
STALOWA WOLA. Prezydent Andrzej Szlęzak źle wydawał na promocję miasta?
Poprzedni prezydent Stalowej Woli, Andrzej Szlęzak w ciągu ostatnich czterech lat wydał pół miliona złotych na druk różnych książek. Obecny czyni mu z tego zarzut rozrzutności.
Publikacje z herbem miasta trafiły do kilkudziesięciu przynajmniej bibliotek polskich i zagranicznych. Niektóre, zwłaszcza z ekonomii, bez samorządowego wsparcia nie ujrzałyby światła. Miał być wydany „Leksykon inżynierów polskich”. Pracują nad nim profesorowie Polskiej Akademii Nauk. Miasto wypowiedziało im umowę sponsorską, bo ta opiewała na 120 tys. zł.
– Czy to jest dobra promocja miasta? – pytał radnych prezydent Lucjusz Nadbereżny, kładąc rękę na okazałym stosie słowa pisanego. Obiecał później, że przedstawi szczegółowy spis wydawnictw dotowanych przez samorząd. Na początek ujawnił, że z półmilionowej puli\ tylko 100 tys. zł poszło na książki o Stalowej Woli.
Jakie książki Szlęzak dotował? Lustrując stos zaprezentowany przez prezydenta Nadbereżnego, łatwo było dostrzec kilka tomów biografii kard. Stefana Wyszyńskiego, autorstwa Petera Rainy. Z najnowszych publikacji to „Centralny Okręg Przemysłowy. Architektura i urbanistyka” Marcina Furtaka. Z wcześniejszych chociażby „Stalówka kosz” Bereniki Teper-Szeleszczuk, całościowo traktującej o historii stalowowolskiej koszykówki. Było też kilka publikacji ekonomicznych.
Ostatnim głosem w pokazowym sądzie nad książkami było pytanie opozycyjnego radnego Mariusza Kunysza: – A może wypadałoby te książki najpierw przeczytać?
Jerzy Mielniczuk


