Sąd partyjny nad radnymi

Fot. Kamil Krukiewicz
Fot. Kamil Krukiewicz

– Przestańcie pisać o nich „radni SLD” i „klub radnych SLD”, bo nie mają prawa używać nazwy partii! Piszcie „byli radni SLD” – takie wiadomości dostajemy od działaczy i sympatyków podkarpackich struktur Sojuszu Lewicz Demokratycznej. Chodzi o ich partyjnych kolegów: Janusza Zapotockiego i Tomasza Kulawika, którzy jak informuje szef tychże struktur, poseł Wiesław Buż, są od czerwca zawieszeni w swoim członkostwie w partii i nie mają prawa używać nazwy SLD w nazwie swego klubu w przemyskiej Radzie Miejskiej. Prawa nie mają, ale używają…- To świadczy tylko o nich – podkreśla W. Buż i zapowiada, że o losie radnych zadecyduje sąd partyjny.

Janusz Zapotocki i Tomasz Kulawik „od zawsze” w przemyskiej i nie tylko polityce działają pod znakiem SLD. Ten ostatni był w minionych wyborach samorządowych kandydatem swej partii na prezydenta Przemyśla. Bez powodzenia, ale o Kulawiku ogólnie mówi się, że jest bardzo lubiany. Zapotocki w RM Przemyśla zasiada „od zawsze”, jest też członkiem komisji rewizyjnej swej partii na poziomie krajowym. W zasadzie to już, przynajmniej chwilowo, nie jest, a to dlatego, że w czerwcu tego roku razem z Kulawikiem zostali zawieszeni w członkostwie w swej partii i zgodnie ze statutem do czasu rozstrzygnięcia ich sprawy przez sąd partyjny nie pełnią w SLD żadnych funkcji. Nadal jednak w przemyskiej Radzie Miejskiej funkcjonują wraz z bezpartyjną koleżanką jako klub SLD. Z uwagi na poczynania panów radnych, a także fakt, że są zawieszeni ich partyjni koledzy z regionu oburzają się, że ich działania nadal są „firmowane” nazwą Sojuszu Lewicy Demokratycznej. O co właściwie chodzi? Ano o swoisty, nomen omen, sojusz z PiS-em.

Pierwszy „zgrzyt”

W wyborach samorządowych w 2018 r. SLD uzyskało 3 mandaty w 23 -osobowej przemyskiej Radzie Miejskiej. Początkowo mowa była o 4, ale wkrótce okazało się, że omyłkowo SLD przypisano mandat, który należał się radnemu Kukiz’15. Do RM Przemyśla nie wszedł więc doświadczony samorządowiec Ryszard Kulej, za to znaleźli się w niej Janusz Zapotocki i Tomasz Kulawik, obaj członkowie partii oraz Bogumiła Nowak, bezpartyjna radna, która startowała z powodzeniem z listy SLD. Ówczesny klub Kukiz’15 wprowadził do Rady 6 radnych, podobnie jak jego nieformalny koalicjant klub KO. Razem mieli 12 radnych, czyli minimalną, bo minimalną, ale jednak większość w RM. SLD znalazło się poza ową nieformalną koalicją, co jak wieść miejska niosła, było dla radnych tego klubu bardzo dyskomfortowe. Tym bardziej, że do prezydium rady poza przewodniczącą z KO i jej zastępcą z Kukiz’15 „wszedł” jako przedstawiciel opozycji Maciej Kamiński z PiS, a nie Janusz Zapotocki z SLD. Radni klubu SLD nie zostali tez szefami żadnej z komisji RM, wszystkie funkcje przewodniczących tychże objęli radni z KO lub Kukiz’15.

Pierwszy „zgrzyt” klubu radnych i idei lewicowych pojawił się podczas głosowania nad rezolucją traktującą o tym, że Przemyśl nie popiera ideologii LGBT. Było to w sierpniu zeszłego roku. Tomasza Kulawika nie było na sesji, bo chorował, Janusz Zapotocki był, ale przed głosowaniem nad rezolucją wyszedł, zaś Bogumiła Nowak zagłosowała za rezolucją. Wywołało to spore oburzenie lokalnych środowisk lewicowych, a władze SLD wydały oświadczenie, że radna nie jest wszak członkinią partii, zaś nikt z jej członków za rezolucją nie głosował. Ta sprawa szybko jednak ucichła i wydawało się, że niczym już radni klubu SLD nie zaskoczą…

– Janusz Zapotocki i Tomasz Kulawik nie powinni używać nazwy SLD – uważa Wiesław Buż. Fot. Wit Hadło

Czarzasty „ich wyrzucił”

Tymczasem we wrześniu ub. roku klub Kukiz’15 (obecnie „Wspólnie dla Przemyśla”) opuściła bez podania przyczyn radna Monika Różycka. Zaraz potem przestała pojawiać się na sesjach i komisjach. Mówiło się, że radna jest na zwolnieniu lekarskim. Różycka powróciła do Rady w czerwcu tego roku, podczas sesji nadzwyczajnej zwołanej przez opozycję z powodu banalnej uchwały. Okazało się jednak, że ta banalna uchwała była tylko pretekstem, bo Janusz Zapotocki, szef klubu SLD natychmiast po jej pojawieniu się złożył wniosek o odwołanie przewodniczącej RM, Ewy Sawickiej (KO). Kolejnym wnioskiem był ten o odwołanie jej zastępcy Andrzeja Zapałowskiego z „Wspólnie dla Przemyśla”. Następne kroki to powołanie Macieja Kamińskiego z PiS na przewodniczącego RM, a na jego zastępców Roberta Bala z Regia Civitas oraz Janusza Zapotockiego z SLD. Ta sytuacja będąca przewrotem w przemyskiej RM wywołała zdumienie i oburzenie nie tylko wyborców Moniki Różyckiej, która w RM znalazła się z listy Kukiz’15, ale też wyborców radnych klubu SLD. Informacja o tym, że zawarli oni swoisty sojusz z PiS-em dotarła do szefa partii Włodzimierza Czarzastego, który wkrótce na swoim videoczacie bardzo emocjonalnie mówił o tym, że Zapotocki i Kulawik nie są członkami SLD, bo „ich wyrzucił” . Prawda jest jednak taka, że zgodnie ze statutem partii wydalić z niej można członka tylko sąd partyjny. Póki co zostali więc obaj zawieszeni w członkostwie w SLD, a wniosek o ich wydalenie z partii „poszedł” do tegoż sądu. Rzecz w tym, że przez niemal 3 miesiące nic więcej się nie wydarzyło, a J. Zapotocki i T. Kulawik nie chcieli komentować swego partyjnego statusu.

