Sanok chce wygrać dwa razy!

Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe

HOKEJ. PHL. Sanoczanie od ponad roku nie wygrali przed własną publicznością z Comarch Cracovią. Czy przełamią się w ten weekend?

– Jesteśmy dobrze przygotowani i zmotywowani na oba spotkania. Chcemy je po prostu wygrać! – przekonuje przed weekendowymi meczami w „Arenie Sanok” Maciej Bilański, dyrektor sportowym klubu z Sanoka. Po dwóch półfinałowych pojedynkach pod Wawelem, Ciarko PBS Bank STS Sanok remisuje z Comarch Cracovią 1-1 i do awansu do finału, podobnie jak rywale, potrzebuje jeszcze trzech zwycięstw. Sanoczanie źle rozpoczęli bój o finał, bowiem przegrali pierwszy mecz w Krakowie 5-7. Zdecydowanie lepiej poradzili sobie w kolejnym pojedynku, pokonując „Pasy” 4-1. – Wyrównaliśmy stan rywalizacji i szanse obu ekip na awans do finału oceniam jako 50 na 50 procent. Teraz rywalizacja przenosi się do Sanoka, do naszej hali, a tam to będzie całkiem inna historia – przekonuje Kari Rauhanen, trener Ciarko PBS Bank STS Sanok.

Kary języczkiem u wagi

Jego podopieczni, w przypadku dwóch zwycięstw będą bardzo blisko trzeciego w historii awansu do finału PHL. Problem w tym, że o złoto chcą również walczyć krakowianie, którzy mają przed wyprawą na Podkarpacie nieco kłopotów kadrowych. – Nie wiem jak będzie wyglądało kolano Słabonia i pachwina Pasiuta. W jakim byśmy składzie nie jechali do Sanoka, w takim musimy walczyć – przekonuje szkoleniowiec „Pasów”. Po tym względem o wiele lepiej prezentuje się sytuacja kadrowa Ciarko. – Na pewno trzeba się zregenerować, ale wszyscy są zdrowi i gotowi na oba mecze półfinałowe – dodaje Bilański. – W ostatnim meczu w Krakowie wszystkie atuty były po naszej stronie i to my byliśmy lepszą drużyną. Teraz przenosimy się do Sanoka. Można powiedzieć, że wracamy „z tarczą”, ponieważ zabieramy ze sobą jedno zwycięstwo, co nas niezmiernie cieszy – mówił po wtorkowym zwycięstwie pod Wawelem Robert Kostecki, kapitan drużyn z Sanoka. Kluczowymi dla rozstrzygnięcia najbliższych meczów mogą być gry w przewadze. To właśnie kary dały najbardziej się we znaki drużynie Ciarko w pierwszym meczu w Krakowie, gdzie w takich okolicznościach stracili 4 z 7 bramek. Dzień później, mimo iż sędziowie nałożyli na graczy obu drużyn aż 78 min kar, prezentowali się już znacznie lepiej w tym elemencie i z gry w liczebnym osłabieniu wyszli obronną ręką.

Czekają już ponad rok

Sanoczanie po raz ostatni pokonali Comarch Cracovię przed własną publicznością 24 lutego 2015 roku. W piątek liczą na przełamanie złej passy, a w sobotę chcą pójść za ciosem. Pomóc w tym mają m.in. nowe nabytki sanockiej drużyny, m.in. najskuteczniejszy duet PHL: Michael Cichy i Alex Szczechury, który w znaczący sposób odmienili jakość gry ekipy Kari Rauhanena. – Jakie znaczenie miało sprowadzenie Cichego i Szczechury? To był ważny krok, po tym jak w sierpniu spóźniliśmy się z budową zespołu, na dodatek popełniliśmy błędy personalne. Całe szczęście, usiedliśmy z panem Ziarką i postanowiliśmy zbudować taki zespół, jaki teraz mamy – cieszy się sanocki szkoleniowiec.

Bilety w cenie 20 zł (normalny) i 15 zł (ulgowy) na mecze w Sanoku są do nabycia w internecie: www.kupbilet.pl oraz w dniu meczu w kasie „Areny Sanok”.

SANOK – CRACOVIA

piątek, godz. 18;

sobota, godz. 18.30 (transmisja TVP Sport)

mj

Leave a Reply

Your email address will not be published.