Seryjny zabójca z ogłoszenia

Jerzy B. prowadzony na przesłuchanie przez policjantów z wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw stołecznej komendy. Fot. Komenda Stołeczna Policji
Jerzy B. prowadzony na przesłuchanie przez policjantów z wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw stołecznej komendy. Fot. Komenda Stołeczna Policji

WARSZAWA. Zabójcą okazał się zwykły, niczym się wyróżniający człowiek. Podczas zatrzymania przez policjantów był dla nich bardzo miły.

Do tragicznych zdarzeń, czyli zabójstw, doszło w lutym i sierpniu 2013 roku w Warszawie. Do dzisiaj nie wiadomo, dlaczego Jerzy B. zabijał. Motyw rabunkowy wykluczono. Biegli twierdzą, że mężczyzna nie jest chory psychicznie. Ten do niczego się nie przyznaje. Śledczy są jednak pewni, że to on stoi za dwoma brutalnymi zabójstwami. Ofiary miały wiele ran kłutych, na jednej z nich sprawca złamał nóż, co świadczy, że zbrodni dokonywał w szale. Jednak zabitych osób nie znał. Ofiary wyszukiwał w gazecie, w rubryce z ogłoszeniami o sprzedaży lub wynajmie domów i mieszkań.

W lutym 2013 roku doszło do pierwszego zabójstwa – 69-letniego emerytowanego lekarza. Mężczyzna pojechał na spotkanie z osobą, która zadzwoniła do niego z ogłoszenia. 69-latek chciał sprzedać dom. Po kilku dniach, gdy nie dawał znaku życia, rodzina pojechała do domu na Sadybie. Tam odkryła ciało lekarza. Zabójstwo brutalne, ale w Warszawie policjanci mają niejednokrotnie do czynienia z takimi zbrodniami, dlatego sprawa była prowadzona standardowo.

Jednak w sierpniu tego samego roku zginęła w podobny sposób 63-letnia kobieta w Imielinie (część dzielnicy Ursynów). Kobieta próbowała wynająć dom. Przy obydwu zabójstwach zginęła zaledwie jedna karta bankomatowa. Motyw rabunkowy został zatem wykluczony. Ofiary nie były związane ze środowiskiem przestępczym, nie miały wrogów. Wówczas policjanci ze stołecznego wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw zaczęli podejrzewać, że mają do czynienia z seryjnym zabójcą.

Policjanci zastawiali na zabójcę pułapki
Zaczęła się żmudna praca i przede wszystkim zastawianie pułapek na zabójcę. Policjanci dawali ogłoszenia do gazet, próbowali go zwabić w pułapkę. Nic to nie dało. Telefon, z którego dzwonił zabójca w sprawie ogłoszeń, został wyłączony. Tym samym nie można go było namierzyć. W marcu 2014 roku do funkcjonariuszy uśmiechnęło się szczęście; zabójca włączył po sześciu miesiącach ponownie aparat i wykonał telefon w sprawie ogłoszenia. Mundurowi bali się czekać na zdobycie dodatkowych dowodów, bo wszystko wskazywało, że zabójca planował kolejną zbrodnię. 11 marca policjanci podeszli do 52-letniego Jerzego B., gdy ten siedział w aucie. Był kompletnie zaskoczony, ale jednocześnie bardzo spokojny, a wręcz bardzo miły dla policjantów z wydziału zabójstw. Okazało się, że Jerzy B. przed dokonaniem dwóch zabójstw był na kilku innych spotkaniach w sprawie wynajmu lub sprzedaży mieszkań, ale nie zabijał, bo niedoszłe ofiary pojawiały się na umówionym spotkaniu w towarzystwie innych osób.

Zdrowy psychicznie
Kim jest Jerzy B.? To były przedsiębiorca, któremu splajtował interes. Był bezrobotny, rozwiedziony, nigdy nie był karany ani powiązany z przestępczym środowiskiem. Żył z oszczędności, które zarobił prawdopodobnie na giełdzie. Często zmieniał adres zamieszkania, wynajmując mieszkania.

Prokurator postawił mężczyźnie dwa zarzuty zabójstwa. Ale ten się konsekwentnie do niczego nie przyznaje, a jego wyjaśnienia kompletnie nic nowego nie wnoszą do sprawy. Śledczy mają jedynie dwa telefony, z których ktoś zadzwonił do dwóch ofiar tuż przed zabójstwem. To z tymi telefonami wpadł podczas policyjnego zatrzymania Jerzy B. Dziennikarze TVP „Wiadomości” dotarli jednak do informacji, że śledczy oprócz dwóch telefonów mają jeszcze jeden mocny dowód, a mianowicie zabezpieczone ślady DNA z miejsca zbrodni, które należą do B.

Lekarze psychiatrzy twierdzą, że mężczyzna jest zdrowy psychicznie. Dlaczego więc zabijał? Prawdopodobnie chciał się odegrać za niepowodzenia w swoim życiu. Dlaczego akurat jego ofiarami był 69-latek i 63-letnia kobieta? – Mógł być w tych kwestiach istotny tembr głosowy, sposób formułowania wypowiedzi – tłumaczy dla „Wiadomości” TVP Bogdan Lach, specjalizujący się w profilach psychologicznych morderców. – Sprawca dobierał ich na podstawie pewnego klucza – najpierw myślę na ten temat, później fantazjuje na ten temat, a później te fantazje przekształcam w realność – dodaje.

Najstraszniejsi polscy seryjni zabójcy:
1. Krzysztof Gawlik pseud. Skorpion – w 2001 roku zabił pięć osób
2. Zdzisław Marchwicki pseud. Wampir z Zagłębia – w latach 1964-1970 zabił co najmniej 14 kobiet
3. Joachim Knychała pseud. Frankenstein – w latach 1975-1982 zabił sześć osób
4. Władysław Mazurkiewicz pseud. Zabójca Dżentelmen – w latach 1940-1955 zabił około 30 osób, udowodniono mu sześć zabójstw
5. Henryk Moruś – w latach 1986-1992 zabił 7 osób
6. Paweł Tuchlin – w latach 1975-1983 zabił 9  osób
7. Leszek Pękalski pseud. Wampir z Bytowa – w 1991 r. skazany zaledwie za jedno zabójstwo, oskarżony o m.in. 17 zabójstw.  Sam przyznawał się do około 90 zabójstw
8. Karol Kot pseud. Wampir z Krakowa – w latach 60. XX wieku zabił dwie osoby, a dziesięć kolejnych usiłował zabić
9. Mariusz T. pseud. Szatan z Piotrkowa – w 1988 r. zabił czterech chłopców

Grzegorz Anton

Leave a Reply

Your email address will not be published.