Samorządowcy nie odpuszczą w walce o swoje pieniądze?

Niektóre samorządy mają pomysły na to, jak ustrzec wójtów czy burmistrzów przed obniżeniem ich pensji. Fot. Archiwum
Niektóre samorządy mają pomysły na to, jak ustrzec wójtów czy burmistrzów przed obniżeniem ich pensji. Fot. Archiwum

KRAJ. Pomysł obniżenia pensji samorządowcom od samego początku krytykuje m.in. Związek Miast Polskich.

Od 1 lipca 2018 r. zacznie obowiązywać rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie wynagrodzeń pracowników samorządowych. Zgodnie z nim wynagrodzenia  wójtów, burmistrzów i prezydentów miast zostaną obniżone o 20 proc. Sami zainteresowani krytykowali przepisy, postulując, by przyjrzał się im Trybunał Konstytucyjny. Niektórzy radzą sobie jednak inaczej i zwyczajnie je obchodzą.

Rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie wynagradzania pracowników samorządowych weszło w życie w połowie maja. Już wtedy jednak pojawiły się głosy, że rozporządzenie może się okazać niewystarczające, aby obniżyć pensję wójta, burmistrza czy prezydenta miasta. Faktycznie, samorządy znalazły rozwiązanie, żeby pensja ich włodarzy pozostała na tym samym poziomie. Jak? Otóż radni zmniejszają wynagrodzenie zasadnicze, ale jednocześnie podnoszą inne składniki dochodów. Pierwsze uchwały o pensjach wójtów są w planach najbliższych sesji. Zgodnie z rozporządzeniem – obniżono podstawę wynagrodzenia. Zdarza się jednak, że jednocześnie podniesiono np. dodatek specjalny, dzięki czemu różnice są niewielkie. Włodarze gmin nie chcą zdradzać szczegółów dopóki, projekty nie zostaną przyjęte. Gdy zapytaliśmy o wynagrodzenie burmistrza Sieniawy, który jak do tej pory był w czołówce najlepiej zarabiających w Polsce burmistrzów, usłyszeliśmy tylko, że zostanie ustalone zgodnie z rozporządzeniem.

Na najbliższej sesji Rady Miasta Rzeszowa radni będą dyskutować o pensji prezydenta Ferenca. Według projektu wynagrodzenie zasadnicze ma wynieść 5 tys. zł, dodatek funkcyjny 2,1 tys. zł, dodatek za wysługę lat 1 tys. zł., natomiast dodatek specjalny – 2840 zł. dałoby to 10940 zł. To ok. 1,5 zł mniej niż obecnie. Z takiego obrotu sprawy są zadowoleni radni PiS, ale popierający Ferenca już niekoniecznie.

Również w Mielcu radni będą rozmawiać o pensji p.o. prezydenta Mielca. Zaproponowano, by otrzymał wynagrodzenie zasadnicze w wysokości 5 tys. ,zł, dodatek funkcyjny w wysokości 2,1 tys. zł., dodatek za wieloletnią pracę, zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz dodatek specjalny w wysokości 40 proc. łącznie wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego. Jak informuje rzecznik Krzysztof Urbański, p.o. prezydenta miasta, Fryderyk Kampinos, otrzymywałby o 675 zł mniej niż dotychczas.

Pomysł obniżenia pensji samorządowcom od samego początku krytykuje m.in. Związek Miast Polskich. Jego przedstawiciele przyznają, że nie dziwią się tym, że gminy „bronią się” przed rozporządzeniem. Obniżenie wysokości minimalnego i maksymalnego wynagrodzenia pracowników samorządowych zatrudnionych na podstawie wyboru lub powołania uznają za niezgodne z konstytucją.

Wioletta Kruk

7 Responses to "Samorządowcy nie odpuszczą w walce o swoje pieniądze?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.