Skazani na ból i cierpienie

24 września ukazało się zarządzenie zmieniające termin wprowadzenia nowych wycen dla fizjoterapii ambulatoryjnej i domowej. Ma to nastąpić nie 1 października 2021 r., lecz 1 stycznia 2022 r. Fot. Anna Moraniec

Niektóre zabiegi prądowe zostały wycenione na 2 punkty, czyli 2 zł brutto, czyli za ok. 1,80 zł świadczeniodawca będzie musiał wykonać zabieg, np. prądy Tensa, trwający 15 minut, przy użyciu urządzenia, które pobiera prąd i jest obsługiwane/nadzorowane przez fizjoterapeutę. Podobnie zostały wycenione zabiegi z zakresu: hydroterapii, laseroterapii czy krioterapii. Co to oznacza dla pacjenta? – Wycena zmusi do zamknięcia 90 proc. gabinetów fizjoterapeutycznych mających kontrakt z NFZ. Pacjenci zostaną więc skazani na płacenie, albo ból i cierpienie – mówi Andrzej Rudek, prezes Gabinetów Rehabilitacji Medycznej Rudek
w Rzeszowie.

Tłumaczy też jak przekłada się wycena na działałność gabinetów. Weźmy na przykład krioterapię parami azotu, która została wyceniona na 4 zł brutto. Tymczasem ja za kilogram azotu płacę 3,50 zł. Muszę go przywieźć, liczyć sie z pewną utratą, bo przecież azot paruje, w sumie nie zrobię z niego więcej niż dwa zabiegi. Do tego doliczyć muszę amortyzację sprzętu, czy wymianę na nowy, nie licząc wynagrodzeń, obecne stawki fizjoterapeuty to nie mniej niż 4186 zł brutto – mówi Andrzej Rudek. – Albo taki masaż podwodny. Teraz był wyceniony na 11 zł, a na jeden zabieg zużywane jest 400 litrów wody. Dlatego robiliśmy nie wiecej niż jeden zabieg dziennie, stąd też kolejka – dwa lata. W nowej wycenie oszacowano go na 6 zł brutto. Gdzie tu jakakolwiek logika? Bo o opłacalności przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie pomyśli. Tak samo jak o lepszej dostępności do świadczeń, bo 80 proc. zabiegów wykonywanych w ramach fizjoterapii ambulatoryjnej stanie się kompletnie nieopłacalnych.
Osoby starsze zostaną pozbawione jakiejkolwiek pomocy fizjoterapeutycznej.
Tego typu zabiegi staną się więc dobrem luksusowym. A kolejki na nie na NFZ wydłużą się niebotycznie. Osoby, których nie będzie stać, by tego typu zabiegi kupić prywatnie, nie będą miały szansy, by zrealizować je w państwowej opiece zdrowotnej w przyzwoitym terminie.
Niejako dla równowagi podniesiono wartość punktową zabiegom z zakresu kinezyterapii, czyli mówiąc językiem pacjenta – ćwiczeniom. Ale przecież nie każdy pacjent nadaje się do ćwiczeń ruchowych. Babcię 80 plus ciężko namówić do ćwiczeń na materacu, na który ciężko się położyć i jeszcze trudniej z niego wstać. Czasami istnieją również obiektywne przeszkody, jak problemy z błędnikiem, masywne zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa, zaawansowana osteoporoza lub choroby krążeniowo-oddechowe. Czasami jedyną ulgą w bólu były właśnie prądy, lampa, laser czy krioterapia – tak lubiane przez pacjentów. I to właśnie tego ich pozbawiono.

NFZ tłumaczy to troską o pacjenta

„Modyfikacji ulegają wagi punktowe niektórych produktów rozliczeniowych. Zwiększono o 20 proc. wagę produktu rozliczeniowego dla indywidualnej pracy z pacjentem, masażu suchego ręcznego i limfatycznego oraz o 15 proc. zabiegów kinezyterapeutycznych. W związku z wielokrotnie podkreślaną przez KIF małą skutecznością w procesie terapeutycznym zabiegów fizykalnych oraz brakiem naukowego potwierdzenia dla ich działania, zmniejszono o 50 proc. wagę punktową zabiegów fizykalnych. Pozostawiono na tym samym poziomie wycenę zabiegu realizowanego w komorze kriogenicznej oraz realizację masażu limfatycznego mechanicznego ze względu na ich szczególny charakter. Powyższe zmiany wpisują się w kluczowe dla Narodowego Funduszu Zdrowia cele określone w Strategii na lata 2019 – 2023 jak: (cel 2) poprawa jakości i dostępności świadczeń opieki zdrowotnej oraz (cel 5) poprawa efektywności wydatkowania środków publicznych na świadczenia opieki zdrowotnej” – czytamy w uzasadnieniu projektu zarządzenia.

Anna Moraniec

2 Responses to "Skazani na ból i cierpienie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.