A tymczasem w przemyskiej RM od czerwca wspomniany nieformalny, ale faktyczny sojusz klubu radnych SLD z klubami PIS i Regia Civitas był coraz bardziej widoczny. Prezydium RM złożone z szefów tych trzech klubów dość często urządzało wspólne konferencje, na których głównie atakowano władze miasta, jako nieudolne i niechętne do współpracy z „opozycją”, czyli tak naprawdę nową większością w RM. Zwieńczeniem tej taktyki było nieudzielenie prezydentowi Przemyśla, Wojciechowi Bakunowi absolutorium za zeszły rok oraz wotum zaufania 27 sierpnia głosami klubów radnych PiS, RC i rzecz jasna SLD oraz radnej niezależnej Moniki Różyckiej.

Nic nadzwyczajnego nie ma w tym, że dziennikarze o tym pisali, a przemyślanie to komentowali nazywając klub SLD klubem SLD, bo takiej nazwy oficjalnie używa prezydium RM oraz sami zainteresowani. Tymczasem lokalni działacze Sojuszu ostro protestowali domagając się od mediów, by takiej nazwy nie używać, bo radni Zapotocki i Kulawik są zawieszeni i prawa do nazwy SLD, klub w którym zasiadają, nie ma.

Zapytaliśmy o to szefa SLD Włodzimierza Czarzastego, ale ten odesłał nas do przewodniczącego partii na Podkarpaciu, posła Wiesława Buża. A ten o tej sytuacji mówi tak: – Jeszcze w czerwcu, nie ukrywam, że na mój wniosek panowie Janusz Zapotocki i Tomasz Kulawik zostali zawieszeni w członkostwie w partii – informuje W. Buż. – Takie zawieszenie skutkuje tym, że nie pełnią żadnej funkcji w SLD, nie są na ten moment członkami partii i żadne ich działania na polu samorządowym nie są związane z Sojuszem Lewicy Demokratycznej – podkreśla. – Nie mogą też w nazwie klubu, który współtworzą w przemyskiej Radzie Miejskiej występować „pod szyldem” SLD – zauważa. Nic się jednak nie zmieniło, radni zawieszeni w członkostwie w partii nadal używają jej nazwy w nazwie swego klubu. – Nie powinni tego robić – przyznaje poseł Buż. – W chwili ich zawieszenia zostało im jasno przedstawione jaka jest ich obecna sytuacja w SLD-zapewnia. – To, że się do tego nie stosują świadczy tylko o nich – dodaje. A co z tym sądem partyjnym? – Po czerwcowych wydarzeniach w przemyskiej Radzie Miejskiej złożyłem wniosek o wydalenie panów Zapotockiego i Kulawika z SLD – zdradza nam W. Buż. – Z powodu pandemii, a także ze względu na okres urlopowy sąd partyjny jeszcze się nie zebrał i nie podjął decyzji, ale to tylko kwestia czasu – zapewnia szef podkarpackich struktur SLD przyznając jednak, że trudno powiedzieć kiedy można spodziewać się decyzji sądu partyjnego w sprawie Zapotockiego i Kulawika. – Mam nadzieję, że sąd zbierze się jak najszybciej biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia, kiedy to wspomniani panowie zagłosowali ramię ramię z PiS przeciwko udzieleniu absolutorium oraz wotum zaufania prezydentowi Przemyśla i to „pod szyldem” naszej partii – zauważa poseł Buż.

Tymczasem pragnący zachować anonimowości działacz Lewicy z Podkarpacia (dane znane redakcji) wszystko to komentuje następująco: – Dla przypomnienia Janusz Zapotocki od kilku lat jest zastępcą dyrektora Centrum Kulturalnego w Przemyślu, jednostki podległej marszałkowi województwa podkarpackiego wywodzącego się z PiS. A zerkając na głosowania klubu SLD bardzo często ramię w ramie kroczył z PiS. I nikomu to nie przeszkadza w SLD na Podkarpaciu – stwierdza. – We wrześniu 2018 był protest głodowy pielęgniarek w Wojewódzkim Szpitalu w Przemyślu. Nawet smród SLD nie dostał się na korytarze szpitalne, nikt tam nawet nie poszedł – zauważa. – Przewodniczący Rady Wojewódzkiej SLD (Wiesław Buż przyp. autora) unika jakichkolwiek działań w sprawie działalności panów radnych, a statutowo może też rozwiązać ten problem. Tylko czy chce?- zastanawia się.

Pozostaje nam poczekać na dalszy rozwój wydarzeń i póki co nadal używać wobec klubu złożonych z panów Zapotockiego I Kulawika oraz pani Nowak nazwy „klub radnych SLD”. Bo niby jakiej innej mielibyśmy używać?

Monika Kamińska

6 Responses to "Sąd partyjny nad radnymi"

Leave a Reply

Your email address will not be published.