojowym mieszkaniu, oprócz dwójki dzieci – mówi  z uśmiechem Anna Rogulska z Torunia, która z mężem przyjechała do Rzeszowa na… przymiarkę protezy dla pupila. To druga taka łapa w Polsce

Figo urodził się 13 października, 2017 roku. Pochodzi z licznego miotu. Żyjące rodzeństwo (psy rasowe z rodowodem) zostało sprzedane za duże pieniądze, a maluch któremu własciciel  zmiażdżył łapkę i trzeba ją było amputować nie znalazł nabywcy. Gdy się o tym dowiedzielismy postanowiliśmy go przygarnąć. Od razu podbił serca całej rodziny, a nasz Tofik, mający dziś 8 lat, zaczął mu po prostu matkować – opowiada pani Ania. Maluch wspaniale radził sobie i radzi  bez łapki. Na trzech, niestrudzenie pokonuje wszystkie przeszkody. – Zdawaliśmy sobie jednak sprawę, że za kilka lat dojdzie do skrzywień w obrębie kręgosłupa i  biodra. Już teraz widać, że nieużywany mięsień udowy jest słabo wykształcony – mówi Michał Rogulski.

Właściciele zaczęli szukać pomocy. Zwrócili się do zakładu w Łodzi, który specjalizuje się w protezach i wózkach dla poszkodowanych przez los zwierząt. – Niestety to co nam tam zaproponowano nie spełniało ani naszych, ani Figo wymogów – mówią właściciele. Zaczęli więc szukać w Internecie i natknęli się na artykuł w Super Nowościach o protezie wykonanej w Rzeszowskich Zakładów Ortopedycznych (RZO) dla wielokrotnej medalistki wystaw psów, charta – greyhound o imieniu Lora z Boguchwały. – Zadzwoniliśmy z prośbą o jakieś dane techniczne, coś, co ułatwiłoby nam zrobienie takiej protezy – mówi pan Michał. Odzew zakładów go zaskoczył.- Powiedziano nam żeby przyjechać, a oni taka protezę wykonają.

Proteza zrobiona jest w włókna węglowego, jest podobna do tej na jakiej poruszał się paraolimpijczyk Oscar Pistorius, tyle tylko, że jest maleńka. – Ania i Michał wykazali się wielkim sercem przygarniając psiaka po amputacji i tworząc mu dom. My mamy nadzieję, że wykonana u nas proteza ułatwi mu życie – mówi Mariusz Grela z RZO. Co było największą trudnością? – Odległość. Dużo łatwiej byłoby, gdyby „pacjent” mieszkał niedaleko i mógł przyjechać na przymiarkę częściej. W tym przypadku wszystko musimy dopasowywać za jednym razem. A pacjent jest, jak na amputowanego, dość ruchliwy- śmieje się Tomasz Kot, technik ortopeda z RZO. – Kolejnym problemem jest brak tak maleńkich skarpetek używanych pod protezę. Robiliśmy protezy dla kilkuletnich dzieci, ale łapka Figo jest wyjątkowo mała.

Czy proteza dla psa to fanaberia właściciela? – Myślę, że nie. Amputowany pies, podobnie jak człowiek, też ma kłopoty z poruszaniem się w takiej sytuacji. Dla nas taka proteza to też pewnego rodzaju wyzwanie, a jednocześnie odskocznia od coziennej pracy odskocznia. Trochę praca, wyzwanie trochę frajda…

Anna Moraniec

2 Responses to "Rzeszowska proteza dla toruńskiego buldoga"

Leave a Reply

Your email address will not be published.