SANDOMIERZ. Ser i wino to para podobno lepsza od małżeństwa.
Pięknie wyglądają i jeszcze lepiej smakują. Na VII Festiwalu Czas Dobrego Sera, który odbył się w miniony weekend w Sandomierzu, można było skosztować około 300 serów z 14 krajów i przekonać się na własnym podniebieniu, że polskie serowarstwo domowe przeżywa prawdziwy renesans.
Nie ma jednego sera, którego można nazwać najlepszym serem na świecie. Każdy szuka w serze innego smaku i dzięki temu, w czołówce uznanych za sery o największych walorach smakowych znajdują się produkty różnych serowarów. W ostatnich latach polskie sery, szczególnie te długo dojrzewające i sery z przerostem pleśni, zaczęły bez kompleksów rywalizować o uznanie smakoszy z serami włoskimi, holenderskimi i szwajcarskimi.
Czas Dobrego Sera to impreza przyciągająca nawet 30 tysięcy odwiedzających. W ciągu dwóch dni można podczas tego festiwalu pokosztować dziesiątek doskonałych serów, porozmawiać z wytwórcami serów zagrodowych i uczestniczyć w laboratoriach serowych. Nie bez znaczenia jest także obecność na festiwalu przedstawicieli około 20 polskich winnic. Do serów, które najbardziej przypadły gościom imprezy do gustu, dobierali oni równie miłe dla podniebienia trunki.
– Niezmiennie od samego początku celem festiwalu jest podnoszenie jakości polskiego mleczarstwa, tego na wielką i małą skalę oraz zwracanie uwagi polskiego konsumenta na różnorodność naturalnych produktów na bazie mleka. Do udziału w naszym festiwalu zapraszamy wyłącznie najlepszych producentów serów zagrodowych oraz najlepsze, nieliczne polskie mleczarnie. Ze szczególną sympatią odnosimy się do małych, rodzinnych gospodarstw, które zdecydowały się na produkcję tzw. serów zagrodowych na bazie surowego mleka – mówi pomysłodawca i dyrektor festiwalu Jacek Szklarek.
W Sandomierzu można było spróbować także prawdziwego masła, jogurtów, oryginalnej owczej bryndzy polskiej i słowackiej, śmietankowych lodów czy też zwyczajnego surowego mleka, którego smak już tylko niektórzy z nas pamiętają z dzieciństwa. Nie zabrakło także plejady najlepszych serów z całego świata, między innymi takich jak: Roquefort, Stilton, Brie de Meaux, Beaufort, Bitto, Parmigiano Reggiano, Cabrales, Comte, Cheddar czy Pecorino Toscano.
Czego jeszcze dowiedzieliśmy się o serach w Sandomierzu?
Własnoręcznie produkowane sery to prawdziwy rarytas. Wytwarzane są według tradycyjnej receptury, nie zawierają konserwantów. Doskonałe i wcale nietrudne w wykonaniu są zarówno te dwu-trzydniowe sery sałatkowe o jasnym kolorze i łagodnym smaku, jak i dojrzewające dziesięć i więcej dni o ciemniejszym kolorycie i wyraźnym smaku, często z dodatkiem ziół. Najłatwiej zrobić sery białe. Potrzeba na to zaledwie kilku godzin. Długodojrzewające leżakują nawet 12 miesięcy. W marketach najczęściej możemy nabyć sery, które mają co najwyżej 12 dni.
Sery półtwarde i twarde typu Gouda, Parmezan, Sery Szwajcarskie i inne – zanim wykształcą swój smak i zapach – muszą trochę „poleżeć”. Do dojrzewania nadaje się w praktyce każde pomieszczenie, w którym temperatura oscyluje w granicach 5-17 st. C. Oczywiście – różne gatunki potrzebują różnych temperatur. Osoby mieszkające w bloku także mogą ważyć sery samodzielnie. Dla znacznej części serów, wystarczy górna półka domowej lodówki, aby proces dojrzewania przebiegał na odpowiednim poziomie. Jest również cała masa serów, które nie muszą w ogóle dojrzewać – np. ser feta, mozzarella, czy twaróg.
Dobre sery, które dojrzewały nieraz wiele miesięcy mają niestety dwie wady. Pierwsza to zawartość tłuszczu. Miłośnicy serów muszą niestety liczyć się z tym, że nie wolno zażywać tej przyjemności w ilościach nieprzyzwoitych. Druga to cena. Za kilogram długo dojrzewającego żółtego sera od najlepszych serowarów trzeba zapłacić od 50 do 150 zł za kilogram.
mrok
[print_gllr id=213717]


