
RZESZÓW. Na oddział toksykologii Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w ciągu miesiąca trafia przynajmniej kilka osób zatrutych dopalaczami.
Łącznie siedem kontroli przeprowadził Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Rzeszowie w dwóch sklepach wprowadzających do obrotu produkty, co do których zachodzi podejrzenie, że są tzw. dopalaczami. Do prokuratury trafiły 4 zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, a przy sklepach z podejrzanymi środkami wciąż kręcą się podejrzani ludzie.
– Jestem mieszkańcem Śródmieścia i od kilku miesięcy obserwuję to, co się dzieje wokół tzw. sklepu z upominkami przy ul. Mickiewicza 27 – powiedział nam przez telefon pan Stanisław z Rzeszowa. – Wcześniej tego nie było, a teraz po okolicy kręcą się grupki młodych zakapturzonych chłopaków, którzy są klientami tego sklepu. Widzę jak wchodzą i wychodzą z niego. Czasem zbierają się pod lokalem, czasem w rejonie pomnika Mickiewicza, a kiedy indziej na skrzyżowaniu z ul. Gałęzowskiego. Zwłaszcza wieczorami strach wyjść z domu, bo zaczyna się tu robić coraz bardziej niebezpiecznie, a sklep jest czynny do godziny 22. Widać, że lokal ma stałych klientów, którzy zajeżdżają samochodami także w niedzielę. Mieszkańcy okolicznych budynków boją się coraz bardziej, ale nie widzimy żadnej reakcji policji czy władz miasta. Ten sklep powinien zostać zamknięty. Może ktoś władny przeczyta moją wypowiedź i coś wreszcie zrobi w tej sprawie? – pyta.
Problem istnieje również w przypadku punktu sprzedaży przy ul. Langiewicza. W tej sprawie działania prowadzi rzeszowski sanepid. W związku z podejrzeniem wprowadzania do obrotu środków zastępczych w sklepie przy ul. Langiewicza przeprowadzono sześć kontroli i jedną w sklepie przy ul. Mickiewicza, który rozpoczął działalność w październiku 2013 r.
Kofeina i środki psychotropowe
– Na podstawie specjalistycznych badań przeprowadzonych przez laboratorium toksykologiczne zawarto opinię, z której wynika, że badania części produktów zatrzymanych w wyniku kontroli w sklepie przy ul. Mickiewicza wykazały obecność kofeiny – alkaloidu purynowego zwiększającego aktywność psychiczną, pobudzającego ośrodek oddechowy oraz działającego stymulująco na ośrodek naczyniowo-ruchowy. Natomiast badania chemiczno-toksykologiczne pozostałych produktów dały wynik ujemny, nie wykazując tym samym obecności środków odurzających, substancji psychotropowych oraz innych produktów spełniających delicję środka zastępczego – informuje Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Rzeszowie.
Wobec tego sanepid nie może zakazać wprowadzania tych środków do obrotu, bo nie są one „dopalaczami”. Inaczej sprawa wygląda z drugim punktem.
– Przeprowadzone dotychczas analizy próbek produktów pochodzących ze sklepu w Rzeszowie przy ul. Langiewicza wykazały, że tylko jeden produkt (z zabezpieczonych 176) nie zawierał w swoim składzie związków, które wypełniają definicję „środka zastępczego” – informuje PPIS w Rzeszowie.
Sanepid zamknął spółkę, która prowadziła punkt, ale sklep funkcjonował nadal pod skrzydłami innej. W 2013 roku były 4 takie spółki i w stosunku do wszystkich prowadzone są postępowania. Kolejnym etapem będzie nałożenie kary pieniężnej od 20 tys. do 1 mln zł.
Blanka Szlachcińska



6 Responses to "Sklepy z „dopalaczami” wciąż funkcjonują"