Rzeszowski wyścig po lepszą przyszłość

Oto obrazek symboliczny. Prezydent Tadeusz Ferenc właśnie prezentuje działaczom Resovii i Stali swój plan naprawy rzeszowskiego futbolu. Fot. Paweł Bialic
Oto obrazek symboliczny. Prezydent Tadeusz Ferenc właśnie prezentuje działaczom Resovii i Stali swój plan naprawy rzeszowskiego futbolu. Fot. Paweł Bialic

Za nami pierwsze miesiące w nowej trzeciej lidze. Podkarpackie drużyny dobrze wypadły na tle rywali z województw lubelskiego, świętokrzyskiego i małopolskiego. W skrócie wyglądało to tak:

A jak Arena Lublin
Jeden z najwspanialszych polskich stadionów powinien onieśmielać przeciwników, a dla grającego tu Motoru przerodzić się w twierdzę nie do zdobycia. Jest inaczej. Punkty z Areny Lublin wywiozły nie tylko mocne KSZO, Stal Rzeszów czy Resovia, ale też przeciętne Soła Oświęcim i Podhale Nowy Targ. Istnieje zatem całkiem liczne grono drużyn, które do Koziego Grodu przybywa nad wyraz ochoczo. Tym bardziej, że mecze rozgrywa się przy światłach, na najlepszej murawie i przy głośnym dopingu kibiców. Kopiący mogą się poczuć jak panowie piłkarze, a działacze i sponsorzy… zjeść i wypić coś dobrego w ogromnej strefie kateringowej. Bez dwóch zdań, Motor tej lidze jest potrzebny.

E jak energia
Mariusz Sawa odnalazłby się w świecie biznesu w roli trenera motywacyjnego. Opiekun JKS-u przekonał swoich młodych zawodników, że piłka nożna ma sprawiać przyjemność i że warto atakować. Zarażeni pozytywną energią trenera jarosławianie nie zapominali też o obronie i sprawili bodaj największą pozytywną niespodziankę. Utarli nosa Garbarni i Karpatom, zremisowali w Rzeszowie ze Stalą. Zanotowali kapitalną serię 6 zwycięstw i zimę spędzą na bezpiecznym, szóstym miejscu. Brawo!

K jak krezusi
3 mln zł – tyle otrzyma od miasta Motor, który jest najbogatszym klubem trzeciej ligi. Dla porównania, aż 7 klubów zaplecza ekstraklasy marzy o tak wysokim budżecie. Co najciekawsze, Motor jest też poważnie zadłużony. Na brak kasy nie narzekają w Ostrowcu, na Ludwinowie (Garbarnia) ani w Nowym Targu, gdzie piłka nożna ma być projektem równie ważnym co wielbiony tam hokej. „Szarotki” korzystają z nowoczesnego stadionu, prężnie rozwija się też Akademia Podhala – w dużej mierze dzięki firmie Wojas. Na Podkarpaciu najwięcej płaci prezes Marek Penar w Karpatach Krosno. Stać go na zatrudnienie trenera Adama Fedoruka, którego pamiętamy głównie z boiska (piękna kariera w Stali Mielec i Legii Warszawa).

M jak młodzież
W odwiecznym sporze rzeszowskich klubów poruszono również temat młodzieży. Resoviacy utrzymywali, że sąsiadka zza miedzy posiada bardziej doświadczoną drużynę. Różnie to się jednak kształtowało. W nierozstrzygniętych derbach (2-2) średnia wieku „jedenastki” Stali wyniosła 27,3 lata, Resovii – 26,4, choć to „pasiaki” wystawiły więcej piłkarzy mających ponad 30 lat. Za to w ostatnim tegorocznym spotkaniu z MKS-em Trzebinia trener biało-niebieskich Marcin Wołowiec wpuścił na boisko urodzonego w 2000 roku Bartosza Walkowa.

