Sędziowie mają rację!

Przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa, Dariusz Zawistowski (z lewej), i prezes Stowarzyszenia Sędziów Iustitia, Krystian Markiewicz, podczas konferencji prasowej na temat rządowego projektu zmiany ustawy o KRS w Warszawie. Fot. PAP
Przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa, Dariusz Zawistowski (z lewej), i prezes Stowarzyszenia Sędziów Iustitia, Krystian Markiewicz, podczas konferencji prasowej na temat rządowego projektu zmiany ustawy o KRS w Warszawie. Fot. PAP

Szokujący projekt zmian w sądownictwie. PiS chce mieć władzę „obstawiania” sądów. Przepisy miałyby wejść w życie już 1 lipca.

„Dobra zmiana” ma teraz dotknąć sądownictwo. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości złożyli w Sejmie projekt nowelizacji prawa o ustroju sądów powszechnych. Zakłada on m.in., że minister sprawiedliwości miałby osobiście powoływać nowych prezesów sądów, nie licząc się w ogóle z głosem sędziów. – Największym niebezpieczeństwem tej pseudoreformy jest to, że blisko 700 etatów, które nie są obsadzone tylko i wyłącznie z winy pana ministra Ziobro, może trafić w ręce politycznych klakierów, politycznych funkcjonariuszy PiS, którzy przez polityczny KRS będą delegowani właśnie na tę arenę sądowniczą – twierdzi Borys Budka, wiceprzewodniczący PO, były minister sprawiedliwości.

– To skandal i próba upolitycznienia sądów! – grzmią sędziowie. Sławomir Pałka, zastępca rzecznika prasowego Krajowej Rady Sądownictwa, komentuje sprawę dobitnie: – Zmiany spowodują, że konstytucyjnie gwarantowana niezależność sądów stanie się pustym frazesem.

W cieniu afery z Bartłomiejem Misiewiczem PiS chce przepchnąć niezauważenie projekt reformy wymiaru sprawiedliwości. Złożony w środę, 12 kwietnia, do laski marszałkowskiej dokument, który został zamieszczony na stronie internetowej Sejmu, to, jak przekonują politycy PO, nic innego jak zamach na wymiar sprawiedliwości i próba uzależnienia sądownictwa od ministra sprawiedliwości. Projekt przewiduje bowiem, że po wejściu w życie zmian minister Ziobro będzie mógł m.in. powoływać sędziów okręgowych, rejonowych i apelacyjnych bez konieczności uzyskiwania opinii o kandydatach od zgromadzeń ogólnych tych sądów. Dzisiaj opinia ta jest konieczna w przypadku mianowania prezesów sądów apelacyjnych i okręgowych (gdy opinia zgromadzenia ogólnego jest negatywna, konieczne jest uzyskanie pozytywnej opinii Krajowej Rady Sądownictwa). Prezesów sądów rejonowych powołują natomiast prezesi sądów apelacyjnych, którzy uprzednio muszą zasięgnąć opinii sędziów danego sądu rejonowego i prezesa przełożonego sądu okręgowego.

Na tym nie koniec kontrowersyjnych zmian. W projekcie przewidziano również zmiany w odwoływaniu prezesów sądów. W świetle obowiązujących przepisów sędziowie sądów apelacyjnych i okręgowych mogą być odwołani przez ministra sprawiedliwości w toku kadencji w dwóch przypadkach: gdy rażąco nie wywiązali się z obowiązków służbowych oraz gdy dalsze pełnienie funkcji z innych powodów nie da się pogodzić z dobrem wymiaru sprawiedliwości. Po wejściu w życie nowych przepisów prezesi sądów apelacyjnych, okręgowych i rejonowych mogliby być odwołani przez ministra Ziobrę w toku kadencji nie tylko w tych dwóch przypadkach (z czego do zapisu o rażącym niewywiązywaniu się z obowiązków służbowych dodano uporczywe niewywiązywanie się z nich), ale również, gdy stwierdzona zostanie szczególnie niska efektywność ich działań w zakresie pełnionego nadzoru administracyjnego lub organizacji pracy w sądzie lub sądach niższych oraz w przypadku złożenia rezygnacji z pełnionej funkcji.

Przeczytaj pełny tekst artykułu w papierowym wydaniu Super Nowości.

9 Responses to "Sędziowie mają rację!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.