Składowisko śmieci w sercu strefy bez zgody mieszkańców?!

O planowanej budowie stacji gromadzenia i przeładunku odpadów komunalnych, w tym śmieci uznawanych za niebezpieczne, na terenie Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Mielcu osoby tam pracujące dowiedziały się z… Internetu. Czy zatem, podobnie jak w przypadku Kronospanu,mielczanie wyjdą na ulice, by wyrazić swój sprzeciw wobec tej inwestycji? Fot. Paweł Galek

Na nic skargi przedsiębiorców, listy protestacyjne podpisane przez setki mieszkańców, ostra krytyka radnych. Prezydent Jacek Wiśniewski jest nieugięty. W piśmie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego przekonuje on, że wydanie decyzji środowiskowej dla stacji składowania i przeładunku odpadów w samym sercu Specjalnej Strefy Ekonomicznej, było zgodne z prawem. Tylko gdzie jest
w tym interes społeczny?

Przypomnijmy, że spółka Empol planuje w Mielcu wybudować miejsce gromadzenia i przeładunku odpadów komunalnych i śmieci uznawanych za niebezpieczne. Problem w tym, że instalacja ta ma nie znajdować się gdzieś na obrzeżach miasta, tylko w samym centrum Specjalnej Strefy Ekonomicznej, pomiędzy halami produkcyjnymi, w których pracuje łącznie kilkanaście tysięcy osób; zaledwie 700 m od zabudowań mieszkalnych. Właśnie tam mają być gromadzone odpady komunalne i (uwaga!) śmieci uznawane za niebezpieczne.

Beczki z chemikaliami

Sporo znaków zapytań pojawia się wokół samej firmy. Kilka lat temu głośno było o sprawie wysypiska śmieci w Choczni. Znaleziono tam beczki z trującymi chemikaliami. Media donosiły, że przywożono je nocami i zakopywano pod warstwą odpadów. Jednym z zarządców wysypiska była… firma Empol. Sprawą zajęła się prokuratura.
Decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia firmy Empol 8 grudnia ub.r. wydał prezydent Jacek Wiśniewski. Podpisał dokument, który pozytywnie opiniuje wpływ planowanego zadania na środowisko. Jak tłumaczył, nie miał wyjścia, bo wcześniej to samo zrobiły inne instytucje, czyli: Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Rzeszowie, Wody Polskie oraz Powiatowy Inspektor Sanitarny w Mielcu.
Stacja przeładunku odpadów ma powstać w hali produkcyjno-magazynowej dawnej Odlewni Aparatury Wtryskowej „WSK-PZL”. Składowane mają być tam m.in. odpady: opakowaniowe, z budowy i remontów, pochodzące z infrastruktury drogowej, w tym ziemia z terenów zanieczyszczonych; komunalne włącznie z frakcjami gromadzonymi selektywnie. W planach inwestora jest również zbieranie i czasowe magazynowanie złomu.

Skargi do SKO

Do hali ma wjeżdżać 71 ciężarówek z odpadami na dobę. Wyładunek i praca w obiekcie ma się odbywać przy zamkniętych drzwiach i uruchomionej wentylacji mechanicznej. Następnie śmieci mają być ładowane do pojazdów transportowych i przewożone do miejsca ich przetworzenia lub utylizacji poza teren Mielca. Śmieci, w zależności od ich właściwości, mają trafiać do kontenerów, pojemników i worków.
Plany te szokują wielu mieszkańców, w tym osoby, które prowadząc biznes w strefie bądź tam pracują. Przedsiębiorcy wysłali szereg pism do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, skarżąc decyzję prezydenta. Dotarliśmy do jednego z takich dokumentów: – „Planowane przedsięwzięcie, którego decyzja dotyczy, z pewnością będzie szkodzić środowisku” – pisze jedna z firm.
– Będzie powodować odór w okolicy oraz zagrażać zdrowiu mieszkańców i pracowników zatrudnionych na terenie SSE. Prezydent, wydając tę decyzję nie stwierdził nawet potrzeby przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko (…). – Jest oczywiste, że zgoda na powstanie zakładu składującego i segregującego w samym środku strefy, pomiędzy halami fabrycznymi, w których pracuje ok. 15 tys. osób i w odległości zaledwie 700 m od najbliższych zabudowań mieszkalnych stoi całkowicie w sprzeczności z zadaniami tego wyjątkowego terenu przemysłowego, w którym swoje miejsce znalazły firmy wysokich technologii. Miejsca przeładunku śmieci – ciągły odór, brud, kurz, itd., hałas od wentylatorów również w nocy – w cywilizowanym kraju sytuuje się z dala od zabudowań, a nie w samym środku obszaru gęstej zabudowy hal przemysłowych (…).
Nieprzeprowadzenie w tej sytuacji oceny oddziaływania planowanego przedsięwzięcia na środowisko jest zupełnie niezrozumiałe i nie do pogodzenia z przepisami prawa.”

Prezydent: – Zmiany decyzji nie będzie

W odpowiedzi na to Jacek Wiśniewski informuje, że nie znalazł podstaw do zmiany swej decyzji. – Jak wynika z akt tego postępowania, okoliczności faktyczne, jak i prawne zostały dostatecznie wyjaśnione. Strony postępowania zawiadomione poprzez wywieszenie obwieszczenia na tablicy ogłoszeń w urzędzie, w Biuletynie Informacji Publicznej i w miejscu planowanej inwestycji, tym samym zostały spełnione zapisy prawne. Udział społeczeństwa w powyższym postępowaniu nie był wymagany z uwagi na przepisy ustawy środowiskowej – pisze prezydent w odpowiedzi na skargi przedsiębiorców do SKO.
Zaznacza, że zgodnie z wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach z 30 maja 2018 r., sam sprzeciw mieszkańców danej gminy nie może stanowić podstawy do wydania negatywnej decyzji środowiskowej. Prezydent jednak zastrzega, że wydana przez niego zgoda ma charakter uznaniowy, co oznacza, że nie jest pozwoleniem na prowadzenie inwestycji, określa jedynie wpływ planowanej inwestycji na środowisko.

Będą akcje protestacyjne?

Zbulwersowani taką retoryką są nie tylko przedsiębiorcy, ale również radni miejscy. – Pan prezydent chyba zapomniał, że odpowiada za ponad 60-tysięczne miasto; że odpowiada za mieszkańców, którzy walczą o czyste powietrze od lat. Szedł w kampanii wyborczej z hasłem „oddech dla Mielca”. I ten oddech widzimy codziennie z coraz gorszym skutkiem. Wielu mieszkańców jest wręcz zszokowanych. Z moich informacji wynika, że w najbliższym czasie będą protestować przed budynkiem Urzędu Miasta – mówi radny Jarosław Szczerba. – Pan prezydent mógł, a nawet powinien wydać inną decyzję. Niestety, tego nie zrobił. Nie zdecydował się też na konsultacje społeczne ani na rozmowę z nami. Jeśli ta hala powstanie, to powinna nosić imię Jacka Wiśniewskiego – grzmi radny Radosław Swół. – Próbuje się nam wcisnąć inwestycję, która z ochroną środowiska nie ma nic wspólnego
– dopowiada radny Marian Kokoszka. – Dlaczego pan prezydent nie poinformował o tym mieszkańców? Jestem zbulwersowany, że zabrakło mu odwagi, żeby się z nami spotkać. Gdyby to zrobił, dzisiaj bylibyśmy w innym miejscu. Ludzie są zbulwersowani.

Paweł Galek

One Response to "Składowisko śmieci w sercu strefy bez zgody mieszkańców?!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.