
Wczoraj, nagle zmarła Pani Zofia Piwowar. Mistrzyni słowa i wielka miłośniczka poprawnej polszczyzny. Była najlepszą korektorką tekstów dziennikarskich w wielu redakcjach gazet na Podkarpaciu. Kochał ją cały nasz dziennikarski globus, bez względu na to, gdzie kogo koniunktura zaprowadziła. Nie jest łatwo pisać o kimś, kto był legendą Super Nowości i przepracowało się z nim ćwierć wieku.
Pani Zosia, wszyscy dziennikarze tak się do niej zwracali, była człowiekiem ogromnej dobroci, o wielkim sercu dla ludzi. Nigdy nie szczędziła miłości i cierpliwości ludziom, którzy dopiero zaczynali swoją przygodę z dziennikarstwem. Nigdy nikomu nie odmówiła pomocy, nigdy nie zabrakło jej czasu dla drugiej osoby. Potrafiła huknąć swym doniosłym głosem, gdy ktoś popełniał rażące błędy. Był to jednak krzyk tak ciepły, iż „błądzący dziennikarzyna” nigdy się nie obrażał, a cenne uwagi Pani Zosi zostawały mu w głowie na całe życie. Z pewnością dobrze wspominać będą Panią Zosię wszyscy dziennikarze, którzy pracowali z nią w Super Nowościach. Wszak pracy, która była jej pasją i redakcji Super Nowości, która była jej drugim domem, oddała 25 lat swojego życia.
Pani Zosia była też wielką lokalną patriotką, zaangażowaną w sprawy naszej społeczności. Była człowiekiem niezwykłym, a jej niezwykłość przejawiała się każdego dnia w drobnych gestach. Bardzo chętnie pomagała potrzebującym i udzielała się charytatywnie, krzywda innych nigdy nie była jej obojętna. Wrażliwości i empatii uczyliśmy się od niej każdego dnia. Nie była jednak wyalienowaną sztywniaczką i skracała dystans między „krynicą mądrości”, a „mądralińskim pismakiem”. Miała ogromne poczucie humoru, nieraz rozbawiała wszystkich do łez. Swoim pozytywnym usposobieniem dodawała otuchy i sprawiała, że zły dzień stawał się dla każdego lepszy. Dlatego tak ciężko uwierzyć nam w tę okrutną wiadomość, która spadła wczoraj na nas…
Redakcja


