STAL RZESZÓW – KARPATY KROSNO. Jedni odzyskują pewność siebie, drudzy wciąż ją tracą.
Sobotni mecz był dla Stali jak mocniejszy trening, krośnianie z kolei najchętniej szybko by o nim zapomnieli. Trzeci raz w tym sezonie Karpaty dały sobie wbić aż 5 bramek (!) i z tragicznym bilansem nadal okupują ostatnie miejsce w tabeli.
– Tworzymy nowy zespół i na razie paraliżuje nas strach przed porażką. W pierwszej połowie towarzyszą nam obawy, po przerwie – tak jak było dzisiaj – przeradza się to w sportową złość, ale przez 90 minut stać nas tylko na kilka dobrych akcji – Adam Fedoruk, trener gości, na konferencji prasowej nie lukrował rzeczywistości. Od środka jednak na pewno się kotłował, bo jego zespół, mówiąc kolokwialnie, dostał kolejne lanie. Marnym pocieszeniem był też fakt, że w końcu, po 510 minutach, strzelił gola. – A ja mam pytanie, ile już minut Stal walczy o awans? Może w taki sposób będziemy rozmawiać – dodawał poirytowany odnoszeniem się do statystyk. Do siatki biało-niebieskich trafił po ładnym uderzeniu z powietrza Adrian Nowak, 21-letni wychowanek klubu… z Hetmańskiej właśnie.
Karpaty pierwszy strzał w kierunku bramki ziewającego z nudów Konrada Skuzy oddały w… 56 minucie. Wtedy było już 3-0 dla Stali, która w drugiej połowie, co logiczne, zaczęła lekko odpuszczać nogę. Niestety, z powodu urazów spotkania nie dokończyli Sławomir Szeliga i Kornel Kordas. Pierwszy po jednym ze starć nabawił się urazu lewej kostki i wiele wskazuje na to, że będzie wykluczony z gry przez dłuższy czas. 17-letni Kordas z kolei narzeka na ból w kolanie.
Trener Bohdan Bławacki grę swojego zespołu oglądał spoza ławki (po meczu z Motorem dostał karę czterech spotkań – red.), ale mógł w sobotę często bić swoim podopiecznym brawo. Ci w końcu pokazali większy spokój, wymieniali podania z pierwszej piłki, słowem, stanęli na wysokości zadania. Dwie przedniej urody bramki zdobył Sebastian Brocki, trzykrotnie (licząc też jedenastkę za faul) asystował Daniel Koczon, a Wojciech Reiman pewnie wykonał dwa rzuty karne. Dwie minuty po pojawieniu się na boisku do siatki trafił też Michał Marczak. – Do tej pory graliśmy pod zbytnią presją, poddenerwowani. Mam nadzieję, że ten mecz wprowadzi więcej luzu w zespole – życzył sobie Grzegorz Nalepa, trener bramkarzy biało-niebieskich.
STAL Rzeszów 5
KARPATY Krosno 1
(3-0)
1-0 Brocki (23.), 2-0 Reiman (25. – karny), 3-0 Reiman (43. – karny), 4-0 Brocki (59.), 4-1 Nowak (61.), 5-1 Marczak (63.)
STAL: Skuza – Skała, Kursa, Drelich, Kordas (67. Gil), Skiba, Brocki (73. Buszta), Reiman, Szeliga (51. Maślany), Koczon (71. Hordiychuk), Prędota (61. Marczak)
KARPATY: Krawczyk – Stasz, Świech (30. Nowak), Gawle (82. Sajdak), Cempa (67. Białasik), Kantor, Wawoczny, Kolbusz, Wcisło (73. Pelc), Kuliga, Mordec.
Sędziował Mateusz Kowalski (Kielce). Widzów 500.
Tomasz Czarnota
[print_gllr id=218394]


