
KRAJ. Powraca temat przemęczonych siódmoklasistów…
Nadmiar nauki, prac domowych i sprawdzianów to problemy, z którymi zmagają się siódmoklasiści. Rzecznik Praw Dziecka, Marek Michalak przekazał Minister Edukacji Narodowej Annie Zalewskiej, niepokojący raport z badań, wnosząc o jego analizę i podjęcie działań na rzecz dzieci. Problem jest poważny czy tylko rozdmuchany?
Raport „Sytuacja uczniów klasy VII zreformowanej szkoły podstawowej” powstał na podstawie opinii uczniów z klas siódmych, rodziców, nauczycieli oraz dyrektorów szkół podstawowych ze wszystkich województw. Jego celem badania było sprawdzenie w jakim stopniu potrzeby uczniów były respektowane w roku szkolnym 2017/2018. Jak się okazuje najczęściej zgłaszanymi dyrektorom przez uczniów i rodziców problemami są: nadmiar nauki (odpowiednio 80 proc. i 78 proc.), prac domowych (41 proc. i 36 proc.), sprawdzianów (30 proc. i 24 proc.) i kartkówek (29 proc. i 15 proc.), a także problemy związane z przemocą rówieśniczą (17 proc. i 21 proc.).
Zdecydowana większość – bo aż 91 proc. – rodziców uważa, że ich dzieci poświęcają na naukę więcej czasu niż w latach ubiegłych, zaś w domu uczą się ok. 3 godzin dziennie w dni powszednie i 3,5 godziny w weekendy. Ponad połowa wskazuje, że nauczyciele zadają dzieciom zbyt dużo prac domowych. Wieli stwierdziło nawet, że ich dzieci zrezygnowały w bieżącym roku szkolnym z uczestnictwa w zajęciach rozwijających zainteresowania, z powodu nadmiaru nauki i prac domowych.
– Docierają do nas informacje od nauczycieli o tym, że materiał, który uczeń ma zrealizować na podstawie programowej jest znacznie przeładowany. Natomiast nie można generalizować, że we wszystkich szkołach uczniowie są przeciążeni. Na Podkarpaciu to jednostkowe przypadki, gdy nauczyciele zdają dużo prac domowych – mówi Stanisław Kłak, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego na Podkarpaciu. – Poniekąd rodzice też przesadzają, bo uważają, ze uczeń nic nie powinien robić w domu. Natomiast wadą nauczycieli jest to, że zadają prace domowe z materiału, który nie był w szkole przerabiany, a praca domowa to utrwalanie treści, które uczeń zdobył w czasie zajęć lekcyjnych. Jeżeli uczeń chce się rozwijać, może rozszerzać wiedzę, ale nie można go zmuszać do dodatkowych czynności – podkreśla prezes ZNP.
Niemal połowa nauczycieli uważa treści nauczanych przez siebie przedmiotów za zbyt obszerne – zwłaszcza w przypadku języka polskiego, historii, geografii i matematyki. Przyznają także, że nie są w stanie zrealizować całości treści programowych podczas zajęć – średnio na lekcjach realizują 60 proc. materiału, co wymusza na uczniach zdobywanie nowej wiedzy w domu.
– To prawda, że nauczyciele i uczniowie są przeciążeni. To efekt tego, że programy nauczania tworzyli nie byli praktykami, a naukowcami – zauważa prezes Kłak. – Zawsze powtarzam, że przy tworzeniu podstaw programowych czy pisaniu podręczników powinny być powołane zespoły – specjaliści, nauczyciele, którzy mają kontakt z uczniem i wiedzą, jakie problemy występują w szkole, na co zwrócić szczególną uwagę. A tego się nie robi. Pisze się program wg uznania danego ministra – nie ma złudzeń.
Wioletta Kruk



8 Responses to "Siódmoklasista ma za dużo na głowie?"