
PODKARPACIE. Obecne metody walki z żywiołem są niewystarczające. Trzeba zmienić metody zapobiegania powodziom.
– Będziemy stale nękani przez powodzie, jeżeli wreszcie nie zmienimy naszej polityki przeciwpowodziowej. Same wały nie wystarczą, by ratować się przed wielką wodą. Przeciwnie – często mogą spowodować większe szkody – alarmują specjaliści.
Wielka woda zalewa domostwa na Podkarpaciu niemal co roku. W ostatnich dniach znów dała o sobie znać w różnych częściach województwa. Czy jest szansa by uchronić się przed powodzią? Tak. Pod warunkiem, że znajdą się odpowiednie środki i zmieni się sposób myślenia osób odpowiedzialnych za ich wydawanie.
– Wały to bierna ochrona przeciwpowodziowa. Ale same nie powstrzymają zagrożenia – mówi Stanisław Stachura, dyrektor Podkarpackiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Rzeszowie. Od lat w lokalnych samorządach ważą się kwestie budowy nowych wałów. Lokalni włodarze zabiegają o kolejne pieniądze na ten cel.
Prawda jednak jest brutalna. To właśnie w miejscach chronionych przez – solidne wydawałoby się – wały dochodziło w ostatnich latach do największych dramatów. W 1997 roku w Otałęży pękł wał. Woda zalała duże obszary powiatu mieleckiego. W 2001 roku woda przedarła się i wybuchła niczym gejzer pod wałami w Zalesiu Gorzyckim. Taka sama sytuacja miała miejsce w 2006 roku w Jaśle i w 2010 w Koćmierzowie.
Jak więc zapobiegać powodziom? Dyrektor Stachura mówi, że nie ma stuprocentowej możliwości zapobieżenia kataklizmom, można jedynie w kierunku zapobiegania zmierzać.
– Czynna, najskuteczniejsza ochrona przeciwpowodziowa to budowanie tzw. suchych i mokrych zbiorników retencyjnych oraz polderów – dodaje dyr. Stachura. Poldery są jednym z podstawowych sposobów zabezpieczenia przeciwpowodziowego w wielu krajach. To miejsca specjalnie przeznaczone pod zalanie w sytuacji, gdy woda jest wysoka. Zazwyczaj są to parki, place zabaw. Gdy woda zejdzie, wystarczy teren zdezynfekować i przywrócić mu dawną funkcję. Innym sposobem jest zalesianie terenów u źródeł rzek. Lasy to najlepszy sposób na wchłonięcie nadmiarów wody. Niestety u nas – jak na razie – robi się odwrotnie i wycina lasy.
Szymon Jakubowski



3 Responses to "Same wały nie powstrzymają wielkiej wody"