
SANOK. Włodarzom marzyły się prawdziwe tereny rekreacyjne nad Sanem, ale mieszkańcy i turyści na zmiany będą jeszcze musieli poczekać.
Miała być ścieżka rowerowa, punkty widokowe, miejsca do grillowania z ławeczkami i kolorowa roślinność. Magistrat ma projekt i zgody na zagospodarowanie brzegów rzeki San, nie ma jednak pieniędzy na jego realizację.
Urząd Miasta w Sanoku wnioskował o unijne pieniądze na realizację projektu w ramach Programu Operacyjnego „Infrastruktura i Środowisko”. Niestety, sanocki projekt przepadł i z planów na razie nic nie wyjdzie. – Do programu zostało zgłoszonych bardzo dużo projektów, nasz niestety nie zakwalifikował się do realizacji – potwierdza Edward Olejko, wiceburmistrz Sanoka do spraw komunalnych.
Magistrat ma projekt i wszystkie zgody na budowę, nie ma jednak pieniędzy na zagospodarowanie brzegów Sanu. – Z pomysłu się nie wycofujemy. Mamy gotowy projekt. Jeśli pojawią się kolejne możliwości pozyskania zewnętrznego finansowania, będziemy aplikować o środki – powiedział nam wiceburmistrz.
Autorem projektu zagospodarowania brzegów rzeki Sanok jest sanoczanin, Leszek Rąpała. Obszar, jaki ma zostać zagospodarowany, obejmuje tereny wzdłuż obu brzegów Sanu, od mostu olchowieckiego do ujścia potoku Kiczury. W ramach projektu ma powstać 800 metrów ścieżki rowerowej, która będzie wiodła od parkingu przy skansenie, do ścieżki przy Sosenkach.
Projekt zakłada też wyznaczenie kilku punktów z widokiem na panoramę starego miasta i łańcuch gór Słonnych. Dwa największe mają być zlokalizowane w sąsiedztwie Carrefoura i Sosenek. Wzdłuż rzeki przybędzie też miejsc do grillowania i ławeczek. Zagospodarowany zostanie teren koło lotniska LPR, gdzie latem sanoczanie chętnie wypoczywają – wędkują, korzystają z kąpieli słonecznych i wodnych.
Martyna Sokołowska


