
MIELEC. Nie było hucznej akademii, przecinania wstęgi, przemówień, ekstrawejściówek dla radnych, posłów, notabli… Toż to szok!
Część mieleckich radnych jest oburzona faktem, iż… nie otrzymała specjalnego zaproszenia na zwiedzanie stadionu. Nie podoba im się również to, że nie dostali biletów na pierwszy mecz na nowym obiekcie. – Poczułem się tak, jak gdyby ktoś mnie spoliczkował – grzmiał radny Jan Misiaszek (65 l.). – Też nie byłem specjalnie zaproszony i nie czuję się przez to niedowartościowany – ripostował prezydent Janusz Chodorowski (69 l.).
Choć przebudowa mieleckiego stadionu była jednym z największych przedsięwzięć ostatnich lat (jego koszt przekroczył 40 mln zł), to na jego zakończenie nie było przecinania wstęg ani hucznych akademii. Były za to dni otwarte stadionu zorganizowane dla wszystkich mieszkańców. Nie do końca spodobało się to radnemu Janowi Misiaszkowi (65 l.).
Misiaszek: – Poczułem się, jakbym dostał w twarz
– Rozmawiałem o tym z kolegami radnymi i mamy wrażenie, że nie traktuje się nas poważnie – oświadczył radny. – To radni podejmowali uchwalę o przebudowie stadionu i jej finansowaniu. Pan prezydent obiecał nam, że na zakończenie inwestycji pójdziemy tam i zwiedzimy. Niestety, skończyło się na obietnicach. Były jedynie dni otwarte, ale ja nie będę chodził i nie będę szukał. Myśmy w to inwestowali, więc powinniśmy być dowartościowani
Misiaszkowi nie spodobał się również fakt, że władze miasta nie zagwarantowały radnym wstępu na pierwszy mecz. – Różne zakłady potrafiły zakupić bilety dla swoich pracowników, nami nikt się nie zainteresował – zaznaczył. – Ja już nie mówię o zaproszeniu specjalnym, wystarczyłoby umożliwić kupienie biletu. Znajomi pytali mnie, czy idę na mecz. Odpowiedziałem, że nie, bo nie mam biletu. Poczułem się tak, jakbym dostał w twarz.
Nie było posłów i notabli, byli wszyscy mieszkańcy
Wypowiedź radnego podziałała na prezydenta Janusza Chodorowskiego (69 l.) niczym płachta na byka. – Ja też nie byłem specjalnie zaproszony na stadion i nie czuję się z tego powodu niedowartościowany – ironizował. – Do zwiedzania nowego obiektu zaprosiliśmy wszystkich obywateli tego miasta, niektórzy radni przyszli, a niektórzy nie. Nie wiem, może zaproszenie nie było kolorowe. Ja traktuję siebie jako mieszkańca, więc przyszedłem.
– Nie robiliśmy akademii, nie zakładaliśmy przecinania wstęg. Nie było posłów, gości honorowych i notabli, byli mieszkańcy – dodał. – Tak postanowiliśmy i do tego się przyznaję. Wiem, że przywykło się do różnych akademii, do otwierania, dziękowania sobie itd. Ale my zrobiliśmy to inaczej. Rozumiem, że niektórzy nie akceptują tej drogi. Ale myślę, że jest ona słuszna, tego dnia wszyscy byliśmy równi, można było wszędzie chodzić i z każdym pogadać.
Trybuna VIP dla mieleckich radnych?
Prezydent odniósł się również do zarzutów dotyczących niezabezpieczenia przez miasto biletów dla radnych. – Przy wejściu na stadion kamery identyfikują daną osobę. A więc nie ma możliwości wprowadzenia stryjków, radnych, prezydentów ani nikogo innego.
– W dniu meczu istnieje możliwość wejścia na tzw. trybunę VIP, ale tymi biletami zarządza klub – zastrzegł prezydent. – Proszę więc nie mieć pretensji, że tutaj nie ma jakichś ekstrabiletów. Jeśli natomiast klub uzna, że na trybunie VIP powinni zasiadać również radni, to może tak być, że być może takie dodatkowe bilety zostaną zapewnione.
Paweł Galek



17 Responses to "„Skandal” na otwarciu nowego stadionu"