
TARNOBRZEG. Znany i szanowany notariusz odpowiada za przekręty finansowe o łącznej wartości około 3,6 mln zł.
21 stycznia przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu ruszył proces 55-letniego Andrzeja S., notariusza, na którym ciąży długa lista zarzutów postawionych przez Prokuraturę Okręgową w Kielcach. Chodzi o przywłaszczenie kilku milionów złotych, nadużycie władzy i oszustwa.
Akt oskarżenia w sprawie 55-latka dotarł do Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu z Kielc, gdyż tamtejsi sędziowie wyłączyli się z rozpoznania tej sprawy. Nie jest to zresztą pierwsza sprawa rejenta, która swój finał ma w tarnobrzeskim sądzie. W czerwcu bieżącego roku Andrzej S. został już skazany za sporządzanie aktów notarialnych mimo tego, że Sąd Dyscyplinarny Rady Izby Notarialnej w Krakowie zawiesił go w pełnieniu obowiązków. Prawnik miał obowiązek zdać pieczęć notarialną w chwili, gdy został zawieszony, ale zrobił to z blisko trzytygodniowym opóźnieniem. W międzyczasie nadal świadczył dla nieświadomych swojej sytuacji klientów usługi notarialne.
Powodem zawieszenia prawnika było natomiast nieodprowadzanie przez niego opłat sądowych za wpisy do ksiąg wieczystych. Kwota zaległości z tego tytułu wyniosła aż 125 tysięcy złotych, a sporządzone akty były formalnie nieważne.
Milionowe przekręty na nieruchomościach
Sprawa, którą obecnie ma rozstrzygnąć tarnobrzeski sąd dotyczy jednak innej działalności, którą parał się notariusz. 55-latek korzystając z tego, że był osobą znaną i szanowaną, a także mającą dar przekonywana do robienia „intratnych” interesów, miał namawiać swoich klientów na kupno różnych nieruchomości.
Jak ustalili śledczy, niektórym swoim późniejszym ofiarom Andrzej S. miał proponować kupno części udziałów w różnych kieleckich nieruchomościach. Kupcy powierzali notariuszowi swoje pieniądze, ale do finalizacji transakcji nie dochodziło. 55-latek przez kilka lat pożyczał, oddawał i znów pożyczał pieniądze, nęcąc klientów sporymi zyskami. Kwoty, jakimi obracał prawnik mieściły się w przedziale od kilkudziesięciu tysięcy do nawet 3 mln zł. Według prokuratury, oskarżony przywłaszczył sobie około 3,6 mln zł.
Dowodami w sprawie jest szereg operacji, przelewów między kontami kancelarii i prywatnymi notariusza. Według prokuratury, Andrzej S. oszukiwał świadomy, że nie ureguluje zobowiązań. Już bowiem trzy lata temu jego zadłużenie wynosiło 15 mln zł! Zanim jednak do notariusza zdążył zapukać komornik, cały swój majątek oskarżony przepisał na żonę, a wyposażenia kancelarii zwyczajnie się pozbył. Zatrzymany został jedynie jego luksusowy samochód.
Nie przyznaje się
55-latkowi grozi do 10 lat pozbawienia wolności. W czwartek przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu został odczytany akt oskarżenia w tej sprawie. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, zgodził się na złożenie wyjaśnień i nie wykluczył, że w dalszej części procesu podda się każe dobrowolnie.
mrok


