
ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE. Katarzyna Bachleda-Curuś przyjechała do Sanoka na święta i przy okazji odebrała w ratuszu czek na 10 tysięcy zł.
Najlepsza polska panczenistka przyjechała do rodzinnego Sanoka wypocząć po morderczym sezonie olimpijskim. Władze miasta przywitały Katarzynę Bachledę-Curuś z honorami, wręczając jej czek na 10 tysięcy zł. – Jesteśmy dumni z dziewczyny, która rozsławiła Sanok na cały świat – podkreślał burmistrz Wojciech Blecharczyk.
Pieniądze lubią ciszę, więc na kameralnym spotkaniu z dziennikarzami nagrodą się nie chwalono. Wicemistrzyni olimpijska (w drużynie) z Soczi, choć lekko zakatarzona, tryskała humorem. – Czy właśnie tutaj najlepiej wypoczywam? Jasne. Bo gdzie, jak nie u mamy! – śmiała się – Ostatnie dwa lata były bardzo intensywne. Muszę złapać oddech, a i dziadkowie stęsknili się za wnuczką. Święta będą cudowne. Spędzę je leżąc do góry brzuchem – zapowiedziała pani Katarzyna, która do ratusza przybyła z rodzicami Renatą i Janem, mężem Jakubem i uroczą 3-letnią córeczką Hanną.
Tematem numer 1 była budowa krytego toru lodowego. – Jeżeli nie powstanie w ciągu najbliższych 12 miesięcy, to go nie będzie. Na początku ministerstwo sportu ogłosiło, że koszty pokryje w całości, teraz mówi się już tylko o 50 procentach – zwracała uwagę Bachleda-Curuś. Nie owijała w bawełnę, odnosząc się również do pomysłu zadaszenia toru w Warszawie. – To fatalna idea. Na Stegnach nie ma żadnej infrastruktury. Proszę pamiętać bowiem, że na lód wyjeżdżamy raz dziennie, pozostały trening to rowery, siłownia i wiele innych rzeczy. Gdybym miała wybierać, nadal jeździłabym do Inzell, gdzie są najlepsze warunki.
Sanok bierze udział w wyścigu o kryty tor. Władze miasta mają ambicję, by stworzyć ośrodek przygotowań olimpijskich. Koszt zmodernizowania istniejącego obiektu to ok. 30 mln zł. – Kochamy łyżwy, one przynoszą nam splendor. Jesteśmy wpisani w kilka programów pomocowych na lata 2014-2020, bo sami finansowo nie podołamy – tłumaczy burmistrz Wojciech Blecharczyk, zdając sobie sprawę, iż z centrali pieniądze mogą nie napłynąć. – Rzadko używam tego słowa, ale wiadomo, że może zadecydować polityka. Zobaczymy jeszcze co z Krakowem. Jeśli MKOl przyzna mu prawo organizacji olimpiady, pod czym się zresztą podpisuję, to właśnie w tym mieście powinna powstać nowoczesna hala lodowa.
***
Już wkrótce tylko w Super Nowościach wywiad z Katarzyną Bachledą-Curuś, najwybitniejszą sportsmenką rodem z Sanoka.
Tomasz Szeliga


