Skoczył do basenu i stracił czucie w nogach

Załoga Lotniczego Pogotowia Ratunkowego interweniowała w Grębowie, gdzie mężczyzna doznał urazu kręgosłupa, skacząc do przydomowego basenu. Fot. Tarnobrzeg 112 – Ratownictwo Powiatu Tarnobrzeskiego

24-letni mężczyzna doznał urazu kręgosłupa po tym, jak skoczył do przydomowego basenu. Do wypadku doszło w sobotni wieczór. Najpierw na pomoc poszkodowanemu przybył naziemny zespół ratownictwa medycznego, ale okazało się, że potrzebne będzie wsparcie Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Do wypadku doszło w Grębowie (pow. tarnobrzeski) w sobotę około godziny 19. Do poszkodowanego w pierwszej kolejności wysłano naziemny zespół Ratownictwa Medycznego w postaci załogi karetki. Ze względu na stan pacjenta konieczny był transport drogą lotniczą. Miejsce zdarzenia zabezpieczała jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej z Grębowa, a także zastęp z Państwowej Straży Pożarnej w Tarnobrzegu.
Przed skokami na głowę do wody od kilkunastu lat ostrzega Rajmund Zięba z Tarnobrzega. On sam uległ przed laty wypadkowi samochodowemu, ale obrażenia, których doznał, są tożsame z tymi, które fundują sobie tzw. skoczkowie.
Każdego roku w okresie wakacji młodzi ludzie skaczą bezmyślnie do wody, nie sprawdzając wcześniej głębokości. Wielu z nich przez głupotę, brawurę, popisy przed dziewczynami czy alkohol skoczyło na głowę do płytkiej wody i teraz żyją sparaliżowani na wózku inwalidzkim.
Rajmund Zięba przez kilkanaście lat ostrzegał i uświadamiał młodych ludzi o niebezpieczeństwie; jakie niosą z sobą nieprzemyślane skoki na głowę do wody. Tarnobrzeżanin wie o czym mówi, bo też ma złamany kręgosłup i od lat dźwiga ciężar niepełnosprawności i związanych z nią dolegliwościami.
– Apeluję do młodzieży, by przed każdym skokiem „na główkę” sprawdzać głębokość wody w miejscu, w którym chce się skakać po raz pierwszy i w miejscu, w którym już skakaliśmy. Zanim skoczysz sprawdź głębokość wody! To Ty decydujesz o swoim dalszym życiu. czy chcesz żyć i być sprawny? Czy resztę życia spędzić na wózku inwalidzkim?! – mówił podczas powtarzanej rok w rok akcji „Stop skokom na główkę do wody”.
Rajmund Zięba sam zmaga się z niepełnosprawnością, ale i zna osoby, które skoczyły feralnie na głowę. Scenariusz takiego ostatniego skoku niemal zawsze jest taki sam.
– To jest chwila. Skok, płytka woda i uderzenie głową o dno. Złamany kręgosłup szyjny oraz uszkodzony rdzeń kręgowy. W ciągu kilku sekund paraliż tułowia, nóg i częściowy rąk a w wielu przypadkach nawet całkowite porażenie czterech kończyn i całego ciała. Możemy ruszać tylko głową, podkreślam – tylko głową. Gdy nie ma nikogo w tym czasie w pobliżu lub nikt nie potrafi nam pomóc, to sparaliżowani topimy się – uświadamia Rajmund Zięba.
Zięba wie także, co dzieje się wtedy, gdy ratowanie takiej osoby powiedzie się.
– Potem jest szpital, bardzo długa i ciężka rehabilitacja. Medycyna do dziś nie znalazła lekarstwa, by te uszkodzenia wyleczyć. Nie ma żadnej innej metody, by taką osobę przywrócić z powrotem do pełnej sprawności. Postawić na nogi, odwrócić paraliż, przywrócić czucie ciała. Wymaga ona stałej opieki innych osób. Oprócz paraliżu, osoba ta narażona jest na wiele innych schorzeń towarzyszących temu uszkodzeniu i życiu na wózku np.: odleżyny, kłopoty z układem krążenia, pęcherzem, nerkami i innymi. Feralny skok na głowę to życiowa tragedia tego młodego człowieka i jego rodziny – przestrzega Zięba.
Rajmund Zięba przekonuje, że sprawdzenie głębokości wody też nie daje 100 procent bezpieczeństwa, bo można przy skoku źle wejść w taflę lustra wody i uszkodzić kręgosłup. Jest jedno mądre wyjście – nie skakać, – po co ryzykować, sprawność, zdrowie i życie.

mrok

3 Responses to "Skoczył do basenu i stracił czucie w nogach"

Leave a Reply

Your email address will not be published.