Sąd częściowo utajnił proces prezydenta Tarnobrzega

Sąd wyłączył jawność rozprawy Grzegorza Kiełba na czas przesłuchania i odczytania protokołów zeznań najważniejszego świadka. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Być może nigdy nie poznamy szczegółów tego, jak i dlaczego doszło do przekazania 20 tys. złotych w gabinecie Grzegorza Kiełba.

W poniedziałek przed Sądem Rejonowym w Tarnobrzegu odbyła się druga rozprawa procesu Grzegorza Kiełba. W gmachu przy Sienkiewicza stawił się kluczowy świadek w tej sprawie – Dariusz Kołek. To on miał wręczyć kontrolowaną łapówkę byłemu prezydentowi Tarnobrzega 21 lutego br. w jego gabinecie.

Sędzia prowadzący sprawę Jacek Morzycki rozpoczął przebieg rozprawy od sprawdzenia obecności przedstawicieli mediów. Następnie poinformował strony procesu, że dyrektor Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Warszawie nie zgodził się na zdjęcie klauzuli tajności z materiałów niejawnych sprawy, wśród których są m.in. zeznania świadka Dariusza Kołka.

Przedstawicielka Prokuratury Krajowej, prok. Monika Mazur z Prokuratury Okręgowej Warszawa – Praga przedstawiła stanowisko, że skoro CBA nie dało zgody na odtajnienie akt, to z powodów proceduralnych ona także nie może dać zgody na to, by były one ujawnione.

Obrońcy oskarżonego i sam oskarżony nie sprzeciwili się tej decyzji, choć wcześniej Grzegorz Kiełb wielokrotnie zapewniał, że zależy mu na tym, aby proces w całości był jawny, a mieszkańcy miasta mieli możliwość poznać wszystkie szczegóły tej sprawy. Na korytarzu sądowym, na który sąd wyprosił wszystkich uczestników procesu, by podjąć decyzję co do wyłączenia jawności i dalszego przebiegu rozprawy, Grzegorz Kiełb tłumaczył dziennikarzom, że jego „nie sprzeciwienie się” nie oznaczało „przychylenia się”.

Po powrocie do sali rozpraw, sąd ogłosił decyzję, że ze względu na brak zgody CBA na odtajnienie akt, mając także na uwadze interes prywatny świadka Dariusza Kołka, a także dobro Rzeczypospolitej Polskiej, część procesu, w trakcie której Dariusz Kołek złoży wyjaśnienia i zostaną odczytane protokoły jego wcześniejszych przesłuchać, odbywać się będzie w kancelarii tajnej bez udziału widzów i mediów i zostanie z niego sporządzony odrębny protokół. Co do dalszej części procesu, sąd podejmie decyzję w sprawie jego jawności w dalszym okresie.

Tym samym, po ponad godzinnych kwestiach proceduralnych, dziennikarze zostali zmuszeni do opuszczenia sali rozpraw. Niezadowolenia z takiej decyzji sądu nie krył też jeden z mieszkańców miasta, który chciał obserwować proces na żywo.

– Wydaje mi się, że tego typu rozprawa nie powinna być utajniana. Jedynie za wyjątkiem tych fragmentów, gdzie byłaby mowa o metodach pracy CBA i innych służb tajnych. Natomiast pozostałe zagadnienia powinny być dla mieszkańców jawne – powiedział mężczyzna, który chciał uczestniczyć w procesie jako mieszkaniec Tarnobrzega. – Proces sądowy powinien przebiegać przy otwartej sali. Tego typu tematyka powinna być ujawniana publiczności. Uważam, że to jest ważne w wymiarze społecznym. Chodzi o to, aby ludzie byli ostrzegani przed działaniami korupcyjnymi, ta jawność spełniałaby także aspekt wychowawczy, prewencyjny dla młodych ludzi.

Grzegorz Kiełb nie chciał komentować tematu jawności, ani tego, co do tej pory zeznał lub miałby w poniedziałek zeznać Dariusz Kołek. Mówił, że ma przygotowane do niego pytania. Ze względu na wyłączenie jawności zapowiedział przed wejściem do kancelarii tajnej, że po rozprawie także nie będzie mógł nic na temat sprawy powiedzieć. Dariusz Kołek także nie chciał odnosić się do sprawy, dziennikarzom tłumaczył jedynie dlaczego nie przybył na pierwszą rozprawę. – Po prostu nie wiedziałem, że będzie ta rozprawa – powiedział Kołek.

Grzegorz Kiełb został oskarżony przez Prokuraturę Krajową, że w dniu 21 lutego 2018 r. w Tarnobrzegu w związku z pełnieniem funkcji publicznej Prezydenta Miasta Tarnobrzega oraz wykonywaniem przez niego uchwały Rady Miasta Tarnobrzega w sprawie przystąpienia do sporządzenia zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, przyjął od osoby trzeciej korzyść majątkową w wysokości 20 tys. zł. Grozi mu za to od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Podczas pierwszej rozprawy, Grzegorz Kiełb nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i wyjaśnił, że przyjęte od Dariusza Kołka pieniądze były pożyczką na poczet kampanii wyborczej.

Małgorzata Rokoszewska

8 Responses to "Sąd częściowo utajnił proces prezydenta Tarnobrzega"

Leave a Reply

Your email address will not be published.