Sąd Najwyższy tylko pyta, a Ty, frankowiczu, płacz i płać!

Jeśli ci, którzy kiedyś wzięli kredyty we frankach liczyli, że już za chwileczkę, już za momencik Izba Cywilna Sądu Najwyższego ustali w końcu, jaka jest ich sytuacja prawna w starciu z bankami, to się – nomen omen – mocno przeliczyli. A to dlatego, że SN taktycznie – jak się to mówi – zagrał na zwłokę i zwrócił się o opinię w sprawie kredytów „frankowych” do aż pięciu instytucji. Są to: Komisja Nadzoru Finansowego, Narodowy Bank Polski, Rzecznik Finansowy, Rzecznik Praw Obywatelskich oraz – co jest dość frapujące – Rzecznik Praw Dziecka. Opinia tego ostatniego jest – jak wyjaśniono – bardzo ważna, bo wszak spłata kredytu dotyczy całych rodzin, w tym dzieci! Ktoś na to całkiem przytomnie zauważył, że powinno się zasięgnąć także opinii Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego w tej kwestii, bo przecież zwykle kredyty we frankach ludzie brali na zakup mieszkania, czy budowę domu, więc… Ktoś inny zasugerował, by zapytać jeszcze biskupa Rzymu może, czyli papieża, bo wszak przybrał imię Franciszek, zatem o spawach frankowiczów powinien móc się wypowiedzieć!
Pośmiać się możemy, ale całkiem poważnie, to sytuacja tzw. frankowiczów jest – delikatnie mówiąc – niewesoła. Przed wyborami parlamentarnymi w 2015 roku wszyscy politycy obiecywali im może nie złote góry, ale ogromną pomoc państwa w ich starciu z bankami – naturalnie, gdy wybiorą właśnie ich! Polacy wybrali Zjednoczoną Prawicę i cóż się stało? Ano, nic specjalnego – Andrzej Duda, który pierwszą kadencję prezydentury też wygrał m.in. obietnicami wobec zadłużonych we frankach „sprężył się” jako głowa państwa i swój projekt ustawy w tej sprawie złożył. Co prawda był on mocno „okrojony” w stosunku do tego, co Andrzej Duda jako kandydat na prezydenta RP obiecywał, ale wielkiego znaczenia to nie miało, bo i tak trafił do tzw. zamrażarki i tyle go frankowicze widzieli. Gwoli sprawiedliwości, swój projekt złożyli też politycy Kukiz’15, a jakże. Tylko że był on całkiem „z kosmosu”, bo jego realizacja była finansowo nierealna i rozłożyłaby na łopatki cały system bankowy, więc nikt o nim nawet żartem rozmawiać nie chciał.
Wobec takiej sytuacji głos w tej sprawie zabrał najważniejszy tak naprawdę polityk w Polsce, który jest też kreatorem prawa w naszym państwie, choć oficjalnie nic z wymiarem sprawiedliwości nie ma, poza tym, że z wykształcenia jest prawnikiem, czyli Jarosław Kaczyński. Otóż poradził on frankowiczom, by brali sprawy w swoje ręce i zwracali się do sądów, tam szukając prawa i sprawiedliwości! I frankowicze nierzadko tak właśnie robią…
Tyle, że „wygrana” frankowicza w sądzie nie zawsze, a nawet niezbyt często oznacza dlań koniec kłopotów z kredytem we frankach. Czasem nawet wręcz przeciwnie! A to dlatego, że sądy często w takich sprawach orzekają nieważność umów bankowych, uzasadniając to tym, że nieważne są tzw. klauzule waloryzacyjne, czyli podstawowy element tych umów, określający sposób ustalenia wysokości raty kredytu. Wydawałoby się, że to bardzo korzystne dla frankowiczów, ale to nieprawda. A to dlatego, że gdy umowa bankowa jest nieważna, bank musi kredytobiorcy zwrócić całą kwotę, którą wpłacił w ramach spłacania kredytu, ale kredytobiorca musi zwrócić bankowi cały kredyt! Takie rozwiązanie jest zatem do przyjęcia tylko dla tych frankowiczów, którzy swoje kredyty już spłacili, albo są na finiszu ich spłacania, a takowi nie stanowią wcale większości.
Decyzja SN w tej sprawie miała być wiążąca dla frankowiczów i czekali na nią niczym kania dżdżu. Niestety, jeszcze sobie poczekają, bo „dzięki” manewrowi SN sprawa frankowiczów przeciągnie się w czasie. Instytucje, do których zwrócono się o opinie, mają 30 dni na ich wydanie. Potem, jeśli będą jakieś wątpliwości, SN może pytać o nie, by je rozwiać. A ci, którzy mają kredyt we frankach, mają też często nóż na gardle i dziurę w kieszeni… No, ale nikt nie może się „przyczepić” do naszego jakże sprawnie funkcjonującego pod rządami Jarosława Kaczyńskiego państwa! Miało się zająć sprawą frankowiczów i zajmuje się. A że nader ślamazarnie? Ano, to już trudno, nikt nie mówił, że będzie szybko! A Ty, frankowiczu, płacz i płać, tylko pamiętaj przy następnych wyborach, że obietnice wyborcze to najczęściej tzw. obiecanki cacanki, zwłaszcza w wykonaniu PiS.

Redaktor Monika Kamińska

4 Responses to "Sąd Najwyższy tylko pyta, a Ty, frankowiczu, płacz i płać!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.