
Pomoc od państwa jaką otrzymują opiekunowie z tytułu niepełnosprawności Magdy to około 700 złotych zasiłku miesięcznie. Całość pochłania rehabilitacja dziewczyny. A gdzie lekarstwa, ubrania, buty, książki, czy jedzenie?
Sanok jednym z trzech miast na Podkarpaciu, który wsparł niepełnosprawnych i ich opiekunów protestujących w Sejmie. W geście solidarności kilkadziesiąt osób w poniedziałkowe popołudnie wyszło na sanocki rynek.
– Zebraliśmy się, żeby udzielić wsparcia niepełnosprawnym osobom i ich opiekunom, którzy od 34 dni protestują w Sejmie. Ci ludzie są ambasadorami dziesiątek tysięcy tych, którym stan zdrowia nie pozwala wyjść z domu – powiedziała podczas spotkania Miranda Korzeniowska, organizatorka akcji.
Wegetacja, nie życie
Jedną z osób, która w geście solidarności z niepełnosprawnymi i ich opiekunami przyszła na sanocki rynek, była Bogumiła Kopecka, babcia niepełnosprawnej Magdy. 28-letniej dziewczyna choruje na porażenie mózgowe, od urodzenia jest zależna od innych, potrzebuje stałej, całodobowej opieki. –Praktycznie nie odstępuję jej na krok, pomagam w higienie, jedzeniu, ubieraniu – opowiada pani Bogumiła.
Pomoc od państwa jaką otrzymują z tytułu niepełnosprawności Magdy to około 700 złotych zasiłku miesięcznie. Całość pochłania rehabilitacja dziewczyny. – Godzina rehabilitacji kosztuje 60 złotych. Magda w tygodniu ma trzy zabiegi, łatwo więc policzyć, że zasiłek wystarcza nam na trzy tygodnie rehabilitacji. A gdzie lekarstwa, ubrania, buty, książki, czy jedzenie? Zdrowy człowiek nie jest w stanie za taką kwotę przeżyć, a co dopiero chory i niepełnosprawny – mówi pani Bogumiła.
Mieszkają we trzy – niepełnosprawna Magda, pani Bogumiła i jej córka Kasia, mama Magdy. – Tak jest taniej i łatwiej. Ja opiekuję się Madzią, córka może więc pracować. Jakoś sobie radzimy. Nie wyobrażam sobie, jak ciężko mają kobiety, które nie mają z kim zostawić dziecka i muszą rezygnować z pracy. A trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że są osoby, które potrzebują specjalistycznego sprzętu, lekarstw, pampersów…I to wszystko za 700 złotych miesięcznie? Sytuacja niepełnosprawnych w Polsce jest po prostu tragiczna, a to co oferuje nam rząd, to jakaś kpina… – podsumowuje pani Bogumiła.
Obojętność władzy, determinacja protestujących
Od ponad miesiąca niepełnosprawni, ich rodzice i opiekunowie okupują budynek Sejmu. Domagają się m.in. zrównania kwoty renty socjalnej z najniższą rentą ZUS z tytułu całkowitej niezdolności do pracy oraz wprowadzenia dodatku rehabilitacyjnego dla osób niepełnosprawnych, niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia.
Rząd na takie rozwiązania zgodzić się nie chce. – Zamiast rozmowy rozpętuje wobec protestujących kampanię pogardy i zaszczuwania. Nie godzimy się na takie traktowanie niepełnosprawnych – stwierdziła Miranda Korzeniowska.
Organizatorka akcji w Sanoku przypomniała także o działającym w Sanoku Powiatowym Centrum Wolontariatu i zaapelowała o wspieranie organizacji oraz jej podopiecznych. – Niepełnosprawność może dotknąć każdego z nas. Kilka miesięcy temu mój syn miał ciężki wypadek, złamał kręgosłup. Przez pierwszych kilka dni nie wiedzieliśmy, jakie będą rokowania, czy Patryk będzie sprawny, czy będzie chodził. Dobrze pamiętam, co wtedy czułam. Strach, niepewna przyszłość – te uczucia codziennie towarzyszą niepełnosprawnym i ich opiekunom. Wychodząc na ulicę chcieliśmy pokazać nasze wsparcie i solidarność z protestującymi w Sejmie – podsumowała organizatorka akcji.
Uczestnicy spotkania zbierali też podpisy pod petycją o wdrożenie przez polski rząd konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami.
Martyna Sokołowska
[print_gllr id=237329]



2 Responses to "Sanoczanie solidarni z niepełnosprawnymi"