
LEKKOATLETYKA. Biegaczka Resovii Matylda Kowal w USA będzie wykuwać olimpijską formę.
Italia, Luksemburg, za moment Góry Skaliste w Kolorado – biegająca 3000 m przez przeszkody Matylda Kowal na dobre rozpoczęła przygotowania mające zapewnić jej olimpijskie kwalifikacje.
Jeszcze w niedzielę rzeszowianka zajęła 2. miejsce w zawodach Eurocrosu w luksemburskim Diekirch, a już 1 marca znajdzie się na pokładzie samolotu lecącego do USA. Zawodniczkę Resovii czeka 6-tygodniowa harówka w wysokich górach stanu Kolorado, pod czujnym okiem trenera Zbigniewa Nadolskiego. – Niczego się nie boję, jadę tam trzeci raz – uśmiecha się Matylda – W Szwajcarii albo Francji na wysokości 2300 m nad poziomem morza leży śnieg, a w Stanach go nie ma. Wierzę w trening wysokogórski. Owszem, trzeba wylać siódme poty, lecz dzięki temu zwiększymy możliwości organizmu, m.in. osiągniemy pożądane parametry krwi. To absolutnie kluczowe zgrupowanie w kontekście walki o wyjazd do Rio de Janeiro – podkreśla lekkoatletka Resovii, która na drugi koniec świata wyjedzie z pomocą sponsorów. – Sama nie dałabym rady, nie mam takich pieniędzy. Choć już i tak głęboko sięgnęłam do kieszeni. To jednak rok olimpijski, więc muszę zainwestować. Chcę zapomnieć o nieciekawym poprzednim sezonie, dokuczających kontuzjach i zdobyć olimpijski paszport.
Matylda będzie mogła wypełnić minimum w okresie 8 maja – 10 lipca. – Trzeba pobiec 9.45, mój rekord życiowy wynosi 9.39, więc wszystko jest do zrobienia – tłumaczy. Plan startów częściowo jest już znany. To m.in. mityng w hiszpańskiej Huelvie, być może w czeskiej Ostrawie, czerwcowe mistrzostwa Polski w Bydgoszczy. – Trzeba znaleźć zawody, gdzie będzie duża konkurencja. Chodzi o to, żeby był szybki bieg. Polityka startowa odgrywa ważną rolę – podkreśla zawodniczka. Warto dodać, iż minimum trzeba powtórzyć, wszystko po to, by na igrzyska nie dostali się sportowcy, którym się „fuksnęło”.
Matylda Kowal poznała już smak największej imprezy sportowej. W 2012 roku w Londynie zajęła 41. miejsce.
tsz


