Skarb sprzed 2 tys. lat znaleziony w lesie

Wszystko wskazuje na to, że monety zostały tutaj skrzętnie ukryte przez ich dawnego właściciela, dla którego były po prostu majątkiem. Fot. Pryw. zbiory A. Nodżaka
Wszystko wskazuje na to, że monety zostały tutaj skrzętnie ukryte przez ich dawnego właściciela, dla którego były po prostu majątkiem. Fot. Pryw. zbiory A. Nodżaka

PIKULICE, PRZEMYŚL. Bezcenne eksponaty znalezione pod Przemyślem.

Mieszkaniec podprzemyskich Pikulic, Artur Nodżak, wybrał się do lasu w pobliże swego domu poszukać poroży koziołków. Zamiast nich znalazł sześć celtyckich monet liczących około 2 tys. lat!

W lutym koziołki zaczynają zrzucać różki, więc amator takich „gadżetów” Artur Nodżak wybrał się wówczas na ich poszukiwanie. – Poszedłem koło skarpy – to około 2 kilometrów od mojego domu – wspomina mieszkaniec Pikulic. – Patrzyłem uważnie, żeby poroża nie przegapić. Nagle dostrzegłem rozgrzebaną ziemię, a w niej jakieś krążki – opowiada A. Nodżak. – Wziąłem jeden do ręki i przyjrzałem się mu. Dostrzegłem wyraźny zarys konia – jeszcze dziś słychać emocje w głosie mężczyzny.

Wyglądało na to, że tajemnicze krążki z wizerunkiem konia były ukryte w ziemi i zostały wykopane przez jakieś zwierzę. Artur Nodżak znalazł ich aż 6. – Nie jestem archeologiem, ale historia to moja pasja, więc przypuszczałem, że to monety scytyjskie ze względu na wizerunek konia – uśmiecha się. Mężczyzna zawiadomił o swym znalezisku Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Przemyślu. Nazajutrz pojawił się jego pracownik i razem z nim A. Nodżak wrócił na skarpę, by pokazać, gdzie znalazł krążki, które okazały się monetami celtyckimi z przełomu naszej i poprzedniej ery.

Skoro rzecz działa się w lutym, to dlaczego mówi się o bezcennym znalezisku dopiero teraz? Dlatego, że całą sprawę utrzymywano w ścisłej tajemnicy, bo archeologowie przypuszczali, iż w okolicy może być więcej cennych eksponatów, które ukrywa ziemia. Nie mylili się, bo znaleziono jeszcze dwie monety, ale zupełnie inne, pochodzące ze średniowiecza, więc o tysiąc lat młodsze od tamtych.

Wszystko wskazuje na to, że monety zostały tutaj skrzętnie ukryte przez ich dawnego właściciela, dla którego były po prostu majątkiem. Dla nas, współczesnych, są bezcenne i trafią najpewniej do Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej.

A Artur Nodżak ma zostać uhonorowany za znalezienie takich eksponatów. Pismo w tej sprawie do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego wysłała już podkarpacka wojewódzka konserwator zabytków, Beata Kot. – Dla mnie najważniejsze jest to wspomnienie, gdy w rękach trzymałem coś sprzed 2 tysięcy lat i mogłem to przekazać innym – zapewnia mężczyzna. – To coś jak podróż w czasie – zauważa.

A może też gdzieś w okolicy zostawi coś dla potomnych, skoro to dobre miejsce na schowek? – To jest myśl! – uśmiecha się A. Nodżak. – Może za 2 tysiące lat ktoś wykopie z ziemi na przykład nasze 5-złotówki i one będą bezcennym znaleziskiem?

Monika Kamińska

Leave a Reply

Your email address will not be published.