R jak reforma
– Poziom poszedł w górę – Marcin Wołowiec przekonuje, że reforma ligi okazała się strzałem w dziesiątkę. Zadowoleni są też kibice, bo po latach oglądania tych samych zespołów, można się dowiedzieć, jaki pomysł na grę w piłkę mają w Świętokrzyskim i Małopolsce. W grupie IV znalazło się trochę klubów z tradycjami: Garbarnia Kraków, KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, Stal Rzeszów i Motor występowały kiedyś w ekstraklasie. Nie brakuje zawodników z bogatą przeszłością, żeby wspomnieć tylko Pawła Kaczmarka i Artura Gieragę w Motorze, Sławomira Szeligę i Wojciecha Reimana w Stali, Dariusza Pietrasiaka w KSZO, Marcina Cabaja w Garbarni bądź Dariusza Gawęckiego w MKS Trzebinia/Siersza. Oczywiście są i koszty reformy. W klubowej książce wydatków pod rubryką „wyjazdy” cyfry aż kłują w oczy. No, ale co począć, skoro z takiego Nowotańca niemal wszędzie jest daleko: do Małogoszczy 250 km, do Oświęcima 300. Coś za coś…

T jak transfery
W tej kategorii zwyciężyła Stal Rzeszów. Namówienie do powrotu na stare śmieci Wojciecha Reimana i pozyskanie Pawła Giela okazało się strzałem w dziesiątkę. Reiman strzelił 8 goli, Giel – 6. Obaj też chętnie asystowali. Sprawdził się również 20-letni obrońca Jakub Zięba (ostatnio Czarni Połaniec), a bramkarz Maciej Krakowiak (GKS Bełchatów) miewał problemy ze stabilizacją formy, ale został jednym z architektów arcyważnego zwycięstwa nad KSZO. Na koniec jeszcze słowo o Gielu – doświadczonego pomocnika chciała też Resovia, ale nie była w stanie spełnić jego oczekiwań finansowych.

W jak wyścig
Niedziela, 4 września, Nowotaniec, mecz 7. kolejki – to wtedy wszystko się zaczęło. Stal przegrała z Cosmosem 1-3, a poirytowany prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc walnął pięścią w stół i krzyknął: dość dziadostwa! W tym mieście musi powstać wreszcie mocny klub piłkarski! Prezydent nie chciał czekać latami na sukces, więc ogłosił konkurs jakiego jeszcze nie było: drużyna, która na koniec rundy zajmie w tabeli wyższe miejsce, otrzyma godziwe finansowe wsparcie z ratusza. Resoviacy protestowali, stalowcy z pomysłem nie dyskutowali. Rozgorzała zacięta walka, od tej pory każdy mecz Stali i Resovii miał swoją wagę. Na finiszu ze stresem lepiej poradzili sobie biało-niebiescy i to oni zgarną nagrodę z miasta. Jak dużą? Tego wciąż nie wiemy, szefowie Stali czekają na zaproszenie do ratusza. Mówiło się o 1 mln zł i ok. 500 tysiącach zł od biznesmenów. Do tej pory rzeszowscy III-ligowcy otrzymywali z miasta rocznie po ok. 150 tysięcy zł.

Z jak zainteresowanie
Pojęcie względne. Jeśli frekwencję w trzeciej lidze porównamy z liczbą osób odwiedzających stadion Śląska Wrocław, to poczujemy się dużo lepiej. Jednak nie ma się co czarować – dobrze nie jest. Wynik w granicach 1500 kibiców to marzenie większości klubowych skarbników. Najwięcej kibiców oglądało mecze Motoru i KSZO, w Rzeszowie, mieście blisko 200-tysięcznym, na trybunach hulał wiatr. Zainteresowanie grą Stali i Resovii spada z roku na rok, choć to drużyny ze ścisłej czołówki. Wiele się mówi o tradycji obu klubów, ich pięknej karcie, lecz kibiców chodzących na mecze można policzyć w pięć minut. To tzw. stara gwardia, młodzi zapewne siedzą przed telewizorem, delektując się sztuczkami Leo Messiego. Skutek? Średnia na poziomie 300 osób. Argument, że stadiony trzeba omijać z daleka, bo można tam dostać kamieniem po głowie, trąci myszką. Bojówkarze przenieśli się ze swoimi ustawkami do lasów, więc irytują co najwyżej prymitywne, pełne przekleństw przyśpiewki.

Tomasz Szeliga

5 Responses to "Rzeszowski wyścig po lepszą przyszłość"

Leave a Reply

Your email address will not be published.