Prawie nie ma tygodnia, by media nie donosiły o kolejnych przypadkach wyjątkowej nadgorliwości aparatu skarbowego.
To pokazuje jedynie jak funkcjonuje nasze państwo i na jakich zasadach się opiera. Nie na zaufaniu do obywatela, ale na podejrzliwości. Nie na dążeniu do maksimum wolności, ale do jak największego jej ograniczania.
Państwo, którego aparat urzędniczy na co dzień nie potrafi sobie poradzić z szeregiem prostych, wydawałoby się spraw, w stosunku do własnych obywateli wykazuje niespotykaną inwencję. Teraz urzędnicy fiskusa wzięli się za rodziców samotnie wychowujących dzieci. Strach pomyśleć kto może być następny.
Sądzę jednak, że cały problem ma jeszcze inne podłoże. Większość funkcjonariuszy służb wywodzących się z PRL przeszła mniejszą bądź większą weryfikację. Trudno to samo powiedzieć o pracownikach aparatu skarbowego. O żadnej weryfikacji nie słyszeliśmy. Skutek jest taki, że tkwią mentalnie w minionym systemie, a nawet ci młodsi z nich biorą wzór ze starszych kolegów.
Czas z tym skończyć. Obywatele muszą być wolni od strachu, że paskudna gęba urzędnika skarbowego dybie na nich na każdym kroku. Inaczej nasz kraj nie będzie wiele różnił się od PRL.
PRZECZYTAJ „Skarbówka ściga samotnych rodziców”
Krzysztof Kuchta



2 Responses to "Skarbówka rodem z PRL"