Rzeszowski futbol na dnie

20 lat temu Resovia walczyła ze Stalą na zapleczu ekstraklasy. Teraz obejrzymy derby Rzeszowa w trzeciej lidze. Fot. Wit Hadło
20 lat temu Resovia walczyła ze Stalą na zapleczu ekstraklasy. Teraz obejrzymy derby Rzeszowa w trzeciej lidze. Fot. Wit Hadło

Działacze Floty tłumaczą się z niedoszłej transakcji ze Stalą po publikacji „Weszło.com”. – Nie ma żadnych podstaw do kwestionowania intencji naszego klubu – przekonują.

Bielsko-Biała, Olsztyn, Zabrze, Gliwice, Kielce – to miasta porównywalne wielkością do Rzeszowa. Co je odróżnia od stolicy Podkarpacia? Posiadanie drużyny piłkarskiej w ekstraklasie albo I lidze.

W rozgrywkach centralnych, czyli prowadzonych przez PZPN, udział biorą 52 drużyny. Równo połowa z nich pochodzi z miast mniejszych niż Rzeszów. Większe od nas kompleksy mogą mieć jedynie w Lublinie, choć ten region właśnie zyskał przedstawiciela w elicie (Górnik Łęczna).

Nie milkną echa nieudanej transakcji Stali z Flotą i przeniesienia drużyny znad morza na Podkarpacie. Do naszej redakcji dzwonią kibice, co drugi komentarz brzmi następująco: – Nawet kupić miejsca w lidze nie potrafią. A przecież tygodniami przygotowywali się do całej operacji. Śmiech na sali.

Nie brakuje też maili, w których powtarzają się pytania do Tadeusza Ferenca, prezydenta Rzeszowa. Czytelnikom Super Nowości wyraźnie nie spodobało się zaangażowanie prezydenta w całą sprawę. „Z wielkimi, jak widać, możliwościami Pana prezydenta byłaby możliwość wsparcia obu rzeszowskich klubów, które mogłyby walczyć w sposób sportowy o awans. Tymczasem nastąpiło całkowite pomijanie drugiego równorzędnego klubu rzeszowskiego”.

Nadszarpnięty wizerunek
Jeśli przyjmiemy, że przed całą telenowelą sytuacja rzeszowskiego futbolu była nie do pozazdroszczenia, to teraz będzie gorzej. Stawiam tezę, iż potencjalni sponsorzy jeszcze bardziej zniechęcą się do piłki nożnej. Jednocześnie podejrzewam, że miasto nie wpompuje nagle pieniędzy w któryś z klubów.

Nieudane przejęcie Floty uderzy nie tylko w wizerunek Stali Rzeszów, lecz rykoszetem trafi również w Resovię. Ciężko będzie wyjść z opłotków, bo futbol znów stał się obiektem drwin i niewybrednych komentarzy. Atak na I ligę kuchennymi drzwiami pozostawił niesmak, ale też na nowo zantagonizował rzeszowskie społeczeństwo.

„Pomijając już fakt zlekceważenia Resovii w całej sprawie (i braku choćby w połowie podobnego zaangażowania miasta w latach poprzednich, kiedy Resovia ocierała się o awans w sportowy sposób, do I ligi), dlaczego tak mocno pPan Prezydent nie angażował się w pomoc w ratowaniu I ligi koszykarskiej dla dziewczyn z AZS-u Rzeszów?” – pytają nasi Czytelnicy na forum supernowosci24.pl.

Ledwie w sobotę dostało się działaczom Stali, prezydentowi miasta i Kazimierzowi Greniowi, szefowi Podkarpackiego ZPN, od „Przeglądu Sportowego”. Z autorem tekstu, Krzysztofem Stanowskim, można się zgadzać lub nie, ale informacja poszła w świat. Krytyczny materiał przeczytają ludzie w całym kraju. Ciekawe, komu przyznają rację?

Porażka pobudzi do działania?
Tłumaczą się również szefowie Floty, którzy najpierw nie widzieli możliwości ratowania klubu, a gdy prezes PZPN, Zbigniew Boniek, pogroził im palcem, oznajmili gotowość do dalszych występów w I lidze. Gdy portal „Weszło.com” opublikował szczegóły transakcji Floty ze Stalą i pojawiły się nowe okoliczności, zarząd klubu z wyspy Uznam postanowił odpowiedzieć. Choćby w temacie słynnego już punktu 2 umowy.

– Jest tam sformułowanie: „Kwota ta zostanie zapłacona przelewem bankowym na konto Kupującego”. Jest to oczywista omyłka pisarska – kwota miała zostać przelana na konto Sprzedającego, czyli MKS Flota. Wątpliwości w tym zakresie wyjaśniają inne postanowienia umowy mówiące np. o konieczności wystawiania prawidłowej faktury VAT przed dokonaniem przelewu bankowego. Nie ma żadnych podstaw do kwestionowania intencji Floty – zapewniają jej działacze. Jednak trudno pozbyć się wrażenia, że cała transakcja przygotowywana była na chybcika i nie wyglądała na robotę profesjonalistów.

– Szkoda, że tak to się potoczyło. Skoro była już szansa na pierwszą ligę, to powinniśmy to wykorzystać. Może wtedy rzeszowska piłka by się odrodziła – ubolewa Stanisław Skiba, trener związany ze Stalą Rzeszów i Resovią. – Teraz na drużyny z A-klasy nikt nie przyjdzie. Za mojego życia nie zobaczę w tym mieście piłki na poziomie. Choć chciałbym się mylić. Gdzieś w tyle głowy nieśmiało pojawia się myśl, iż może nie wszystko stracone. Bo wie pan, czasem porażka pobudza do działania. Pięknie byłoby piąć się rok po roku i awansować na boisku. Tylko tak trudno w to uwierzyć…

Tomasz Szeliga

13 Responses to "Rzeszowski futbol na dnie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.