
LEŻAJSK. To już kolejna afera kryminalna związana z małym Leżajskiem.
Trzech policjantów z Komendy Powiatowej Policji w Leżajsku oraz jeden mężczyzna usłyszało zarzuty w przemyskiej Prokuraturze Okręgowej. Zarzuty poważne, bo dotyczące łapówek. Choć prokuratorzy nie chcą powiedzieć oficjalnie o co chodzi i zasłaniają się dobrem śledztwa, Super Nowości dowiedziały się nieoficjalnie, że zarzuty może usłyszeć dodatkowo jeszcze kilkunastu policjantów z Leżajska. A dotychczasowe zatrzymania to jedynie wierzchołek góry lodowej.
Sprawa dotyczy wydarzeń m.in. z ubiegłego roku, ale do zatrzymań funkcjonariuszy, jak i mężczyzny, który miał wręczać łapówki, doszło 5 kwietnia 2016 r. Dla niego oraz jednego z policjantów prokuratura chciała aresztów, ale przemyski sąd nie zgodził się, na co z kolei prokuratura złożyła zażalenie. Policjant, dla którego śledczy chcieli aresztu, miał pośredniczyć w udzielaniu korzyści majątkowej na rzecz innego funkcjonariusza. Łapówkami miało być, jak się dowiedzieliśmy, 5 litrów alkoholu oraz krajanka tytoniowa. Dodatkowo policjant usłyszał zarzut – do którego się przyznał – przekazywania swojemu bratu wydruków z baz policyjnych dotyczących konkretnej osoby. Zarówno ten policjant, jak i jego dwóch kolegów z komendy w Leżajsku zostało zawieszonych w czynnościach służbowych.
Kolejni policjanci usłyszą zarzuty?
Przemyska prokuratura nie chce absolutnie nic mówić o śledztwie, ale nasze źródła twierdzą, że wręczający łapówki ma zajmować się uprawą tytoniu i handlować nim przynajmniej w części bez akcyzy. Policjanci z kolei mieli otrzymywać łapówki, jak już pisaliśmy, m.in. w postaci krajanki tytoniowej. Co więcej, tym tytoniem nielegalnym mieli sami… handlować – choć oficjalnie i przynajmniej na razie nie mają takich zarzutów. Nasze źródła mówią, że w proceder może być zamieszanych nawet 15 policjantów z komendy w Leżajsku, przeważnie z jednego wydziału. W czwartek w prokuraturze usłyszeliśmy, że na razie nikt więcej nie został zatrzymany i nie usłyszał zarzutów, ale sprawa jest rozwojowa.
Kolejna afera
Jeżeli jednak zarzuty usłyszą kolejni mundurowi, w leżajskiej komendzie nastąpi prawdziwe trzęsienie ziemi. – Podstawowe pytanie, jakie trzeba sobie zadać, to jaki był nadzór nad tą komendą? Gdzie byli jej szefowie, gdy to wszystko się działo? – zastanawia się jeden z policjantów z innej jednostki. – Komendanci muszą znać swoich ludzi, a mówiąc wprost, wiedzieć, co w trawie piszczy – dodaje.
Co ciekawe, w małym Leżajsku oprócz opisywanej wyżej afery policyjnej, w ostatnim czasie miała miejsce sprawa z papierosami, które miały trafić na Ukrainę. W rzeczywistości, jak ustalili policjanci, za wschodnią granicę trafiły cegły. Grupa, z której część osób wywodziła się z Leżajska – magazyn, w którym przechowywano papierosy znajdował się również w Leżajsku – naraziła Skarb Państwa na straty w wysokości 110 mln zł. A jakby tego było mało, jak donosiło w czwartek radio RMF, jeden z oskarżonych w tzw. aferze podkarpackiej – biznesmen z Leżajska – miał wręczyć 6 prominentnym osobom łapówki w wysokości 1 mln zł.
Grzegorz Anton



9 Responses to "Skandal w leżajskiej policji"