
KIELCE, MIELEC. Na targach zbrojeniowych, gdzie wszyscy promują najbardziej skrywane nowości, furorę wzbudziło pojawienie się nestora lotnictwa i konstruktora.
Na dzień do Kielc, gdzie trwa XX Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego, przyleciał syn Igora Sikorsky’ego, założyciela słynnej światowej firmy i konstruktora helikopterów. Sergei Sikorsky promował swoją książkę, helikopter S70 i dwóch nowych pilotów „Czarnego Jastrzębia”. Do grona światowej elity, która może starować maszynami Black Hawk, dołączyli Dariusz Daszkowski i Wojciech Romańczuk.
Każdy pilot, który kończy kurs na Black Hawku, otrzymuje dyplom i pamiątkową monetę. Na jednym i drugim jest indywidualny numer pilota. Licencję z numerem 1 posiada oczywiście Igor Sikorsky. Daszkowski i Romańczuk dostali od Sikorsky’ego dyplomy z numerami 190 oraz 191. Obaj są doświadczonymi pilotami, każdy z nalotem ponad 2 tys. godzin. Obaj są absolwentami dęblińskiej Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych i pracują w PZL Mielec. Dołączyli do Leszka Pawuły, który do tej pory był jedynym Polakiem z uprawnieniami do oblatywania produkowanych w Mielcu śmigłowców S70.
Jak Sikorski z Sikorskym i pilot z pilotem
Pojawienie się S. Sikorsky’ego na MSPO wywołało nie lada sensację i przed nestorem lotnictwa ustawiała się stale długa kolejka fanów pilotażu. Jednym z pierwszych, którzy uścisnęli dłoń 87-letniego pilota, był szef naszego MSZ, Radosław Sikorski. Zbieżność nazwisk jest tu zupełnie przypadkowa, ale okazja do fotografii z legendą bardzo dobra. Swoistą desperacją popisał się gen. bryg. pil. Dariusz Wroński, dowódca Wojsk Aeromobilnych RP, który poprosił S. Sikorsky’ego o autograf w …osobistym dzienniku lotów pilota. Dostał nie tylko autograf, ale i żartobliwy rysunek. – Panowie! Czy wy zdajecie sobie sprawę ile ten mój dziennik z takim wpisem będzie kiedyś wart? Oczywiście, że nigdy go nie oddam – cieszył się doświadczony żołnierz, który tysiące godzin spędził w powietrzu.
Sergei Sikorsky urodził się w Nowym Jorku w 1925 r. W czasie II wojny służył w eskadrze śmigłowcowej Straży Obrony Wybrzeża USA. Ma kilka krajowych licencji pilota, m.in. amerykańską, niemiecką i szwajcarską. Biegle włada kilkoma językami. Jego hobby to oczywiście wszystko, co jest związane z lotnictwem, ale też malarstwo i muzyka poważna. Od 20. lat jest na emeryturze. Pracę zawodową zakończył jako wiceprezes ds. projektów specjalnych, rzecz jasna, w Sikorsky Aircraft.
jam



2 Responses to "Sergei Sikorsky im gratulował"