
PODKARPACIE. Jarosław Kaczyński z pozycji Warszawy zapowiedział cięcia wynagrodzeń o 20 procent dla prezydentów, burmistrzów i wójtów.
Zapowiedź Jarosława Kaczyńskiego o obniżeniu o 20 procent wynagrodzeń posłom wywołała wśród nich wstrząs. Oburzeni są też samorządowcy i ostro krytykują pomysł, żeby to z Warszawy sterowano ich pensjami. Teraz o wysokości wynagrodzeń włodarzy mogą decydować wyłącznie lokalni radni.
Samorządowcom nie podoba się, że są traktowani tak samo jak posłowie czy senatorowie. Dlatego, zdaniem prezydentów, burmistrzów i wójtów, absurdalne jest mieszanie się Warszawy w wysokość ich pensji.
Na jakich zasadach ustalane są pensje samorządowców? Wynagrodzenie wójta, burmistrza lub prezydenta miasta ustala rada gminy. Pensje starosty – rada powiatu, marszałka województwa – sejmik wojewódzki. Wysokość wynagrodzenia oparta jest na kwocie bazowej, która w 2018 r. wynosi 1789 zł brutto i pensja samorządowca może być jej siedmiokrotnością, czyli maksymalnie wynieść 12,5 tys. zł brutto. Pensje włodarzy zależą od wielkości miasta czy gminy, ostateczną decyzję podejmują radni.
Robert Choma, prezydent Przemyśla, zarabia 12 445 zł brutto. Do jego kieszeni bez podatku trafia więc 8677 zł. Jeśli jego wynagrodzenie zostanie obniżone o 20 procent, to będzie zarabiał „na rękę” 6941 zł. Co miesiąc do jego kieszeni będzie trafiać o 1736 zł mniej.
– Generalnie nadal uważam, że konkretne wynagrodzenie włodarza gminy powinna ustalać rada, a faktyczne oszczędności w administracji samorządowej można osiągnąć dzięki dokończeniu reformy samorządowej, np. poprzez likwidację słabych, tzw. obwarzankowych gmin – przekonuje Robert Choma, prezydent Przemyśla. – Ktoś mądrze jednak zauważył, że ważne byłoby także doprecyzowanie roli prezydenta, burmistrza czy wójta. Czy ma on być politykiem czy menedżerem?
Wielu samorządowców, nie tylko z opozycji, ale i z PiS, krytykuje pomysł sterowania pensjami na odległość.
– Popieram PiS od wielu lat – mówi Stanisław Szot, zastępca wójta gminy Jeżowe k. Niska. – Od niemal 30 lat pracuję w samorządzie i nie pamiętam pomysłów, by odgórnie obniżano samorządowcom pensje. Samorząd jest samorządem i po to nim jest, żeby miał określoną prawem samorządność. Nie może być tak, żeby ktoś w Warszawie nam mówił: o, za dużo zarabiacie, to trzeba wam zabrać.
Prezydent Rzeszowa, Tadeusz Ferenc, zarabia 8747 zł netto. Po wprowadzeniu pomysłu o obniżce pensji samorządowej dostanie 6977 zł, czyli o 1750 zł mniej niż obecnie. Rocznie więc zarobi o 21 tys. zł mniej niż dotąd.
– Wynagrodzenia samorządowców powinny być zróżnicowane w zależności od faktycznych obciążeń, aktywności, liczby zadań, osiągniętych wyników, poziomu odpowiedzialności – uważa dr Andrzej Sadowski, ekonomista, prezydent Centrum im. Adama Smitha. – Tylko rada gminy, która widzi jak pracuje prezydent, burmistrz, wójt, może podnieść lub obniżyć pensję samorządowca. Nie powinno się tego robić odgórnie, w Warszawie.
Mariusz Andres



10 Responses to "Samorządowcy nie obniżą sobie pensji"