
Utracenie przez TVP praw do transmisji konkursów w skokach narciarskich i przejęcie tychże przez TVN wywołało w narodzie spore kontrowersje, a nawet oburzenie. Pewnie nie wiedzielibyśmy o tym, ale wywęszył to szef TVP Jacek Kurski, któremu trudno nie wierzyć. Tym bardziej że nadal nie poddaje się i szuka sposobów, by TVN-owi skoki odebrać, choć stacja ta nabyła prawa do transmisji zawodów zgodnie z wszelkimi zasadami.
Tyle tylko, że teraz u nas wszelkie zasady z zasady nie są zasadami.
Problemem transmisji skoków zajął się w „Rzeczypospolitej” Juliusz Braun (nie mylić, broń Boże, z Grzegorzem Braunem), dziennikarz, polityk, b. przewodniczący KRRiT, b. prezes zarządu TVP, od 2016 r. członek Rady Mediów Narodowych, który zasługuje na zaufanie, choćby jako przeciwieństwo Jacka Kurskiego. Ten ostatni (pod wieloma względami) mimo wszystko chce jednak przeprowadzić batalię w swoim stylu, która pozwoliłaby mu odzyskać prawo do transmisji skoków. Ma przy tym takie argumenty, które mogłyby przekonać najwyżej TK Julii Przyłębskiej, czyli żadne. Byłby to zatem taki skok na skoki, choć trudno się Kurskiemu dziwić, skoro Telewizja Polska może transmitować jedynie zawody w Wiśle i Zakopanem oraz emitować skróty najciekawszych momentów pozostałych zawodów. Tymczasem on walczy o sprawy znacznie wyższej rangi, niż tylko wyjście z progu, długi lot i telemark. Kurski utopijnie marzy o TVP mającej najwyższe loty i noty.
W obecnej sytuacji, co podkreśla Juliusz Braun, może się przecież zdarzyć, że widzowie skoków, jak już włączą TVN, to przy okazji obejrzą też „Fakty”. I dowiedzą się prawdy, że różnica między polską rzeczywistością prezentowaną przez TVP i przez TVN jest mniej więcej taka, jak między Wielką Krokwią a malusią skocznią istniejącą dawno temu w parku w Przemyślu.
Sprawa jest zatem polityczna i dlatego stanowisko w tej kwestii zajął nawet Krzysztof Wyszkowski, b. działacz „Solidarności”, a obecnie członek Kolegium IPN, który po zawodach w rosyjskim Niżnym Tagile, na których nasi skoczkowie nie odnieśli sukcesów, zamieścił taki oto wpis: „Kadra skoczków nie chce być materiałem propagandowym dla TVN! Wolą przegraną niż rolę idiotów w antypolskim ścieku”.
Piszę ten tekst przed kolejnymi zawodami, które tym razem odbędą się w Finlandii, więc nie znam jeszcze wyników. Ale to nie ma znaczenia. Sam w młodości skoczyłem ze wspomnianej wyżej małej, lecz niebezpiecznej skoczni w Przemyślu i cudem wylądowałem, trochę na nartach, bardziej na zadku. Ale na całe szczęście nie na głowie.
I może dzięki temu dziś nie zamierzam rozważać wpisu Krzysztofa Wyszkowskiego.
Jan Miszczak



5 Responses to "Skok na skoki"