
RZESZÓW. Były poseł PSL nie musi ustanawiać hipoteki na nieruchomości warte 900 tys. zł. Dlaczego?
Janowi Buremu, byłemu posłowi PSL, podejrzanemu o wzięcie łapówek, nie przepadnie 50 tys. zł wpłaconej kaucji. Takie postanowienie wydał w piątek (24 bm.) Sąd Rejonowy w Rzeszowie. Jednocześnie sąd wykazał, że katowicka prokuratura złożyła… wadliwy wniosek w sprawie ustanowienia hipoteki na nieruchomości żony Burego o wartości 900 tys. zł. Tymczasem na 13 marca zaplanowano kolejne posiedzenie, bo obrońcy byłego posła złożyli zażalenie, że nie mają dostępu do akt sprawy.
Piątkowe posiedzenie dotyczące byłego polityka ludowców podejrzanego o korupcję trwało dwie i pół godziny i było najdłuższe z dotychczasowych. Poprzednie dwa, 28 listopada ub. roku trwało 8 minut, a 13 lutego – 6 minut. Podczas tego pierwszego z prowadzenia sprawy Jana Burego wyłączyła się sędzia Katarzyna Baryła. Swoją decyzję tłumaczyła tym, że wcześniej zajmowała się już sprawami innych osób (Anny H., byłej szefowej Prokuratury Apelacyjnej i Zbigniewa N., prokuratora w stanie spoczynku), które były powiązane z byłym posłem i według śledczych były częścią tzw. afery podkarpackiej.
5 stycznia br. Sąd Okręgowy w Rzeszowie orzekł, że sędzia Katarzyna Baryła nie może się wyłączyć z postępowania Jana Burego i zdecydowała, że ma ona nadal prowadzić postępowanie przygotowawcze. 13 lutego podczas drugiego, krótkiego posiedzenia, obrońca byłego posła, Andrzej Mucha, złożył wniosek o wyłącznie sędzi Baryły. Stwierdził, że skoro sama się wyłączyła, to jest nieobiektywna. Jednak po rozpatrzeniu tej sprawy, zdecydowano, że wniosek jest nieuzasadniony. Dlatego w miniony piątek trzecie już posiedzenie poprowadziła ta właśnie sędzia.
Sąd: – Wadliwy wniosek prokuratury
Po raz trzeci w ostatnich miesiącach wyłączono jawność posiedzenia i dziennikarze nie mogli w nim uczestniczyć. Sąd Rejonowy w swoim postanowieniu orzekł, że Jan Bury nie straci połowy z wpłaconej kaucji (w sumie wynosi ona 100 tys. zł). Nie musi też ustanawiać hipoteki na nieruchomości wartości 900 tys. zł. Uzasadnił to tym, że prokuratura w Katowicach przygotowała wadliwy wniosek w tej sprawie. Ta hipoteka miała być ustanowiona na nieruchomości, ale nie Burego, a na… jego żonę.
– Sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury z Katowic o przepadku kaucji, ani nie zastosował innych środków zapobiegawczych – mówi Alicja Kuroń, sędzia ds. kontaktów z mediami w Sądzie Rejonowym w Rzeszowie. – Kolejne posiedzenie sądu zaplanowano na 13 marca. Podczas niego zostanie rozpatrzone zażalenie obrońców, którzy uważają, że nie mają dostępu do akt sprawy Jana B.
Obrońcy: – Nasz klient nie utrudnia postępowania
– Sąd uznał, że nie musi stosować przepadku połowy kaucji wobec mojego klienta – wyjaśnił po zakończeniu posiedzenia sądowego Andrzej Mucha, obrońca Jana Burego. – Stawia się on na każde posiedzenie sądu, nie utrudnia postępowania, nie torpeduje go, więc nie powinno się stosować wobec niego takich środków zapobiegawczych. Dotąd mój klient dostosowywał się do zaleceń prokuratury.
Po raz pierwszy w posiedzeniu sądu uczestniczyła małżonka Jana Burego. Jednak z powodu wyłączenia jawności, nie znamy szczegółów, co mówiła.
Bury a tzw. afera podkarpacka
Jan Bury, były poseł PSL i były wiceminister skarbu państwa, jest podejrzany o wzięcie łapówek w wysokości 900 tys. zł od podkarpackich biznesmenów. Jest głównym oskarżonym w tzw. aferze podkarpackiej. Buremu prokuratura postawiła 6 zarzutów korupcyjnych. Grozi mu za to do 12 lat więzienia.
W 2015 r., 18 listopada, Bury został zatrzymany w Warszawie przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Katowicka prokuratura dwa lata temu wystąpiła o jego tymczasowe aresztowanie na trzy miesiące. Jednak Sąd Rejonowy Katowice-Wschód nie zastosował tego środka zapobiegawczego. Po zażaleniu prokuratury na decyzję sądową, ustalono, że były poseł PSL ma wpłacić kaucję jako poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł. Jan Bury taką kwotę przelał na konto.
Jednak nie dostosował się do kolejnego zalecenia sądu – nie ustanowił hipoteki na nieruchomości warte 900 tys. zł. Dlatego postanowiono go „ukarać” i sąd miał zdecydować o przepadku wpłaconej kaucji, czyli 50 tys. zł. Jednak po przeniesieniu sprawy do Sądu Rejonowego, 24 lutego br. zdecydowano, że nie będzie przepadku tej kwoty.
Mariusz Andres



9 Responses to "Sąd nie zabrał pieniędzy Janowi Buremu"