Posłowie i senatorowie, których nie wybrano na kolejną kadencję nie muszą martwić się, że nie będą mieli z czego żyć.
Przez cztery lata dostawali po 12 tys. zł wynagrodzenia, i korzystali z przywilejów, o których zwykły Kowalski może jedynie pomarzyć. Gdy przegrany poseł odchodzi z parlamentu, to nie musi od razu wracać do wcześniejszego miejsca pracy. Może sobie spokojnie wziąć trzymiesięczny urlop, gdyż za ten okres dostanie z Sejmu lub Senatu 30 tys. zł odprawy, za to tylko, że… nie dostał się powtórnie do parlamentu. Potem pracodawca, który zatrudniał go 4 lata temu, musi, bo takie jest prawo, przyjąć go do pracy. To nie wszystko – jego wynagrodzenie ma być na takim samym poziomie, gdy odchodził i to wraz z podwyżkami jakie miałby dostać przez te lata. Te przywileje to skandal! Trzeba je w końcu znieść. Dlaczego “wybrańcy narodu”, posłowie i senatorowie, mają być aż tak uprzywilejowani. Czym sobie na to zasłużyli? Jeżeli wciąż będą tak hołubieni, to nigdy nie zrozumieją przyziemnych problemów obywateli, którym nie starcza pieniędzy i muszą żyć za przeciętne wynagrodzenie (na Podkarpaciu to 2939 zł). Nie dość, że jest aż tak znaczna między nimi różnica w zarobkach, to jeszcze zwykły Kowalski jeżeli już ma pracę, to może ją w każdej chwili stracić (nie jest bowiem chroniony prawem) i pracodawca może mu obniżyć wynagrodzenie nie ponosząc za to żadnych konsekwencji.
PRZECZYTAJ: „Przegranym posłom bezrobocie nie grozi”
Mariusz Andres



7 Responses to "Skończmy wreszcie z przywilejami posłów i senatorów"