
Seria zagrywek Karola Butryna pozwoliła Asseco Resovii odwrócić losy tie-breaka w Bełchatowie. Rzeszowianie pokonali PGE Skrę 3-2 i nadal liczą się w rywalizacji o Puchar Polski (zagra w nim sześć najlepszych zespołów po I rundzie). W niedzielę podopieczni trenera Alberta Giulianiego zmierzą się z Treflem Gdańsk.
– To była wojna na zagrywce – ocenił środowy mecz atakujący Asseco Resovii, Karol Butryn, który świetnie spisywał się w tym elemencie. Zaległy mecz 12. kolejki ekstraklasy miał duże znaczenie dla obu zespołów, które w tabeli dzieliły tylko dwa punkty. Utytułowane kluby w tym sezonie spisują się dużo poniżej oczekiwań, o czym najlepiej świadczy fakt, że w Bełchatowie zmierzyły się ósma i dziewiąta drużyna rozgrywek. Obie nie mogą być pewne występów w fazie play-off, jak i w Pucharze Polski.
W ligowym klasyku początkowo dużo lepiej prezentowali się rzeszowianie, którzy m.in. za sprawą bardzo dobrej zagrywki pewnie wygrali dwa pierwsze sety. – Resovia grała fenomenalnie w zagrywce w dwóch pierwszych setach. To nie była normalna siatkówka. Przy takich strzałach na zagrywce wygraliby z każdym zespołem na świecie. Cieszymy się, że wróciliśmy do tego meczu i pokazaliśmy trochę emocji – mówił rozgrywający PGE Skry, Grzegorz Łomacz, którego zespół od III partii przejął inicjatywę i doprowadził do tie-breaka, w którym górą byli rzeszowianie. – Dobrze weszliśmy w mecz, a wtedy łatwiej się zagrywa. Później jednak to Bełchatów dominował w polu serwisowym. Cieszymy się jednak, że tie-breaka rozstrzygnęliśmy na naszą korzyść. Zarówno my, jak i PGE Skra walczymy o play off. Chcemy być jak najwyżej w tabeli i będziemy się o to bić. Chcemy jeszcze pokazać, co naprawdę potrafimy
– mówi 27-letni atakujący. W środowym meczu pojawił się na chwilę Paweł Woicki i tym samym doczekał się 500. występu w ekstraklasie. Doświadczony rozgrywający nie ukrywał satysfakcji z okraszenia jubileuszu zwycięstwem. – Każde zwycięstwo w Bełchatowie bardzo smakuje. Przy okazji 500. spotkania to w ogóle rewelacja. Drużyna zasłużyła na wielkie brawa. To była nowoczesna siatkówka z dużym naciskiem na serwis z obu stron. Po naszej stronie kapitalnie zagrywali: Karol, Klemen i Timo. Zresztą wszyscy zawodnicy wchodzący na serwis zagrywali na najwyższym poziomie – stwierdził 37-letni rozgrywający. Zespoły rywalizują nie tylko o punkty w PlusLidze, ale też o prawo gry w Pucharze Polski, a w nim zagra najlepsza szóstka wg tabeli po XIII kolejce. Dla Asseco Resovii liczy się każdy punkt. Poza środowym meczem w Bełchatowie, pozostały jej jeszcze do rozegrania aż trzy zaległe spotkania z pierwszej rundy sezonu zasadniczego, która, gdyby nie pandemia koronawirusa, powinna już dobiec końca. Rywale będą z wysokiej półki, bo to zespoły z Gdańska, Kędzierzyna-Koźla i Warszawy. – Przede wszystkim w końcu może cieszyć gra, to nad czym pracujemy, a co do tej pory nie za bardzo nam wychodziło, było wiele problemów, a w Bełchatowie mimo problemów, sprostaliśmy zadaniu, pokazaliśmy bardzo duży charakter. W tie-breaku wytrzymaliśmy. Przed nami teraz Gdańsk i kilka jeszcze ważnych spotkań
– mówi Paweł Woicki, a libero Michał Potera dodaje: – Liga jest tak zwariowana w tym roku, że z kilkoma zespołami zagraliśmy już po dwa spotkania, a są jeszcze zaległe mecze. Szansę na grę w ćwierćfinale Pucharu Polski na pewno są, ale nie będziemy się skupiać na tym. Musimy się skoncentrować na najbliższym meczu, nawet najbliższym secie, a jeszcze lepiej na kolejnej piłce, którą gramy. Jak będziemy myśleć i wybiegać w przyszłość, co będzie za trzy mecze, to się okaże, że tego pierwszego już nie wygramy, bo nie będziemy na tym skupieni – stwierdza libero Asseco Resovii, która w niedzielę zmierzy się w zaległym spotkaniu I kolejki z Treflem Gdańsk, z którym rozegrała już mecz rewanżowy, przegrywając 0-3. Będzie to trzecie podejście do meczu na Podpromiu. Za pierwszym razem to koronawirus nie oszczędzał ekipy Trefla, w której w okresie przygotowawczym do sezonu było aż 16 przypadków zakażenia Covid-19. W późniejszym terminie to problemy mieli z kolei rzeszowianie i choć Trefl był już w Rzeszowie, to na kilka godzin przed planowanym meczem trzeba było go odwołać.
