“Pożar, pożar. Pali się!” – krzyczeli mieszkańcy

Fot. Paweł Bialic

RZESZÓW. Płonący kurczak mógł doprowadzić do pożaru wieżowca.

Wczoraj parę minut po godzinie 14 przed wieżowiec mieszczący się przy ul. Podwisłocze tuż obok Urzędu Skarbowego podjechały na sygnałach cztery wozy strażackie oraz karetka. Przed blokiem gromadzili się ludzie ze strachem w oczach. Niektórzy krzyczeli: – Pożar, pożar. Pali się!

Rzeczywiście z okna na czwartym piętrze wydobywał się dym. Sąsiedzi twierdzili, że w domu może ktoś się znajdować, dlatego strażacy podjęli decyzję o wyważeniu drzwi mieszkania. W mieszkaniu na szczęście nikogo nie było. Co było przyczyną zadymienia? Właściciel domu wyszedł z niego, zostawiając… kurczaka na rozgrzanej patelni.

Dlaczego do palącego kurczaka przyjechało tyle wozów strażackich? Jak dowiedzieliśmy się od strażaków nigdy oni do końca nie wiedzą co się dokładnie dzieje, gdy są wzywani na miejsce pożaru. – Istniało ryzyko pożaru bloku, dlatego wysłaliśmy tam cztery nasze jednostki – tłumaczy st. kpt. Grzegorz Wójcicki, z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie.

Koszt przyjazdu czterech wozów i uczestnictwo w akcji dziesięciu strażaków to wydatek rzędu około 500 zł. – Teraz wyjaśnieniem dlaczego ktoś mógł spowodować pożar zajmą się policjanci – dodaje st. kpt. Wójcicki. Jak ustaliliśmy właściciel mieszkania otrzyma zapewne mandat lub sprawa trafi do sądu za spowodowanie zagrożenia w bloku, ale jest mało prawdopodobne żeby został obciążony kosztami akcji.

Grzegorz Anton

4 Responses to "“Pożar, pożar. Pali się!” – krzyczeli mieszkańcy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.