Skandal! Jemy mięso nafaszerowane antybiotykami!

Jak wykryła reporterka „Uwagi”TVN, większość hodowców podaje zwierzętom antybiotyki, które mają doprowadzić do ich wzrostu, a potem to mięso niszczy organizm człowieka. Fot. Wit Hadło
Jak wykryła reporterka „Uwagi”TVN, większość hodowców podaje zwierzętom antybiotyki, które mają doprowadzić do ich wzrostu, a potem to mięso niszczy organizm człowieka. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Nie ma żadnej możliwości rozpoznania na oko, które mięso jest faszerowane środkami chemicznymi.

Reporterka programu „Uwaga” TVN przez wiele miesięcy podawała się za farmaceutę lub hodowcę zwierząt. W środowy wieczór opublikowano dziennikarskie śledztwo, w którym ujawniono, że większość hodowców faszeruje antybiotykami zwierzęta.

– Antybiotyki można stosować u zwierząt jedynie w celach leczniczych – mówi Józef Urbanik, Wojewódzki Inspektor Weterynaryjny ds. bezpieczeństwa żywności. – Konieczna jest na to zgoda lekarza urzędowego, który wypisuje receptę i zgoda powiatowego lekarza weterynarii – tłumaczy.

Niektórzy hodowcy stosują antybiotyki w zupełnie innych celach. Podają je po to, by poprawić przyswajanie paszy, dzięki temu zwierzę nieco szybciej rośnie. Jednak stosowanie antybiotyku, jako stymulatora wzrostu, jest zakazane w całej Unii Europejskiej.

Reporterka była w 25 gospodarstwach hodowlanych, proponując sprzedaż antybiotyków z tzw. „czarnego rynku” i tylko jeden hodowca powiedział, że nie będzie z nią rozmawiał, bo produkuje mięso na rynek unijny.

– Oficjalnie problemu „lewych” leków weterynaryjnych nie ma w Polsce – mówiła Edyta Krześniak na antenie TVN24. – Natomiast w nieoficjalnych rozmowach, kiedy podaję się za człowieka z branży, okazuje się, że wszystko inaczej funkcjonuje. Niebezpieczeństwo tkwi w tym, że nie wiemy, co ci hodowcy podają tym zwierzętom.

Podobnie wypowiedział się dr Paweł Grzesiowski, ekspert ds. szczepień, który mówił, że to już jest zamach na nasze zdrowie, a nawet życie, dlatego, że dodawanie antybiotyków może być zarówno niebezpieczne dla zwierząt hodowlanych, jak i potem dla człowieka, który to mięso spożywa.

Mięso drobiowe uznawane jest za zdrowsze i jedzą je przeważnie dzieci, a podawanie antybiotyków przez cały okres hodowli zwierzęcia zmienia właściwości odżywcze tego mięsa. Może to grozić zupełnie niekontrolowanymi działaniami ubocznymi u człowieka. Dr Grzesiowski stwierdził, że podawanie mięsa nafaszerowanego antybiotykami dziecku już w bardzo wczesnym etapie rozwoju może spowodować zmiany flory jelitowej, a to niszczy nam organizm na całe życie. Można oczekiwać najróżniejszych powikłań, od otyłości, przez zaburzenie nawet umysłowe, aż po nowotwory czy choroby metaboliczne , jak cukrzyca.

Wojewódzki Inspektor Weterynaryjny ds. bezpieczeństwa żywności, Józef Urbanik, mówi, że w naszym województwie istnienie tego problemu jest znacznie mniejsze, bo mamy mniej hodowli, a takim procederem powinny się zając służby ścigania, bo to jest nielegalne.

– Rocznie wykonujemy w naszym województwie 911 prób badań na pozostałości biologiczne, chemiczne, leków, hormonów, a także w kierunku skażenia radiologicznego i na bioksyny. Badamy także paszę – mówi Urbanik. – Z antybiotykami i stymulatorami wzrostu nie mieliśmy problemów. Weterynaria bada pozostałości, ale trzeba zacząć od tych nieuczciwych ludzi, którzy nie zdają sobie sprawy, jaką krzywdę wyrządzają społeczeństwu – dodaje.

Blanka Szlachcińska

5 Responses to "Skandal! Jemy mięso nafaszerowane antybiotykami!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.