
BARANÓW SANDOMIERSKI. Plaga komarów to pokłosie majowych powodzi i podtopień. Czy pieniądze na walkę z nimi powinny pochodzić z budżetu województwa?
Nierówna walka z komarami trwa na Podkarpaciu od kilku dni. Uciążliwych komarów jest rekordowo dużo, a namgławianie nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Burmistrz Baranowa Sandomierskiego z prośbą o pomoc w walce z komarzą plagą wystąpił do wojewody.
– Mając na uwadze liczne sygnały i prośby płynące od mieszkańców Gminy Baranów Sandomierski, którzy skarżą się na uciążliwości wynikające z ciągle rosnącej populacji komarów, zwracam się z prośbą o podjęcie zdecydowanych działań zmierzających do zmniejszenia ich populacji – pisze do wojewody podkarpackiego Ewy Leniart Marek Barszcz, wiceburmistrz Baranowa Sandomierskiego.
Samorządowiec nadmienia, że „skala i obszar zjawiska jest na tyle duży, że indywidualne działania nie przynoszą pożądanych skutków. Planowany obszar objęty działaniem szacuje się na około 250 ha i kwotę 60 tys. zł.”
Marek Barszcz podkreśla, że przyczyną zaistniałej sytuacji są zdarzenia związane z powodzią i lokalnymi podtopieniami, które miały miejsce pod koniec maja br.
– Mając na względzie bezpieczeństwo mieszkańców Gminy, proszę o podjęcie niezwłocznie działań na szczeblu województwa podkarpackiego, bo tylko takie mogą przynieść efekt – uważa zastępca burmistrza Baranowa Sandomierskiego.
Wiele podkarpackich miast przeprowadziło już w ostatnich dniach akcje odkomarzania. Efekty ich nie są zadawalające. W Tarnobrzegu, gdzie dokonano akcji zamgławiania w miniony weekend, można nawet powiedzieć, że poprawy nie ma żadnej. Koszt operacji finansowanej z miejskiej kasy wyniósł 50 tys. zł. Druga tura ma kosztować podobnie.
Po informacji, że władze Baranowa Sandomierskiego upomniały się o pomoc w Rzeszowie, w Internecie nie milkną głosy, że faktycznie tak duży problem powinien zostać rozwiązany w skali makro. Walka z owadami w poszczególnych miastach jest bowiem niewystarczająca. A falę upałów łatwo byłoby znieść, gdyby nie plaga komarów, która nawet popołudniami i wieczorami nie daje wytchnienia nie tylko na obrzeżach miasta, ale i w samym jego centrum.
mrok


