
RZESZÓW. Prokurator uznał, że mężczyzna chciał zabić 26-letnią kobietę. Będzie odpowiadał za usiłowanie zabójstwa!
Do mrożących scen w żyłach doszło w jednym z lokali z automatami do gier przy ul. Św. Mikołaja w Rzeszowie. 21-letni mężczyzna zaatakował w nim pracownicę lokalu około półmetrowym kołkiem przypominającym sztachetę. Napastnik bił ją po głowie z niebywałą agresją. Na szczęście kobieta przeżyła, a napastnik został bardzo szybko zatrzymany. W Prokuraturze Rejonowej dla miasta Rzeszowa nie mieli cienia wątpliwości, że bandzior chciał zabić kobietę i postawili mu zarzut usiłowania zabójstwa. Sprawca zdarzenia trafił w piątek, 4 grudnia, do aresztu na trzy miesiące. Co pchnęło 21-latka do takiego zachowania?
Do tego bestialskiego ataku doszło w środę, 2 grudnia, o godzinie 15 na ul. Św. Mikołaja – w okolicach dworca kolejowego, w jednym z salonów gier. Jednak cała ta historia zaczęła się kilka dni wcześniej. Do lokalu przychodził grać na automatach stały bywalec – późniejszy napastnik. Cztery dni przed zdarzeniem prawdopodobnie pod wpływem alkoholu zaczął upominać się o rzekomą wygraną w automacie do gier. Od obsługującej lokal 26-letniej kobiety żądał wypłacenia mu 50 zł. Twierdził, że został oszukany. Z naszych informacji wynika, że jednak nic nie wygrał, ale 21-letni mężczyzna nie odpuszczał i przychodził do salonu codziennie, upominając się o rzekomą wygraną. W dniu zdarzenia, a więc 2 grudnia, przyszedł kolejny raz do salonu, jak później się okazało pod wpływem alkoholu. Miał go w krwi 0,8 promila.
Katowanie kobiety
Mężczyzna wyciągnął z rękawa drewniany kołek przypominający sztachetę o długości około 45 cm. 26-latka, pracownica lokalu, otrzymała od napastnika dwa ciosy w głowę. Ofiara upadła, ale 21-latek ani myślał przestać. Z dziką furią zaczął ją okładać kołkiem po głowie – minimum 5 razy. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, miał również krzyczeć, żeby mu oddała pieniądze, które rzekomo wygrał, a także grozić, że ją zabije. Maltretowana kobieta straciła przytomność. Na szczęście do salonu wszedł jakiś inny człowiek, wówczas napastnik zaczął uciekać, ale nie dał rady uciec tylnym wyjściem i wrócił ponownie do lokalu. Świadek zabarykadował drzwi, a po chwili na miejsce przyjechali policjanci. Napastnik był niesamowicie agresywny. Po przebadaniu go wyszło, że był pijany. Policjanci powiedzieli nam nieoficjalnie, że 21-latek sprawiał wrażenie osoby, która znajdowała się dodatkowo pod wpływem jakichś środków. Dlatego po całym zdarzeniu pobrano mu krew w celu zbadania, czy nie był pod wpływem np. dopalaczy. Z kolei zaatakowana kobieta trafiła z obrażeniami głowy do szpitala.
Nie przyznaje się
Prace w śledztwie ułatwił monitoring, bo całe zdarzenie zostało zarejestrowane przez kamery. Z naszych informacji wynika, że mężczyzna twierdził, iż przyszedł do lokalu, żeby zobaczyć jedynie nagranie monitoringu, ale nie chciał wspomnianych wcześniej 50 zł. Twierdzić miał również, że chodziło mu jedynie o to, że został oszukany – choć nic ani nikt tego nie potwierdza. 21-latek nie przyznał się również do tego, że chciał zabić ofiarę. Innego zdania byli śledczy. – Po dokładnym przeanalizowaniu sprawy mężczyzna został oskarżony o usiłowanie zabójstwa, a w piątek, 4 grudnia, sąd zastosował wobec niego areszt na okres trzech miesięcy – mówi Agnieszka Zięba, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Mężczyźnie grozi wyrok nie mniejszy niż 8 lat więzienia, a nawet dożywocie.
Grzegorz Anton



19 Responses to "Skatował pracownicę salonu gier"