
HOKEJ. VI FINAŁ PHL. Sanoccy hokeiści po wtorkowym zwycięstwie 4-3, nie mają już zamiaru wracać do Tychów i w czwartek chcą pokonać GKS po raz czwarty.
3 kwietnia 2014 roku może zapisać się złotymi zgłoskami na kartach historii sanockiego hokeja. Jeśli Ciarko PBS Bank KH Sanok wygra czwartkowy pojedynek przed własną publicznością z GKS-em Tychy, po raz drugi w 56-letniej historii klubu wywalczy tytuł mistrza Polski.
– Zostawiliśmy serce na lodzie, daliśmy z siebie wszystko i podobnie będzie w czwartek w Sanoku. Chłopcy grają z kontuzjami, ale zaciskamy zęby i walczymy dalej. Pokazaliśmy, że na pewno nie jesteśmy słabsi w tej rywalizacji. Naszą siłą jest kolektyw – mówił po wtorkowym, zwycięskim 4-3 meczu w Tychach sanocki obrońca, Rafał Dutka.
Nie wracać już do Tychów!
Dzięki tej wygranej, sanoczanie po raz pierwszy w finałowej rywalizacji 2013/14 objęli prowadzenie (3-2) i mają teraz dwie szans na postawienie kropki nad „i”. W przypadku (odpukać) czwartkowej porażki, decydujące o losach mistrzowskiego tytułu spotkanie rozegrane zostanie w sobotę w Tychach (godz. 13.15). – Trzeba jednak pamiętać, że rywalizacja play-off toczy się do czterech zwycięstw – studzi nastroje w sanockiej ekipie szkoleniowiec GKS-u, Jirzi Szejba. W jego ekipie zabraknie dziś Jarosława Rzeszutki, który we wtorek nabawił się urazu kolana (naderwane więzadło w kolanie).
Wydaje się jednak, że tyski trener robi dobrą minę do złej gdy i doskonale zdaje sobie sprawę, że mistrzowski tytuł powoli wymyka mu się z rąk. Sytuacja GKS-u w tym sezonie przypomina to, co działo się w Sanoku rok temu. Wówczas nasz zespół, podobnie jak tyski teraz, w cuglach wygrał fazę zasadniczą, a w play-off zawiódł na całego (4. miejsce). Wtedy w Sanoku, a teraz w Tychach, mimo głośnych nazwisk i dużego budżetu, nie udało się na najważniejszą część sezonu zbudować kolektywu, a górę nad wszystkim wzięły gwiazdorskie popisy poszczególnych graczy, którzy po prostu nie trafili z formą na tę część rozgrywek.
Kanadyjski styl sanoczan
Zupełnie inaczej wygląda obecna sytuacja Sanoka. Ciarko w tym roku, głównie dzięki Kanadyjczykom, nabrało nowego, niespotykanego do tej pory na polskich lodowiskach stylu. Niebagatelną sprawą jest też przygotowanie fizyczna sanockich zawodników, którzy pod tym względem biją tyszan na głowę. Było to widać zwłaszcza w meczu nr 4, wygranym przez Ciarko 7-1, jak również w II i III tercji ostatniego meczu w Tychach. – Jesteśmy rewelacyjnie przygotowani do rywalizacji w play-off. Wykonujemy założenia taktyczne i to przynosi efekt – stwierdził na łamach hokej.net Robert Kostecki, autor dwóch bramek dla drużyny z Podkarpacia we wtorkowym spotkaniu. – W całym wtorkowym spotkaniu graliśmy bardzo dobrze i zasłużyliśmy na wygraną. Tyszanie dwa razy obejmowali prowadzenie, ale wówczas ujawnił się charakter drużyny. Nawet czwarta formacja zdołała dzisiaj ważną bramkę. Całą fazę play-off gramy jako drużyna i oby tak do szczęśliwego końca – mówił na wtorkowej konferencji prasowej trener Ciarko, Miroslav Frycer. Oby ten szczęśliwy koniec miał miejsce już w czwartek…
Początek czwartkowego meczu w Arenie Sanok o godz. 18.30 (transmisja TVP Sport).
mj