debiutujący w roli trenera Trefla Michał Winiarski i grający jeszcze w PGE Skrze Bełchatów Mariusz Wlazły nie mieli okazji zaprezentować się Rzeszowie ze względu na wcześniejsze zakończenie rozgrywek. Przed sezonem Wlazły po 17 latach opuścił klub z Bełchatowa, decydując się na ofertę Trefla, gdzie pracuje pod okiem byłego kolegi z reprezentacji i klubu
– Michała Winiarskiego. Dla 37-letniego atakującego to pierwszy sezon w ekstraklasie w barwach innego zespołu niż Skra. Przypomnijmy, że przed sezonem z Trefla odeszło pięciu zawodników, z czego trzech występujących na pozycji przyjmującego: Niemiec Ruben Schott przeszedł do Indykpolu AZS Olsztyn, Paweł Halaba do Aluronu Virtu CMC Zawiercie, a Szymon Jakubiszak do Cuprum Lubin. Ponadto atakujący Bartosz Filipiak przeniósł się do PGE Skry Bełchatów, a 39-letni dobrze znany w Rzeszowie środkowy, Wojciech Grzyb, zakończył karierę. Pozyskano czterech graczy, w tym trzech przyjmujących: Mateusza Mikę (Indykpol AZS Olsztyn), który wrócił do Gdańska po dwóch latach, Bartłomieja Lipińskiego (Cuprum Lubin) oraz reprezentanta Niemiec Moritza Reicherta. Największym hitem było jednak zakontraktowanie mistrza z 2014 i wicemistrza świata z 2006 roku, uznanego za najlepszego zawodnika 20-lecia PlusLigi – Mariusza Wlazłego. Tym samym w Treflu znalazło się tylko dwóch obcokrajowców (Argentyńczyk Pablo Crer i Reichert), ale również trzech mistrzów świata sprzed sześciu lat. Razem z Miką i Wlazłym na najwyższym stopniu podium stanął także rówieśnik tego pierwszego i obecny szkoleniowiec Trefla Michał Winiarski. Dla „Winiara” poprzedni debiutancki sezon na trenerskiej ławce był udany. Trefl w przedwcześnie zakończonym sezonie zajął wysokie piąte miejsce. Teraz jego zespół spisuje się znakomicie, zajmując trzecie miejsce. Warto zaznaczyć, że w Treflu występują też: wychowanek klub z Rzeszowa – rozgrywający Łukasz Kozub oraz środkowy Bartłomiej Mordyl. Ten drugi to wychowanek MUKS Sokół Gumniska Tarnów, grający w grupach młodzieżowych AKS Resovii. Z klubem z Rzeszowa miał ważny kontrakt do 2018 roku, ale nigdy nie zadebiutował w seniorskim zespole Asseco Resovii, która z Treflem w ekstraklasie rozegrała 23 mecze, wygrywając siedemnaście. Gdańszczanie w piątek ruszą w dziewięciodniową podróż. W niedzielę pograją w Rzeszowie, następnie prosto z Podkarpacia udadzą się do Katowic, gdzie w środę o 20.30 o punkty rywalizować będą z tamtejszym GKS-em, a w sobotę 23.01. zameldują się w hali w Nysie.
PGE SKRA Bełchatów 2
ASSECO RESOVIA 3
(17:25, 16:25, 25:16, 25:23, 11:15)
PGE SKRA: Łomacz 1, Sander 20, Bieniek 5, Petković 8, Ebadipour 20, Kłos 8 oraz Piechocki (libero), Filipiak 6, Katić, Milczarek (libero), Mitić, Huber 7.
ASSECO RESOVIA: Drzyzga 4, Buszek 7, Jendryk 12, Butryn 18, Čebulj 20, Tammemaa 10 oraz Potera (libero), Krulicki, Szerszeń, Domagała, Woicki, Mariański (libero).
Sędziowali: P. Burkiewicz i J. Litwin. MVP: Klemen Čebulj. Mecz bez udziału publiczności.
1. ZAKSA 17 50 51-9
2. Jastrzębie 17 37 44-23
3. Trefl 18 36 41-25
4. VERVA 18 32 41-34
5. Zawiercie 16 30 34-22
6. Skra 17 27 34-29
7. Resovia 16 26 33-29
8. Suwałki 17 26 31-30
9. Katowice 17 26 32-33
10. Czarni 20 19 27-49
11. AZS O. 16 18 22-34
12. Cuprum 19 17 28-45
13. Stal 17 16 26-44
14. Będzin 19 6 16-54
ASSECO RESOVIA
– TREFL Gdańsk,
niedziela, godz. 14.45
(transmisja Polsat Sport)
rm


