Rzeszowski Okręgowy Związek Łuczniczy działa od 65 lat (ZDJĘCIA)

Osoby tworzące historię rzeszowskich łuków spotkali się w rzeszowskiej restauracji Bohema. Wspomnieniom nie było końca. Fot. Wit Hadło
Osoby tworzące historię rzeszowskich łuków spotkali się w rzeszowskiej restauracji Bohema. Wspomnieniom nie było końca. Fot. Wit Hadło

Gdyby Antoni Gromski – harcerz Orli – nie spotkał na swej drodze (a właściwie na polanie leśnej w Czudcu) harcerzy 7. lwowskiej drużyny zafascynowanych możliwością trafiania do celu na wzór praprzodków – nie byłoby w Rzeszowie sportu łuczniczego.

Jego pasja i odkrycie w łucznictwie wartości o wiele ważniejszych niż pojedynczy strzał w „10”, stały się udziałem całej grupy podopiecznych. I to zajęciem na lata – przedwojenne i powojenne. Było to ponad dwadzieścia lat wcześniej, niż zawiązanie stowarzyszenia obchodzącego w tym roku swój jubileusz.

10 września 1949 r. zebranie założycielskie wyłoniło pierwszy Zarząd Okręgowy Polskiego Związku Łuczniczego w Rzeszowie. Nazwiska założyciela i trenera Antoniego Gromskiego, Kazimierza Kwiatkowskiego, braci Lekaczów, braci Dragułów, Janiny Klęsk, czy legendy rzeszowskiego sportu, multisportowca – Zbigniewa Gibały to pierwsze karty tej kroniki. A potem następne, zapisane w historii, już gwiazdy rzeszowskiego sportu: Katarzyna Wiśniowska, Maria i Zofia Wiszówny, Bogumiła Bielas, Jan Popowicz – olimpijczyk z Montrealu, Maria Palczak – olimpijka z Moskwy (w przypadku kobiet, to ich nazwiska panieńskie pod jakimi zaczynały kariery). Mistrzostwa Świata, Igrzyska Olimpijskie, mistrzostwa Europy… Medale i rekordy stawiające Rzeszów wśród ważnych dla łucznictwa miejsc.

Cecha charakterystyczna – to ludzie ogarnięci pasją: Bolesław Pezdan – prezes z 40-letnią kadencją, trenerzy: Józef Tomkiewicz, Jerzy Drupka, Jan Szeliga, Wiesław Opałek, Wacław Siuta, Jacek Ryba, Stanisława Warchałowska, a z najmłodszego pokolenia (to już piąte?) – Wiesław Kutyła. Następczynie dawnych mistrzyń: Kinga Szeliga (Szymczak), Jolanta Wymlatil, Aleksandra Ryba, Joanna Płonka, Aneta Siuta, Sabina Poznańska, Klementyna Polak, Wiktoria Toczek. Setki nazwisk, rezultatów, sukcesów i porażek, zdobywców medali, wypełniających dwa tomy Kroniki Rzeszowskiego Łucznictwa.

Prezes Rzeszowskiego Okręgowego Związku Łuczniczego Wiesław Opałek, otwierając jubileuszowe spotkanie łuczniczych działaczy, powiedział: – Rzeszowskie łucznictwo ma swój początek w okresie, który uznaje się za narodziny sportu łuczniczego w naszym kraju, lecz sam upływ czasu nie jest najważniejszy. Powodem stokroć ważniejszym dla nas – uczestników spotkania, jest kontynuacja działania rozpoczętego przed laty przez ludzi, których osobiste zainteresowania skupiły grupę pasjonatów. Ludzi, z którymi chciało się być razem, pracować, nie oczekując w zamian nic oprócz własnej satysfakcji.

– Kasię Wiśniowską pamięta większość z nas i choć była tylko skromną nauczycielką z „jedynki”, to dla współpracowników, trenerów, zawodników była autorytetem, który zostawił na wszystkich nas ślad na całe życie. Dzięki Niej i Jej trenerowi Antoniemu Gromskiemu rzeszowskie łucznictwo wyłoniło się z zaścianka i ten fakt stał się najbardziej spektakularnym dowodem, ze z pasji działania powstają rzeczy wielkie.

Czasem po prostu rządził przypadek. Gdyby Józef Tomkiewicz nie znalazł na strychu szkoły podstawowej w Humniskach dwóch starych łuków, nie zaraził pasją strzelania grupy młodzieży, a wśród nich Bolesława Gawrońskiego (później wieloletniego trenera Górnika Grabownica) – historia naszej dyscypliny byłaby o wiele uboższa. Józef Tomkiewicz przez kolejne kilkadziesiąt lat tworzył sukcesy łuczniczej Resovii.

Opracował tsz

[print_gllr id=135069]

One Response to "Rzeszowski Okręgowy Związek Łuczniczy działa od 65 lat (ZDJĘCIA)"

Leave a Reply

Your email address will not be published.