„Siareczka nie daje się puknąć” (ZDJĘCIA)

Fot. Bogdan Myśliwiec
Fot. Bogdan Myśliwiec

TAURON BASKET LIGA. Mimo słabej gry ekipa z Tarnobrzega odniosła trzecie kolejne zwycięstwo, zaliczając tym samym swój najlepszy start w historii gry w TBL.

Nigdy historii występów w ekstraklasie zespół z Tarnobrzega nie miał tak świetnego początku. – Cieszę się bardzo, ale nie popadam w euforię. Niektórzy nas lekceważą. To nawet dobrze. Mówią: „A tam Siareczka przyjechała, to się ją puknie, przepcha”. To, nie ukrywam, wychodzi nam na plus – mówił po meczu z Polpharmą trener Siarki, Zbigniew Pyszniak.

Sobotni pojedynek nie stał może na najwyższym poziomie, ale emocji do samego końca nie brakowało. Goście po dwóch porażkach z rzędu do meczu przystąpili z nożem na gardle i od samego początku widać było ich ogromną determinację. W I kwarcie prowadzili już 22:9, a gospodarzom gra zupełnie się nie kleiła.

– Cały tydzień mówiłem zawodnikom, że to będzie bardzo ciężki mecz i to się potwierdziło. Od początku nie szło w ataku. Zbyt dużo było grania statystycznego. Niektórzy grali trochę indywidualnie, a my musimy grać piłką zespołowo. Dopiero gdy poszło kilka kontr, to ta piłka zaczęła „chodzić” i gra się odmieniła – mówi trener Siarki, Zbigniew Pyszniak, którego zespół od II kwarty zaczął mozolnie odrabiać straty. Po przerwie znów jednak warunki gry dyktowali goście, którzy w 28. minucie po „trójce” Hicksa prowadzili już różnicą 12 pkt (57:45).Tarnobrzeżanie jednak nie odpuszczali i przewaga gości systematycznie topniała. Gospodarze poprawili grę w defensywie, a efektowne bloki Robbinsa robiły na wszystkich ogromne wrażenie. – Po takich „glebach” ręce składają się same do oklasków – komplementował swojego centra trener Pyszniak i dodawał. – Cieszę się ze zwycięstwa, bo nie jest sztuką wygrać, jak idzie, ale właśnie jak nie idzie. Można powiedzieć, że w ataku nam momentami nie szło. Z czystych pozycji nie trafialiśmy, gdzie generalnie powinniśmy. Dziękuję zawodnikom za to, że przegrywając już 12 punktami cały czas wierzyli, że możemy to wydrapać obroną – mówi Pyszniak, którego zespół miał piorunującą końcówkę meczu. W 36 minucie po trafieniu za trzy Młynarskiego gospodarze po raz pierwszy w sobotni wieczór wyszli na prowadzenie (65:64) i nie oddali go już do końca. – Nie graliśmy dobrego spotkania. Zmieniło się to w IV kwarcie. Zagraliśmy wtedy zespołowo, walecznie, zbieraliśmy piłki i to doprowadziło nas do zwycięstwa. Cały czas wierzyliśmy w nie i to się opłaciło – mówi zadowolony środkowy Siarki, Zach Robbins.

Zgoła odmienne nastroje panowały w obozie ekipy ze Starogardu Gdańskiego. – Dekoncentracja w defensywie zadecydowała o wyniku spotkania. To karygodne. Potrafiliśmy walczyć przez 39 minut, a w jednej minucie nagle wszystko padło. Czyste pozycje, cenne rzuty przeciwnika i odrobienie strat to było przełomowe. Zawiedliśmy w ataku – mówił były trener Siarki, obecnie szkoleniowiec Polpharmy – Dariusz Szczubiał, a skrzydłowy Łukasz Diduszko dodawał. – IV kwartę zagraliśmy skandalicznie. Przez większość spotkania realizowaliśmy założenia przedmeczowe. Mocno napieraliśmy na zawodników z Tarnobrzega, nie dopuszczaliśmy do łatwych pozycji i to nam przyniosło efekty w postaci punktowego prowadzenia. Nie wiem, czy to spowodowane zmęczeniem bądź czymś innym, ale nie można tak postąpić. Przegraliśmy de facto wygrany mecz – zakończył Diduszko.

SIARKA Tarnobrzeg – POLPHARMA Starogard Gdański 74:69 (14:24, 24:18, 12:17, 24:10)
SIARKA
: Harris 7 (1×3, 6 zb), Bell 13 (3×3, 6 zb), Młynarski 14 (4×3, 5 a, 11 zb, 4 s), Wall 4 (4 s), Robbins 14 (10 zb, 5 b) oraz Patoka 14 (1×3, 9 zb), Zalewski 6 (1×3, 5 s, 3 p), Paul 2.
POLPHARMA: Hicks 12 (1×3), J.T. Tiller 13 (3×3), Ward 7 (1×3 3 p), Diduszko 6 (1×3, 15 zb), Długosz 2 (6 zb)oraz Flieger 17 (3×3, 5 a), Bailey 10 (1×3, 3 s), Kobus 2, Wojdyła, Szymański.
Sędziowali: M. Kowalski, R. Putyra i T. Trojanowski. Widzów 1 tys.

Rafał Myśliwiec

[print_gllr id=164675]

Leave a Reply

Your email address will not be published.